Pokazywanie postów oznaczonych etykietą globalne ocieplenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą globalne ocieplenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lutego 2019

ROK 2018 CZWARTYM NAJCIEPLEJSZYM NA ŚWIECIE W HISTORII POMIARÓW

Jak wynika z oficjalnego raportu przedstawionego przez NASA i NOAA ubiegły rok zapisał się globalnie jako czwarty najcieplejszy w historii. Oznacza to, że znalazł się on tuż za 2016 (najcieplejszy), 2015 (drugi najcieplejszy) i 2017 (trzeci najcieplejszy). Zatem okres 2015/2018 jest jak dotąd najcieplejszym czteroleciem w historii pomiarów, które są prowadzone od 1880 roku. Naukowcy z NASA twierdzą, że w roku 2018 na świecie panowały temperatury wyższe od normy o 0,83ºC w stosunku do średniej z lat 1951-1980. Biorąc jednak pod uwagę średnią z całego XX w. anomalia ta jest nieco niższa i wynosi 0,79ºC. Na uwagę zasługuje fakt, że dziewięć z dziesięciu najcieplejszych lat w historii miało miejsce od 2005 roku. To, że ubiegły rok był jednym z najcieplejszych nie powinno dziwić, gdyż w wielu regionach na świecie panowały rekordowo wysokie temperatury a w niektórych krajach takich jak m.in Polska był to najcieplejszy rok w historii. Z raportu wynika, że w ubiegłym roku w 29 państwach świata zostały pobite nowe rekordy temperatur maksymalnych. Zdecydowanie najcieplejszymi regionami był Bliski Wschód, część Rosji, Nowa Zelandia a także znaczna część Europy. Postępujące globalne ocieplenie najbardziej daje się we znaki w Arktyce, na Grenlandii i na Antarktydzie. Tak było również w roku ubiegłym co przyczyniło się do utraty pokrywy lodowej na tamtych terenach, a to z kolei spowodowało dalsze podnoszenie się poziomu mórz. Z analiz wynika, że wyższa od średniej była również temperatura powierzchni oceanów. Najbardziej było to odczuwalne w południowej i północnej części Oceanu Atlantyckiego oraz na południu Oceanu Spokojnego. Raport podsumowuje również katastrofy pogodowe i klimatyczne jakie miały miejsce na terenie Stanów Zjednoczonych. Stwierdzono, że w roku 2018 na terytorium USA doszło do 14 katastrof naturalnych, które spowodowały co najmniej miliard dolarów strat. Łączne szkody oszacowano na 91 miliardów dolarów, co czyni ubiegły rok czwartym najbardziej kosztownym w USA odkąd prowadzone są tego typu dane czyli od 1980 roku. Największe straty wynikły z powodu przejścia huraganu Michael (25 miliardów dolarów) oraz huraganu Florence i pożarów w Kalifornii (po 24 miliardy). Wszystkie 14 katastrof pochłonęło łącznie 247 ofiar śmiertelnych. Miniony rok na terenie USA był również trzecim najbardziej wilgotnym w historii. Zatem jak widać, wkroczyliśmy w najbardziej ciepły okres od bardzo dawna a na pewno od co najmniej 1880 roku. Wiele wskazuje na to, że rok 2019 również może znaleźć się wśród najcieplejszych, gdyż mamy do czynienia ze zjawiskiem El Nińo, co dodatkowo podnosi globalną temperaturę. Czy jednak obecny rok okażę się najcieplejszy w historii? Czas pokaże.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej.

