Skutki powodzi, która nawiedziła Japonię na skutek przejścia aż dwóch tajfunów można już nazywać katastrofalnymi. Na dodatek nie wiadomo czy nie skończy się to kolejną katastrofą nuklearną w Fukushimie.
Ze względu na powódź, zalecenie ewakuacji otrzymało ponad milion ludzi. Cała centralna część kraju znajduje się pod wpływem powodzi, która obecnie rozlewa się na obszarze około 500 kilometrów kwadratowych. Niestety są też ofiary. Przynajmniej cztery osoby zginęły, a kilkadziesiąt osób pozostaje zaginionych. Woda wyrywa drzewa i burzy domy. Jednak oprócz zagrożenia jakie stwarza sama powódź wzrasta też ryzyko kolejnej w Japonii katastrofy nuklearnej.
Powódź, może być poważnym problemem w uszkodzonej elektrowni atomowej w Fukushimie. Od dawna wiadomo, że w powłokach zniszczonych reaktorów są liczne pęknięcia, przez które skażona woda używana do ich chłodzenia, miesza się z wodami gruntowymi. Służby pracujące w Fukushimie zazwyczaj starają się wypompowywać skażone wody podziemne i umieszczają je w specjalnych zbiornikach. Jednak jeśli poziom wód gruntowych wzrasta, radioaktywna woda zaczyna unosić się ku powierzchni.
Oznacza to nieunikniony wzrost poziomu radioaktywności wód skażonych izotopami takimi jak stront-90 czy tryt. Konsekwencją takiego stanu rzeczy będzie zagrożenie dla pracowników zakładu, a być może również okolicy Fukushimy. Z pewnością znaczna ilość napromieniowanej wody spłynie do oceanu, i potem będzie się rozprzestrzeniać wzdłuż wybrzeża przenosząc dalej skarzenie. Zagrożenie dotyczy zwłaszcza Zatoki Tokijskiej.