Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiany klimatu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiany klimatu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lutego 2020

ZMIANY KLIMATU - STYCZEŃ


Spłynęły już dane z najważniejszych stacji pomiarowych za styczeń, a co za tym idzie, możemy już przyjrzeć się, jak zmieniła się temperatura powietrza oraz opady atmosferyczne w wieloleciu 1991-2020, porównując do wielolecia 1981-2010. Jak widać, temperatura wszędzie wzrosła, średnio wzrost był podobny, od 0,3 do 0,5 stopnia. Wyłamał się Wrocław, gdzie wzrost wyniósł aż 0,7 stopnia. I to właśnie tam, jak i w Koszalinie, średnia miesięczna temperatura stycznia nie jest już ujemna. Można przypuszczać, że kiedy zrobimy takie podsumowanie za 10 lat, z tą sytuacją spotkamy się przynajmniej w Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze.
Co do opadów, to na ogół widoczny jest delikatny trend wzrostowy, największy w Poznaniu, gdzie nastąpił w tym 30-leciu wzrost opadów o 5 mm. Symboliczne zmniejszenia sum opadowych zanotowano głównie w dzielnicach północno-wschodnich.

poniedziałek, 20 stycznia 2020

NOWOŚĆ NA BLOGU!

Znalezione obrazy dla zapytania zmiany klimatu
onoze.pl
Przy ustalaniu wszelkich odchyleń temperatury czy opadów w danym miesiącu/roku, klimatolodzy używają tzw. normy (średniej), wyliczanej na podstawie okresu przynajmniej trzydziestoletniego. Obecnie, najczęściej wykorzystuje się najnowszy taki okres, a mianowicie 1981-2010. Jednak już niebawem, wszystkie wartości będziemy mogli odnosić do nowego okresu wieloletniego, którym będzie 1991-2020. Dzięki temu, już za niecały miesiąc dowiemy się, o ile ocieplił się względem okresu 1981-2010 styczeń oraz, jak zmieniły się opady.
Postanowiliśmy ułatwić analizę tych wszystkich danych. Przez cały rok, za każdym razem, kiedy spłyną oficjalne dane ze stacji synoptycznych, na blogu będziemy rozpisywać w specjalnej tabelce nowe wartości oraz to, jak one się zmieniły w największych i najważniejszych miastach. Uruchomiona została już specjalna zakładka na stronie, którą można znaleźć w górnym panelu. Nosi ona nazwę: Zmiany klimatu. Przypuszczamy, że dane za styczeń pokazane zostaną jeszcze w pierwszej dekadzie lutego.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

poniedziałek, 27 maja 2019

SKĄD WZIĘŁA SIĘ POWÓDŹ, JEŚLI POLSKA NIBY PUSTYNNIEJE?

Pogoda w ostatnich dniach stała się zgoła inna od tej, jaką pamiętamy z zeszłych miesięcy. Przeciągająca się susza i nadzwyczaj wysokie wartości temperatury, dość nagle ustąpiły miejsca przeszywającym chłodom, które o tej porze roku nie były notowane w Polsce od kilkudziesięciu lat. Pojawiły się również obfite, na niektórych stacjach wręcz rekordowe opady, które doprowadziły do zagrożenia powodziowego. Jednak cała ta pogoda stoi w sprzeczności z tym, co od dłuższego czasu słyszymy w mediach, jakoby teraz czekały nas już tylko susze i upały. Zatem jak to konkretnie jest z naszym klimatem? Czy dzieje się coś niedobrego? W tym krótkim poście postaramy się na te pytania odpowiedzieć.

poniedziałek, 3 września 2018

NAO DODATNIE OD KWIETNIA, A W OGÓLE NIE CZUJEMY WPŁYWU ATLANTYKU NA POGODĘ; O CO CHODZI?