środa, 21 listopada 2018

TEGOROCZNY PAŹDZIERNIK NA ŚWIECIE OKAZAŁ SIĘ JEDNYM Z NAJCIEPLEJSZYCH W HISTORII

Tegoroczny październik w Polsce był kolejnym miesiącem z rzędu z dodatnim odchyleniem temperatury. Jednak u nas ubiegły miesiąc nawet nie zbliżył się do tych najcieplejszych w historii. Inaczej sytuacja wygląda jeśli chodzi o cały glob. W skali całego świata październik 2018 okazał się drugim najcieplejszym odkąd prowadzi się stałe pomiary, czyli od 1880 roku. Cieplej w tym miesiącu było tylko w 2015 roku. Tym samym w okresie 2014-2018 wystąpiło pięć najcieplejszych październików w historii. Biorąc pod uwagę cały okres od stycznia do października 2018 roku, okazuje się, że obecny rok, może być czwartym najcieplejszym w historii, jednak należy pamiętać, że pięć najcieplejszych lat pojawiło się w okresie 2014-2018. W ubiegłym miesiącu świat nawiedzały również kosztowne klęski żywiołowe. Najwięcej szkód poczynił huragan Michael, który w USA poza śmiercią 55 osób spowodował straty materialne w wysokości 15 miliardów dolarów. Bardzo poważne straty przyniosła również susza, która pojawiła się w Chinach. Szkody, które powstały w jej wyniku wyceniono na 3,55 mld dolarów. Kosztowny okazał się też tajfun Trami, który uderzył w Japonię na przełomie września i października. W jego wyniku śmierć poniosły 4 osoby a straty przekroczyły 1 mld dolarów. Również i w Europie miał miejsce kataklizm, który spowodował miliardowe straty. Mowa o potężnych burzach, które zabiły we Włoszech ponad 30 ludzi i spowodowały szkody szacowane na 3,7 mld dolarów. Ubiegły miesiąc, to również rozwój anomalii El Nińo na Pacyfiku, która swoje apogeum osiągnie w miesiącach zimowych. Szanse na pojawienie się tego zjawiska oceniono na 80%. Jeżeli anomalia ta rozwinie się i będzie miała wpływ na pogodę w przyszłym roku, to może się okazać, że lata 2014-2019 będą w szóstce najcieplejszych w historii. Czy rzeczywiście tak się stanie?  Przekonamy się już za rok.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

GOLFSZTROM RZECZYWIŚCIE SŁABNIE; DO EUROPY WRÓCĄ MROŹNE I ŚNIEŻNE ZIMY?

Podobny obrazPrąd Północnoatlantycki, zwany inaczej Zatokowym albo Golfsztromem, jest ciepłym prądem płynącym przez Ocean Atlantycki daleko na północ, gdzie "przekształca" się w Prąd Norweski. Można powiedzieć, że ma on spore zasługi w tym, że zimy w naszej części świata nie są tak ostre, jak na tych samych szerokościach geograficznych w Ameryce Północnej czy Azji. Odczuwają to głównie mieszkańcy Europy zachodniej czy wybrzeża Norwegii. Jednak najnowsze wyniki badań naukowców wskazują jednoznacznie na to, że naturalny "grzejnik" Europy słabnie, co może w przyszłości przynieść nam niekoniecznie pożądane zmiany klimatu...

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

MARZEC DRUGIM Z RZĘDU CHŁODNYM MIESIĄCEM

Źródło: meteomodel.pl

Mamy globalne ocieplenie i tutaj nie ma miejsca na dyskusję. Temperatura na Ziemi rośnie i mimo, że to nie oznacza, że zimy czy okresy anomalnie chłodne całkiem odejdą w zapomnienie, powoli odzwyczajamy się od zimnych miesięcy, zwłaszcza latem. Ostatnie dwa miesiące w całym kraju okazały się jednak chłodniejsze, niż wynika z normy wieloletniej i to dość wyraźnie. Warto zaznaczyć, że z taką sytuacją spotykamy się nie za często. Co to dla nas oznacza?

poniedziałek, 15 stycznia 2018

NIBY CIEPLEJ, ALE WIĘCEJ ŚNIEGU - JAK TO JEST W KOŃCU Z GLOBALNYM OCIEPLENIEM?

Znalezione obrazy dla zapytania obfity śniegGlobalne ocieplenie jest faktem potwierdzonym naukowo. Temperatura na Ziemi rośnie i nie ma ku temu wątpliwości. I na tym można by zakończyć. Ale dzisiaj chcemy nieco ten temat rozszerzyć.
 
Postępujący wzrost temperatury szczególnie mocno widać na przykład na Alasce, gdzie temperatura w zasadzie każdego miesiąca, zwłaszcza w okresie jesiennym i wczesnozimowym, bije rekordy. Wynika to z tego, że Ocean, który zwykle już jesienią pokrywał się w sporej części lodem, w znacznej części odbijał padające promieniowanie słoneczne (biały lód jest w stanie odbić nawet 90% promieniowania), co przyczyniało się do spadku temperatury. Z kolei teraz, przez ocieplenie, przez znacznie dłuższy czas powierzchnia Oceanu nie jest zamarznięta. A w związku z tym, że woda pochłania bardzo dużą ilość promieniowania, a odbija zaledwie parę procent, mocno się nagrzewa i blokuje silne spadki temperatury. Jednak w ostatnim czasie masowo jesteśmy zasypywani zdjęciami z Azji, Alp czy Ameryki Północnej, na których widać totalnie zasypane miejscowości. I rzeczywiście, niedawno wiele miejsc na naszej planecie doświadczyło opadów śniegu o niespotykanej wcześniej sile. Spowodowało to, że coraz częściej słychać głosy specjalistów, którzy twierdzą (mimo niepodważalnych danych), że tak wielkie śnieżyce są dowodem na to, że globalne ocieplenie się skończyło. Nie jest to oczywiście prawdą. Wytłumaczyć to można w bardzo prosty sposób. Z lekcji geografii z pewnością wiemy, że im wyższa temperatura, tym większa wilgotność, tym intensywniejsze opady są możliwe do wygenerowania. To dlatego z najsilniejszymi śnieżycami mamy zwykle do czynienia, kiedy temperatura balansuje w okolicach zera. To przy takiej temperaturze powietrze jest w stanie pomieścić więcej wilgoci, niż przy kilku, kilkunastostopniowym mrozie. Można więc stwierdzić, iż tak silne opady śniegu, z jakimi mamy do czynienia w niektórych miejscach na Ziemi, nie tyle nie potwierdzają początku ochłodzenia klimatu, a wręcz potwierdzają ocieplenie! Również modele klimatyczne sugerują, iż wraz ze wzrostem średniej temperatury, podwyższy się wysokość opadów atmosferycznych. A tam, gdzie, mimo ocieplenia, zimy nadal przynosić będą ujemne temperatury, będziemy obserwowali znacznie wyższą pokrywę śnieżną, jak również częściej będą zdarzały się niezwykle intensywne opady śniegu. 

Na podstawie: naukaoklimacie.pl

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej 

sobota, 30 stycznia 2016

135 LAT GLOBALNEGO OCIEPLENIA W 30 SEKUND


Globalne ocieplenie to zjawisko postulowane przez środowisko naukowe, skupione wokół ONZ-owskiego IPCC. Zdaniem tych ekspertów, średnia temperatura na Ziemi, którą obserwowano w ciągu ostatnich 100 lat wzrosła o 0,74 stopni Celsjusza, a tempo ocieplenia gwałtownie przyspieszyło od 1980 roku. Te 30 sekund powyższego nagrania prezentuje rzekomo, jak zmieniała się temperatura na Ziemi w ciągu ostatnich 135 lat.

Jak twierdzą liczni eksperci, globalne ocieplenie musi prowadzić do wzrostu poziomu morza w tempie około pół metra na 100 lat. Ma ono również swój udział w zmianach rozkładu i ilości opadów na Ziemi. Wiąże się to z niższymi plonami w Afryce, Azji i Ameryce Południowej. Im jest cieplej, tym więcej siedlisk gatunków zwierząt zaczyna występować bliżej obszarów polarnych, a gwałtownie wzrasta prawdopodobieństwo wyginięcia gatunków żyjących na obszarach przybrzeżnych i na wyspach.

Animacja, która została przygotowana przez specjalistów z agencji kosmicznej NASA, w formie bardzo wizualnej dowodzi, że z danych wynika, jakoby ludzkość zrobiła w ciągu ostatnich kilku dekad duży krok ku zakłóceniu klimatu. Zestawienie to miało zapewne wzmocnić hipotezę o antropogenicznym pochodzeniu ocieplenia w postaci wybranych gazów cieplarnianych takich, jak dwutlenek węgla.