Znalezione obrazy dla zapytania SUSZAW tym roku mamy do czynienia z bardzo dziwną sytuacją. W przeciwieństwie do poprzednich lat, kiedy praktycznie przez całą wiosnę i lato dominowała blokada cyrkulacji strefowej na Atlantyku poprzez rozrost wyżów na Oceanie, a odbudowa "strefówki" następowała dopiero na jesień i zimę, w tym roku jest teoretycznie odwrotnie. Otóż praktycznie od kwietnia mamy do czynienia z dodatnią fazą Oscylacji Północnoatlantyckiej, czyli cyrkulacja strefowa powinna mieć swobodny przepływ nad Europą. Jednak tak nie jest. Dlaczego?

sobota, 13 lutego 2016

ZMIANY KLIMATU BĘDĄ POSTĘPOWAĆ - ANOMALIE POGODOWE STANĄ SIĘ NORMĄ


Z badań naukowców klimatycznych, na które powołuje się portal Greenpeace wynika, że na Ziemi kończy się era stabilnego klimatu. Zdaniem ekspertów, w wyniku ludzkiej działalności planeta ogrzeje się o 1°C, a cieplejsze powietrze może wywołać większą wilgotność, co nieuchronnie doprowadzi do intensyfikacji opadów.
Obserwując szaleństwa pogodowe do jakich dochodzi na świecie zdajemy sobie sprawę, jak bardzo na naszych oczach zmienił się klimat. Klimatolodzy ostrzegają, że już na stałe żyjemy w świecie, gdzie anomalie klimatyczne i nagłe zmiany temperatury staną się nową normą.
Poważne konsekwencje zmian klimatycznych odczuje przede wszystkim rolnictwo, ponieważ rośliny i zwierzęta również cierpią z powodu wahań, które zakłócają ich zwykłe cykle rozwojowe, a to wpływa na wydajność. Wahania temperatury i ciśnienia atmosferycznego, które towarzyszą frontom pogodowym, są niebezpieczne dla meteopatów powodując niekiedy ostre alergie, zaburzenia pracy serca, układu nerwowego i oddechowego.
Szczególnie niepokojące dla naukowców jest to, że ze względu na zmiany klimatu, notujemy coraz więcej ekstremalnych zjawisk pogodowych. Każde z tych zjawisk jest zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzi oraz może być przyczyną poważnych szkód w gospodarce.
Źródło: zmianynaziemi.pl/greenpeace.org

sobota, 5 grudnia 2015

ZMIANY KLIMATU DOPROWADZĄ DO WZROSTU LICZBY ZGONÓW O 250 TYSIĘCY

Zmiany klimatu w przyszłości będą prowadzić do zwiększenia zachorowalności i śmiertelności, podaje Euronews.
Według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia, między 2030 a 2050 roku zmiany klimatyczne przyczynią się do około 250 tys. dodatkowych zgonów rocznie z powodu niedożywienia, malarii, biegunek i problemów z krążeniem.
Zmiany klimatu będą prowadzić też do zwiększenia częstotliwości i intensywności powodzi, zanieczyszczenia zasobów wody pitnej i rozmnażania owadów, roznoszących choroby.
Źródło: zmianynaziemi.pl

poniedziałek, 28 września 2015

NAUKOWCY: LICZBA WYŁADOWAŃ ATMOSFERYCZNYCH NA ŚWIECIE WZROŚNIE O 50 PROCENT


Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego twierdzą, że znaleźli dowody na korelację między wzrostem temperatury na Ziemi, a gwałtownością burz i ilością towarzyszących im wyładowań atmosferycznych. Opracowany przez nich model komputerowy pozwala na symulowanie zmian w tym zakresie również w najbliższej przyszłości.
Dzięki przeprowadzonemu badaniu na temat powstawania i przemieszczania się chmur, eksperci wykonali najbardziej dokładny model burzy, który pozwala przewidzieć nawet ilość uderzeń piorunów. To właśnie ten model wykorzystano do obliczenia, o ile zwiększy się liczba wyładowań atmosferycznych, o ile globalne ocieplenie będzie kontynuowane.
Naukowcy stworzyli nawet specjalne równanie, które pomaga w obliczenia częstotliwości wyładowań. Osiąga się je poprzez przemnożenie wielkości opadów przez wartość dostępnej energii potencjalnej uzyskanej dzięki konwekcyjnym przepływem powietrza, które są podstawowym wskaźnikiem szybkości wzrostu chmury burzowej.
Zasada jest taka, że im cieplejsze powietrze, tym bardziej jest ono nasycone parą wodną, ​​a więc tym bardziej prawdopodobna jest burza. Z każdego stopnia Celsjusza, który ogrzewa planetę, można wyliczyć liczbę wyładowań atmosferycznych, która będzie zwiększona o przynajmniej 12%. Jeśli globalne ocieplenie osiągnie poziomy głoszone przez katastrofistów z ONZ, do 2100 roku globalnie będzie ponad 50% więcej wyładowań atmosferycznych, niż obecnie.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 29 sierpnia 2015

CZY OBŁOKI SREBRZYSTE SĄ SKUTKIEM ZMIAN KLIMATYCZNYCH?