Źródło: tekst: zmianynaziemi.pl/film: youtube.com

niedziela, 17 stycznia 2016

GÓRY LODOWE POMAGAJĄ W USUWANIU DWUTLENKU WĘGLA Z ATMOSFERY?

Nowe badanie przeprowadzone przez Wydział Geografii Uniwersytetu w Sheffield wskazuje na to, że gigantyczne góry lodowe, topniejąc dostarczają do oceanu żelazo i inne składniki odżywcze, co jest przyczyną niespodziewanie dużego rozrostu fitoplanktonu. Proces ten, znany jako sekwestracja, pozwala na długoterminowe składowanie dwutlenku węgla z atmosfery w oceanach, a tym samym przyczynia się do spowolnienia globalnego ocieplenia.

W ramach nowatorskiego badania, zespół naukowców kierowany przez profesora Granta Bigg'a przeanalizował 175 zdjęć satelitarnych pływających gór lodowych na Oceanie Południowym, z których każda miała długość ponad 18 kilometrów. Szczególną uwagę zwrócono na kolor wody w ich okolicy, co stanowiło prosty wskaźnik aktywności fitoplanktonu w pobliżu powierzchni oceanu. 

Zdjęcia dla lat 2003-2013 wykazały, że z ich obecnością jest związana zwiększona aktywność fitoplanktonu. To z kolei przekonało naukowców, że istnieje bezpośredni wpływ między obecnością dużych gór lodowych, a zwiększonym składowaniem dwutlenku węgla w oceanach. Co więcej, zakwity fitoplanktonu ciągną się niekiedy na setki kilometrów od gór lodowych i trwają co najmniej przez miesiąc po tym, gdy dana góra lodowa roztapiała się.

"Ta nowa analiza pokazuje, że gigantyczne góry lodowe odgrywają ważną rolę w obiegu węgla w Oceanie Południowym. Okazało się, że podwyższone stężenie chlorofilu znajdowało się w odległości 4 do 10 razy większy od długości lodowej " - powiedział profesor Bigg.
Ocean Południowy odgrywa bardzo ważną rolę w globalnym obiegu węgla i według obecnie przyjmowanych szacunków jest odpowiedzialny za około 10 procent sekwestracji dwutlenku węgla na całej planecie. Dzieje się tak właśnie z powodu wywołanych procesów biologicznych, takich jak rozwój fitoplanktonu, a także pod wpływem reakcji chemicznych.

Badania, których wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Nature Geoscience, wskazują, że góry lodowe poprzez topnienie są odpowiedzialne aż za 20 procent sekwestracji dwutlenku węgla w głębinach Oceanu Południowego.

Źródło: zmianynaziemi.pl 

piątek, 15 stycznia 2016

ZA 60 LAT WIĘKSZOŚĆ WIELKICH MIAST ŚWIATA ZNAJDZIE SIĘ POD WODĄ

Naukowcy z NASA nadal wspierają teorię globalnego ocieplenia i obliczyli nawet ostatnio, że po 60 latach na Ziemi może dojść do potopu, który zmyje z powierzchni planety kilka europejskich stolic, a na dodatek Tokio i część Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem ekspertów, globalne ocieplenie musi zintensyfikować występowanie powodzi, a do 2075 roku osiągnięty może być krytyczny punkt topnienia lodu. Czyli za około sześćdziesiąt lat, poziom wody w oceanach znajdzie się do dwóch metrów nad poziomem krytycznym, co w konsekwencji powinno spowodować zalanie Tokio, Londynu, Amsterdamu oraz części dużych miast przybrzeżnych na całym świecie.



Pracownicy NASA, do takich wniosków doszli po swoich badaniach. Eksperci opracowali specjalny program, który opiera się na czynnikach długoterminowych zmian klimatu takich, jak topnienie lodowców, ruch Ziemi, Księżyca i innych planet, a także na ewolucji poziomu wody w oceanach. Wszystkie te dane, naukowcy wprowadzili do superkomputera, który odwzorował możliwe rezultaty kontynuacji takiego trendu na przestrzeni najbliższych lat.