Źródło: plus.google.com
Chmury zwane obłokami srebrzystymi, albo NLC (Noctilucent Clouds) to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych zjawisk naturalnych. Z doniesień historycznych wynika, że pierwsze takie świecące po zachodzie Słońca obłoki zaobserwowano dopiero po wybuchu wulkanu Krakatau pod koniec XIX wieku. Z jakichś powodów są one jednak widywane do dzisiaj. Można nawet powiedzieć, że w ostaniach latach ich obserwacji jest zdecydowanie więcej.
Według specjalistów obłoki srebrzyste - NLC - po raz pierwszy widziano w 1885 roku, po erupcji wulkanu Krakatau. Była to największa erupcja wulkaniczna w naszych czasach i wzbiła wysoko w atmosferę ogromne ilości pyłu wulkanicznego. Od tego czasu pojawiają się te specjalne chmury, które tworzą się bardzo wysoko w atmosferze, na wysokości od 70 do 90 km nad powierzchnią Ziemi.
Zwykle obłoki NLC powstają po zachodzie Słońca i można je oglądać 30 do 60 minut. Kiedyś tego typu chmury występowały przeważnie tylko w Arktyce, ale w naszych czasach nastąpiły bliżej niesprecyzowane zmiany, które powodują, że obłoki srebrzyste pojawiają się często również w naszych szerokościach geograficznych. Na dodatek stają się niezwykle trwałe.
W niektórych miejscach obłoki NLC stają się wręcz atrakcją turystyczną. W Europie widuje się je od Szkocji aż do Rosji. To samo zjawisko notowane jest na terenie całej Ameryki Północnej. Niektórzy naukowcy twierdzą, że jest to znak, że obłoki NLC mogą być jakoś związane z obserwowanymi obecnie zmianami klimatycznymi.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 20 sierpnia 2015

ZMIANY KLIMATU ZNISZCZĄ PLAŻE


Zdaniem naukowców zmiany klimatu są niszczące dla ziemskich plaż. Szkodzi im szczególnie połączenie różnych czynników, w tym podnoszenie się poziomu morza, burze i budownictwo w nadmorskiej strefie przybrzeżnej. Dla milionów ludzi mieszkających w pobliżu mórz i oceanów, kwestia zaniku plaż jest bardzo poważnym problemem.
Najczęstszym sposobem na rozwiązanie problemu erozji plaży jest rekultywacja terenu. Jednak, proces ten wymaga dużo czasu i pieniędzy i muszą być prowadzone co kilka lat. Ponadto, często głównym motywem tych prac jest ochrona nadmorskich nieruchomości i branży turystycznej na skutek podnoszenia się poziomu morza. Troska o plaże jest więc tylko wypadkową obawy o uszczuplenie dochodów.
Według naukowców, od 1900 roku poziom mórz wzrósł o 20 centymetrów. Wraz ze wzrostem temperatury na Ziemi podnoszenie się poziomu mórz powinno przyspieszyć. Według prognoz Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) do końca XXI wieku poziom wody w oceanach świata może wzrosnąć o 1-1,5 m. Warto jednak zwrócić uwagę, że są to tylko teorie, które nie są akceptowane przez całe środowisko naukowe.
Nie wydaje się też, że można zastopować te procesy, a już szczególnie za pomocą podatków od CO2, które zdaniem IPCC ratują Ziemię. Linia brzegowa oceanów zmienia się stale i najlepszym tego przypadkiem jest kościół w Trzęsaczu nad Bałtykiem. Ludzkość musi się po prostu zaadaptować do tego jakie warunki do ich egzystencji są obecnie możliwe do zaoferowania przez naturę.

Źródło: zmianynaziemi.pl/https://www.gismeteo.ru/news/klimat/15616-zemlya-mozhet-rasteryat-vse-svoi-ply/

wtorek, 21 lipca 2015

Z POWODU ZMIAN KLIMATYCZNYCH WZRASTA ILOŚĆ POŻARÓW

Źródło: www.ebaumsworld.com
Niedawne badania wykazały, że zmiany klimatu prowadzące do okresów intensywnych upałów, sprzyjają zagrożeniu pożarowemu. Pogoda zmienia się i staje się bardziej gorąca i sucha, co jest wynikiem zmian klimatycznych. Prowadzi to do pogorszenia sytuacji z pożarami na całym świecie.
Według badań opublikowanych w czasopiśmie Nature Communications w okresie od 1979 do 2013 roku ogień strawił już prawie jedną czwartą powierzchni całej roślinności na Ziemi. Najczęściej płoną lasy, co z kolei niszczy drzewa, które pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery i w ten sposób w jakimś stopniu przyspieszało to globalne ocieplenie.
Rosnąca ilość pożarów obserwowana jest obecnie na wszystkich kontynentach. Jeden z najbardziej dramatycznych i znaczących wzrostów pożarów lasów i ich intensywności jest obserwowany w Ameryce Południowej. Z pożarami zmaga się też Ameryka Północna, zwłaszcza Kalifornia, oraz Australia, gdzie pożary buszu stają się coraz gwałtowniejsze.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 8 kwietnia 2015

PRĄD ZATOKOWY GOLFSZTROM ZWALNIA; CZY GROŻĄ NAM BARDZO MROŹNE I ŚNIEŻNE ZIMY?

Spowolnienie atlantyckiego ciepłego prądu oceanicznego - Golfsztromu - może doprowadzić do zmian klimatycznych w Europie. Eksperci sądzą też, że skutkiem tego zjawiska będzie wzrost poziomu morza wzdłuż wschodniego wybrzeża USA.
Naukowcy od dawna z uwagą śledzą zmiany jakim podlega system prądów morskich transportujących ciepłą wodę z tropików na północny Atlantyk. To właśnie dzięki temu przepływowi Europa ma w miarę łagodny klimat, nawet na dalekiej północy. 
Dowody wskazują na to, że gdy cyrkulacja oceaniczna zwalniała w przeszłości, prowadziło to do poważnych zmian klimatu o zasięgu kontynentalnym. Naukowcy twierdzą, że w ostatnich latach odnotowano zarówno czasowe przyspieszenie jak i spowolnienie Golfsztromu. Uznano to za naturalne fluktuacje tego skomplikowanego systemu prądów oceaniicznzych.
Teraz jednak po opublikowaniu wyników analiz przeprowadzonych pod kierownictwem Stefana Rahmstorfa z Poczdamskiego Instytutu Badań Klimatycznych, okazuje się, że Golfsztrom osłabł rekordowo bardzo. Niemieccy eksperci doszli do wniosku, że system osłabił się do najniższego poziomu od 1100 lat. Specjaliści spekulują, że może tak być ze względu na napływ świeżej wody z topnienia pokrywy lodowej na Grenlandii.
Jeśli naukowcy się nie mylą oznacza to, że w nadchodzących latach Europa może doświadczyć bardzo mroźnych i śnieżnych zim. Kończąca się właśnie zima była wyjątkowo ciepła na starym kontynencie. Nie mogą tego powiedzieć mieszkańcy Ameryki Północnej, którzy już drugi raz z rzędu doświadczają zimy w arktycznym stylu.
Skoro Golfsztrom zwolnił, to czy nie grozi nam z czasem jego zupełne zatrzymanie? Obecnie większość naukowców uważa, że nie wydarzy się to w najbliższym czasie. Modele klimatyczne wskazują, że Golfsztrom ostatecznie osłabi się, jeśli Ziemia będzie się nadal rozgrzewać. Jednak modele te generalnie nie wskazują na nagłą zmianę jeszcze w tym wieku.
Jednak jeśli rzeczywiście na dużą skalę topnieje Grenlandia, to dotychczasowe modele klimatyczne są błędne, bo modelowanie bez tak ważnej zmiennej nie ma dużego sensu. Procesy, które zachodzą w oceanach możemy tylko obserwować i próbować je jakoś wymiarować. Napływ dużej ilości słodkiej wody do oceanu może poważnie zmniejszyć gęstość powierzchniową oceanu na Północnym Atlantyku. To z kolei w naturalny sposób osłabia układ prądów przenoszących masy ciepłej wody w stałym obiegu atlantyckim.
Obecnie konieczne są dalsze badania, aby spróbować potwierdzić wyniki innym, pogłębionym badaniem. Dopiero wtedy będzie można właściwie ocenić jak groźny dla klimatu w Europie może być słabnący ciepły prąd Golfsztrom i przede wszystkim określić jak topniejąca Grenlandia wpłynie na dynamikę tego procesu.
 Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 25 marca 2015