Komputer przewidział, że w ciągu 60 lat wystąpią nieuchronne zmiany klimatu, które mogą nawet zagrozić ludzkości. Gwałtowne zmiany spowodują też rzekomo pojawienie się i rozwój nowych rodzajów chorób i głodu na skutek niedoborów żywności. Dość szokująco brzmi też wynik symulacji superkomputera NASA, która zakłada wyginięcie ludzkości w ciągu najbliższego tysiąca lat. Zjawisko to ma być związane z rzekomo gwałtownym wzrostem poziomu wody w oceanach.

Warto przypomnieć, że oprócz naukowców amerykańskich, podobny pogląd, co do potopu w XXI wieku, wyrażają również eksperci niemieccy. W październiku 2014 Poczdamski Instytut badania zmian klimatu opublikował prognozę, z której wynika, że do 2100 roku spodziewany jest wzrost poziomu morza od 0,75 do 1,5 metra. Jeśli przypuszczenia te się potwierdzą, największe metropolie Europy i Ameryki mogą zostać zalane. Najwyższe ryzyko jest oczywiście dla Wenecji, ale też Los Angeles, Amsterdamu, Hamburga, Sankt Petersburga i innych dużych miastach portowych.

Źródło: zmianynaziemi.pl/regnum.ru

niedziela, 10 stycznia 2016

ROK 2015 NIE OKAZAŁ SIĘ REKORDOWO CIEPŁY

W ciągu 2015 roku zwolennicy teorii globalnego ocieplenia prawie co miesiąc alarmowali, że wystąpiły następne rekordy temperaturowe. Po najcieplejszym w historii maju, przyszedł najcieplejszy w historii czerwiec i tak dalej. Naukowcy spodziewali się, że teraz będą mogli ogłosić, że cały rok 2015 był rekordowo ciepły, jednak dane satelitarne wskazują na co innego.

Okazało się, iż zeszły rok był trzecim najcieplejszym w historii pomiarów satelitarnych, czyli od 1979 roku. Najcieplejszym rokiem pozostaje 1998 i kolejno 2010, a dopiero potem 2015. Wyniki wskazują na to, że wcześniejsze estymacje wskazujące na nieuchronny rekord, dokonane na podstawie pomiarów naziemnych były nieco przesadzone.
Rzeczywiście doszło do anomalii temperaturowej w grudniu zeszłego roku, kiedy globalna temperatura była o 0,44°C wyższa od średniej wieloletniej. Utrzymywało się to zresztą od listopada, który z kolei był o 0,33°C. cieplejszy. Jednak w skali 12 miesięcy wystarczyło to tylko na 0,21°C powyżej normy, co pozwoliło na osiągnięcie trzeciego miejsca na podium rekordowo ciepłych lat z punktu widzenia pomiarów satelitarnych. 

Naukowcy nie są w stanie powiedzieć, co dzieje się z ziemskim klimatem. Niektórzy sugerują antropogeniczne przyczyny ocieplenia, ale pojawia się też coraz więcej głosów przeciwnych. Najprawdopodobniej za anomalie temperaturowe pod koniec ubiegłego roku odpowiada szalejące na Pacyfiku zjawisko El Nino, które bynajmniej nie słabnie. Powoduje to przypuszczenia, że rok 2016, przynajmniej do czasu osłabnięcia anomalii temperaturowych na Oceanie Spokojnym, może być równie chimeryczny meteorologicznie, jak ubiegły.

Źródło: zmianynaziemi.pl/drroyspencer.com

wtorek, 5 stycznia 2016

WIELKIE CIEPŁO NA BIEGUNIE PÓŁNOCNYM - TEMPERATURA WZROSŁA POWYŻEJ ZERA!