GOLFSZTROM SŁABNIE: CZY GROZI NAM NOWA EPOKA LODOWCOWA ?

Źródło: en.wikipedia.org
Klimatolodzy sugerują, że w ciągu ostatnich 45 lat, ze względu na globalne ocieplenie, doszło do tak znacznego topnienia pokrywy lodowej Grenlandii, że miało to znaczący wpływ na temperaturę ciepłego Prądu Zatokowego - Golfsztromu. Wyniki badań w tym zakresie zostały właśnie opublikowane w czasopiśmie Nature Climate Change.
Golfsztrom to potężny, ciepły prąd oceaniczny, który zapewnia łagodny klimat między innymi w Europie Zachodniej. Dzięki najnowszemu badaniu między innymi koralowców, osadów na dnie oceanu, a także lodu, naukowcy byli w stanie odtworzyć zmiany, jakie zaszły w ciągu 900 lat płynięcia Prądu Zatokowego. Wyniki wskazują, że w ciągu ostatnich 45 lat doszło do istotnych zmian, których nigdy wcześniej nie obserwowano. Golfsztrom, a konkretnie jego przedłużenie, Prąd Północnoatlantycki, spowolnił i stał się chłodniejszy.
Naukowcy uważają, że paradoksalnie powodem tego może być globalne ocieplenie, które z przyczyniło się do topnienia pokrywy lodowej. Zimna i zdecydowanie mniej słona woda, która powstała w wyniku topnienia. Woda miesza się i powoduje jego ochłodzeni i spowolnienie.
Eksperci sugerują, że to ochłodzenie nie powoduje zagrożenia nową epoką lodowcową, ale może mieć zauważalny wpływ na klimat w Europie i Ameryce Północnej. 

Klimatolodzy przyznają, że konieczne będzie uwzględnianie odkrytych przez nich zmian w budowie nowych modeli klimatycznych.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 18 lutego 2015

WALKA ZE ZMIANAMI KLIMATU PRZY POMOCY TECHNOLOGII



Źródło:szansa.aksnet.eu
Geoinżynieria, czyli modyfikowanie środowiska Ziemi przy pomocy narzędzi technologicznych w celu kontrolowania globalnego ocieplenia, zyskuje popularność jako sposób na walkę ze zmianą klimatu. W ramach unijnej inicjatywy badacze połączyli siły, aby rozwinąć tę dziedzinę nauki.
Uczeni wykorzystują mechanikę, matematykę, fizykę, chemię i geologię, by poznawać i kształtować naszą interakcję z Ziemią. Starają się ingerować w klimat, aby obniżyć temperatury dzięki odkrywaniu, tworzeniu, wytwarzaniu i wykorzystywaniu zasobów znajdujących się pod powierzchnią ziemi, a także poprzez projektowanie i budowę konstrukcji naziemnych. W tej relatywnie nowej dziedzinie nauki brakuje jednak nauczycieli akademickich, a wiele badań nie znajduje potwierdzenia w dowodach.

W ramach finansowanego ze środków UE projektu "Geo-engineering exchanges between Europe and Latin-America" (GEO-EXCEL), ponad 40 doktorantów i badaczy z tytułem doktora z uczelni europejskich i latynoamerykańskich połączyło siły, aby przyczynić się do rozwoju geoinżynierii poprzez zwiększenie mobilności.

Badanie koncentrowało się na trzęsieniach ziemi, osuwiskach gruntów i powodziach, z uwzględnieniem podatnych gleb oraz wpływu zmiany klimatu na degradację gleby.

Aby uporać się z tymi klęskami żywiołowymi, w ramach wspólnych działań analizowano możliwości zastosowania takich narzędzi jak modelowanie gleb i analizy numeryczne, badania dynamiki gruntów i mechaniki gleb nienasyconych oraz metody wzmacniania gruntu.

Transfer wiedzy za pośrednictwem kursów, seminariów, warsztatów i konferencji pomógł badaczom uzyskać pełniejszą wiedzę na temat tych zagadnień. Umożliwiło to wymianę nowych technik i metodologii. Uzyskana wiedza pozwoliła na opracowanie innowacyjnych metod doświadczalnych z zakresu badania materiałów geologicznych.

Rezultaty tych prac są już stosowane w praktyce w tunelach kolei podziemnej w Barcelonie. Można je też wykorzystać w innych konstrukcjach, takich jak tamy oraz nasypy drogowe i kolejowe.

Europa i Ameryka Łacińska połączyły siły, aby zorganizować innowacyjne szkolenia oraz programy wymiany wiedzy z zakresu geoinżynierii. Projekt GEO-EXCEL przyczynił się zatem do poprawy konkurencyjności różnych sektorów inżynierii geotechnicznej.

Źródło:studentnews.pl

poniedziałek, 16 lutego 2015

ZMIANY KLIMATU I JAKOŚĆ POWIETRZA POD LUPĄ


Powstaje sieć badawcza zrzeszająca instytucje z Chin i UE, która będzie rozwijać wiedzę na temat jakości powietrza i zmian klimatu.
Zmiana klimatu i jakość powietrza należą do najpilniejszych globalnych wyzwań, a zależność między nimi jest skomplikowana. Aby móc rozwiązać te problemy, decydenci potrzebują pełnych i ugruntowanych naukowo informacji o powietrzu, którym oddychamy.

W tym kontekście UE dofinansowała realizację projektu "Fate and impact of atmospheric pollutants" (AMIS), którego celem jest stworzenie sieci zajmującej się badaniem jakości powietrza w zmieniającym się globalnym klimacie.

W skład nowego konsorcjum weszło czternastu partnerów: dziewięciu z państw członkowskich UE oraz pięciu z Chin. Ośrodki te wnoszą swój wkład w postaci wiedzy z zakresu monitoringu terenowego, pomiarów laboratoryjnych oraz modelowania komputerowego.

AMIS umożliwia prowadzenie badań nad chemią atmosfery, ze szczególnym uwzględnieniem zanieczyszczeń obecnych w powietrzu, prekursorów rodników oraz źródeł, odmian i skutków aerozoli, zarówno tych pochodzenia naturalnego, jak i będących efektem działalności człowieka. Ogólnym celem projektu jest stworzenie podstaw naukowych dla przyszłych regulacji prawnych.

Oprócz prac badawczych, członkowie konsorcjum AMIS będą brali udział w warsztatach, szkoleniach i międzynarodowych wymianach personelu. Podsumowując, projekt będzie wspierał ogólnoświatową współpracę w zakresie badań nad atmosferą i walki z problemem zmiany klimatu.
Źródło:studentnews.pl