Według globalnego systemu prognozowania pogody (GFS Forecast Model), na szerokości geograficznej 90 stopni, przez krótki czas temperatury przekraczały zero stopni! Połączenie rzadkich warunków pogodowych podniosło temperaturę na biegunie znacznie powyżej średniej (nawet o >30 stopni).
Boja systemu GFS dryfującą w pobliżu bieguna, pokazała temperaturę powyżej punktu zamarzania, konkretnie 0,71 stopnia Celsjusza. To ciepło niemal niewiarygodne dla Arktyki, zwłaszcza w środku zimy, gdy przez kilka tygodni nie ma tam światła słonecznego. Jeśli dane te okażą się prawidłowe, będzie to oznaczało, że w Arktyce było cieplej, niż w Moskwie czy w Chicago!
Konsekwencje utrzymywania się na biegunie północnym temperatur powyżej zera mogą być poważne. Jeśli trend ten utrzyma się przynajmniej na jakiś czas, dojdzie do znacznego uszczuplenia pokrywy lodowej czemu, przynajmniej teoretycznie, może towarzyszyć wzrost poziomu mórz. Skutki tego mogą być szczególnie odczuwalne dla miejscowości nadmorskich.
Przypomnijmy, że według najnowszego raportu National Oceanic Atmospheric Administration, Arktyka przeżywa obecnie okres szybkiego ocieplenia. Region ten ogrzewa się dwa razy szybciej, niż jakakolwiek inna część świata, a w 2015 roku, średnie temperatury w Arktyce były aż o 5,2 stopni Celsjusza wyższe, niż w 1900 roku.

Źródło: zmianynaziemi.pl/https://www.washingtonpost.com/news/capital-weather-gang/wp/2015/12/30/freak-sto...

czwartek, 31 grudnia 2015

PRZED NAMI KOLEJNY REKORDOWO CIEPŁY ROK?


Analitycy przewidują, że nadchodzący rok 2016 może być trzecim z rzędu tak gorącym rokiem. Eksperci sformułowali tą hipotezę na podstawie danych brytyjskiego UK Met Office.
Globalna średnia temperatura w przyszłym roku ma być między 0,72 a 0,96 stopnia Celsjusza wyższa, niż długoterminowa średnia z lat 1961-1990. Zdaniem Brytyjskich uczonych, jest tylko 5% szansy na to, że rok 2016 nie będzie cieplejszy, niż 2015.
W okresie od stycznia do października bieżącego roku zanotowano wzrost średniej temperatury o 0,72 stopnia, a cały rok 2015 będzie jeszcze cieplejszy od rekordowego pod tym względem roku 2014. Jeśli brytyjscy naukowcy nie pomylą się i nadchodzący rok będzie jeszcze cieplejszy od poprzednich, będzie to trzeci rok pod rząd z rekordami temperaturowymi.
Analitycy twierdzą, że obserwowany wzrost temperatury jest bardzo szybki i przekonują, że odpowiada za to emitowany przez ziemski przemysł dwutlenek węgla. Jest to jednak oczywisty absurd, ponieważ za tak szybkie zmiany może odpowiadać tylko metan wydostający się w nieustalonych ilościach w Arktyce z rozmarzającej wiecznej zmarzliny. Jednak tego nie da się tak łatwo opodatkować.
Na zakończonej niedawno konferencji klimatycznej ustalono dziwaczny plan redukcji emisji dwutlenku węgla tak, aby obniżyć średnią globalną temperaturę o 1,5 stopnia. Na szczęście nowy polski rząd odnosi się do tego porozumienia z rezerwą i zapowiedziano, że nadal będziemy korzystali z węgla, który pozostanie naszym podstawowym zasobem naturalnym.
Źródło: zmianynaziemi.pl