piątek, 13 lutego 2015

GEOINŻYNIERIA - NIEBEZPIECZNA MODYFIKACJA POGODY W WALCE Z GLOBALNYM OCIEPLENIEM

Źródłopolskawalczaca.com
Geoinżynieria, czyli celowa modyfikacja pogody, jest dziś jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów. Choć nieoficjalnie mówi się, że proceder ten ma miejsce niemal na całym świecie, naukowcy badają czy próba wpływania na ziemski klimat jest skuteczna, a przede wszystkim bezpieczna.
Istnieje wiele pomysłów, które pozwolą zmniejszyć globalną temperaturę na Ziemi w ramach walki z globalnym ociepleniem. Najczęściej mówi się o zwiększeniu albedo naszej planety poprzez rozpylanie dwutlenku siarki do atmosfery. Pozwoliłoby to odbić część promieni słonecznych, co w efekcie prowadziłoby do ochłodzenia Ziemi. Metoda ta działa niczym erupcja wulkanu.
Raport przygotowany przez amerykańskie akademie narodowe mówi, że zwiększenie albedo naszej planety przy zastosowaniu dzisiejszej technologii jest stosunkowo łatwe. Zaznaczono jednak, że geoinżynieria może spowodować trudne do przewidzenia problemy, z którymi ludzkość może sobie potem nie poradzić.
W 2013 roku naukowcy na łamach dokumentu opublikowanego w "Journal of Geophysical Research: Atmospheres" stwierdzili, że wprowadzonej już w życie geoinżynierii nie będzie można zatrzymać. Modele komputerowe pokazały, że po zatrzymaniu oprysków może dojść do nagłego wzrostu średniej globalnej temperatury, wzrostu ilości opadów na świecie oraz spadku ilości lodu morskiego.
Badacze w swoim najnowszym raporcie doszli do podobnego wniosku - geoinżynieria może być bardzo szkodliwa i nie będzie można już jej zatrzymać, jeśli jednocześnie nie ograniczymy emisji CO2. Istnieje również wiele innych badań, które ostrzegają, że opryski chemiczne mogą np. zakłócić globalne wzorce pogodowe. To pokazuje jak na dłoni, że zabawa ziemskim klimatem może się skończyć tragicznie dla nas wszystkich.
 Źródło:tylkonauka.pl

wtorek, 13 stycznia 2015

ZMIANY KLIMATYCZNE MOGĄ SPOWODOWAĆ, ŻE MACHU PICCHU ZNIKNIE


Naukowcy z Peru biją na alarm. Ich zdaniem, klimat staje się coraz bardziej ostry. Z jednej strony, wzrost temperatury i susze grożą pożarami lasów, które mogą zniszczyć fortecę. Inny scenariusz, tj. gwałtowny wzrost ilości opadów - również nie prowadzi do niczego dobrego.

Cztery lata temu ulewne deszcze spowodowały osuwisko ziemi, które zablokowały jedyną drogę  kolejową, prowadzącą na szczyt góry. Pięć osób zginęło, a cztery tysiące turystów trzeba było ewakuować helikopterami. Każdego roku Machu Picchu jest odwiedzany przez około milion ludzi. Teraz na górze prowadzone są pomiary dotyczące wpływu klimatu i turystów na starożytne budowle.

Na Machu Picchu w porze deszczowej zwykle spada do 2 tys. mm opadów – to już jest dużo, wyobraź sobie dwa metry wody! Teraz wyobraź sobie, że liczba ta podwoiła się lub potroiła! Wszystko nie tylko zmoknie lecz spłynie w dół zbocza” - mówi pastor Marcos, doradca Narodowej Służby Chronionych Obszarów Peru.

 http://zmianynaziemi.pl

sobota, 20 grudnia 2014

OBECNE ZMIANY KLIMATU MOGĄ MIEĆ ZWIĄZEK Z POŁOŻENIEM BIEGUNÓW MAGNETYCZNYCH

Źródło:Zmianynaziemi.pl
Specjaliści z University of Texas w Austin przeanalizowali dane zebrane przez amerykańskie sondy kosmiczne z serii GRACE, które swego czasu wykonały dokładne mapowanie ziemskiego pola magnetycznego. Dzięki temu ustalono, że doszło do znacznych zmian w redystrybucji masy naszej planety, co wpłynęło na zmianę kierunku i szybkości przemieszczania się ziemskiego bieguna magnetycznego.
Eksperci sugerują, że winny jest temu rzekomy wzrost poziomu oceanów, który w konsekwencji spowodował przesunięcie bieguna północnego. Większa niż zwykle ilość wody miałaby dostać się do mórz na skutek topnienia lodowców górskich i lodu Antarktydy oraz Grenlandii.
Symulacje komputerowe wskazują na to, że wzrost poziomu morza powoduje zmiany w rozkładzie masy. To z kolei prowadzi do przesunięcia osi ziemskiej. Naturalną konsekwencją takiego procesu jest też przemieszczanie się biegunów magnetycznych. Obserwacje położenia biegunów magnetycznych prowadzone są od 1899 roku. Do 2005 roku biegun północny migrował średnio nie więcej niż 10 centymetrów rocznie wzdłuż 70 południka, ale potem stało się coś niezwykłego.
Biegun magnetyczny nagle zmienił kierunek i zaczął się przemieszczać na wschód. Dodatkowo znacznie przyspiesza, co skłania wielu naukowców do formułowania poglądu, że obserwujemy obecnie początek przebiegunowania. Jednak według amerykańskich ekspertów zjawisko to można wyjaśnić jako skutek topnienia zwiększenia się poziomu mórz.

piątek, 5 grudnia 2014

MIASTA POŁOŻONE W DELTACH WIELKICH RZEK SĄ NARAŻONE NA ZALANIE

Źródła: NASA
Miasta takie jak Szanghaj czy Bangkok są poważnie zagrożone zupełnym zalaniem. Wszystko przez to, że metropolie te znajdują się w deltach wielkich rzek, które zmieniają się na skutek działalności człowieka.
Badanie na ten temat zostało przeprowadzone przez zespół pod przewodnictwem dr Liviu Giosan, z Instytutu Oceanografii Woods Hole z Massachusetts. Eksperci stwierdzili, że prawdopodobny wzrost poziomu morza i budowle hydrologiczne, mogą spowodować katastrofę dla niektórych delt wielkich rzek.
Oznacza to, że ryzyko katastrofalnej powodzi dotyczy przynajmniej pół miliarda osób, które mieszkają w tych żyznych, ale niebezpiecznych obszarach naszej planety. Najbardziej narażone są rzeki Mekong i Mississippi, które leżą najniżej względem poziomu morza.
Zwykle delty rzek to obszary gdzie cały czas dochodzi do swoistej walki lądu i morza. Rzeki tworzą osady powstające z erodującej gleby i spławiają je do morza szybciej niż jest je w stanie ono zaabsorbować. W rezultacie wpływa to na żyzność gleby, co zachęca ludzi do osiedlania się tam. Z takiego powodu powstały wielkie metropolie takie jak Szanghaj, Dhaka i Bangkok.
Specjaliści sugerują, żeby działać już teraz i nie czekać na pierwsze katastrofalne powodzie. Z tego co można zrobić wskazano przede wszystkim umiar w budowie nowych tam, stworzenie sposobów, aby zatrzymywać więcej osadów, co powinno podwyższyć poziom najniższych delt rzek takich jak wspomniany Mekong, ale i europejski Dunaj.

środa, 3 grudnia 2014

ZUBOŻENIE WARSTWY OZONOWEJ MOŻE MIEĆ WPŁYW NA ZMIANY KLIMATU NA PÓŁKULI POŁUDNIOWEJ

Źródło: NASA
Zubożenie warstwy ozonowej to nie tylko ryzyko raka skóry na skutek większej ekspozycji na promieniowanie UV. Okazuje się, że według najnowszych ustaleń naukowców jest to też jedna z głównych przyczyn zmian klimatu na półkuli południowej.
Występujące ostatnio w dużej ilości niszczące powodzie i susze powodujące rozległe pożary buszu, są zwykle tłumaczone jako rezultat globalnego ocieplenia powodowanego przez działalność człowieka. Okazuje się jednak, że nie doceniono wagi innego czynnika, który może to powodować, zubożałej warstwy ozonowej.
Zdaniem uczonych dziura ozonowa na półkuli południowej ma zdecydowany wpływ na wzorce opadów i kierunek wiatru. Ten niedoceniany dotychczas czynnik wymaga szczegółowego zbadania, zwłaszcza wpływu na ekosystemy i zdrowie organizmów żywych.
Warstwa ozonowa to cienka powłoka gazu znajdująca się w stratosferze. Jej głównym celem jest ochrona powierzchni Ziemi przed szkodliwym wpływem promieni ultrafioletowych emitowanych ze Słońca. Do szczególnie rozległej dziury w tej warstwie, sięgającej nawet 24 miliony kilometrów kwadratowych dochodzi zwykle nad Antarktydą. Okazuje się, że wpływa to na cały klimat południowej hemisfery.

Komentarze