poniedziałek, 28 grudnia 2015

WYJĄTKOWO WYSOKIE TEMPERATURY W EUROPIE I AMERYCE PÓŁNOCNEJ


Wszyscy chyba zauważyli, że tegoroczny okres bożonarodzeniowy charakteryzowała wyjątkowo ciepła aura. Okazuje się, że wiosenne temperatury były notowane nie tylko na obszarze Europy, ale również w Ameryce Północnej. W Nowym Jorku w Wigilię odnotowano absolutny rekord temperatury dla tego dnia grudnia, gdyż słupek rtęci zatrzymał się dopiero na 22 stopniach Celsjusza!
Jeszcze cieplej było w innych  miejscach. W porcie Norfolk termometry pokazały 28 stopni, co jest absolutnym rekordem w grudniu. Zimowe upały nie ominęły też Florydy, gdzie w Wigilię było tak gorąco, jak w lecie. W Tampa temperatura osiągnęła rekordowe 28,9 stopni, za to w Brownsville w Teksasie 23. grudnia zmierzono 32,8 stopni.
Analitycy twierdzą, że ciepłe masy powietrza przybyły do Stanów Zjednoczonych prosto z tropików. Strefa wysokiego ciśnienia nad Bermudami zadziałała jak "pompa", tłocząca gorące powietrza z tropikalnych obszarów Atlantyku w rejony północne. Fala rekordowego ciepła rozciągała się od Florydy do Quebecu. Temperatury tam panujące były typowe raczej dla maja, niż dla grudnia.
W Europie również tej zimy jest bardzo wiosennie. Zaobserwowano na przykład zaskakującą anomalię temperaturową powierzchni Morza Adriatyckiego, która jest 1 do 2 stopni wyższa, niż norma dla tej pory roku. Ciepło spowodowało w wielu miejscach kwitnienie roślin. Jest to zjawisko bardzo niekorzystne, zwłaszcza, że niebawem nad Europę wejdzie wyż rosyjski, co będzie skutkowało znacznym ochłodzeniem, być może nawet zabójczym dla części kwitnących drzew owocowych i krzewów.
Meteorolodzy nie są w stanie powiedzieć, co powoduje obserwowane obecnie zmiany klimatu, ale niewątpliwie głównym podejrzanym jest szalejące na Pacyfiku zjawisko El Nino, które osiąga nigdy nieobserwowane poziomy. W oczywisty sposób wpływa to na cyrkulację atmosferyczną, wywołując zmiany stałych kierunków poruszania się prądów strumieniowych w atmosferze, co może skutkować nietypowym przemieszczaniem się gorących mas powietrza.
Źródło: zmianynaziemi.pl

piątek, 18 grudnia 2015

GLOBALNE OCIEPLENIE W ARKTYCE POSTĘPUJE NIEZWYKLE SZYBKO


Naukowcy z amerykańskiej agencji NOAA alarmują, że w Arktyce szybko rośnie temperatura i postępuje to w największym tempie ze wszystkich monitorowanych miejsc na Ziemi. Ich zdaniem, powierzchnia lodu spadła do wielkości widzianych ostatnio w 1979 roku, a to zmusza wiele gatunków zwierząt do migracji. Z danych wynika również, że średni wzrost temperatury wyniósł aż 1,3 stopnia Celsjusza.
Ostatni raz podobny nieprawidłowy wzrost temperatury w Arktyce zanotowano w 1900 roku, czyli aż 115 lat temu. Eksperci z NOAA nadal obstają przy tym, że na skutek ciepła lodowce stopią się, co będzie miało poważne konsekwencje dla całej ludzkości.
Poinformowano również, że w porównaniu z innymi obszarami, ocieplenie Arktyki występuje nawet dwukrotnie szybciej. Wyliczono, że podczas ostatniej dekady zniknęło 15% warstwy lodu, co było najniższą wartością od 1979 roku, gdy rozpoczęto regularne badanie pokrywy lodowej bieguna północnego.
Poważne konsekwencje mogą też wystąpić w środowisku naturalnym. Biolodzy morscy spodziewają się migracji zwierząt w poszukiwaniu żywności. Może też dojść do zakwitu glonów, czemu sprzyja wyższa temperatura notowana nad tą częścią świata.
Jeśli obserwowany trend się utrzyma, może dojść do poważnych przeobrażeń Arktyki, co uczyni ją bardziej dostępną dla eksploatacji złóż takich, jak ropa naftowa czy gaz. Żeglowny przez większą część roku Ocean Arktyczny oznacza też skrócenie czasu frachtu towarów za pomocą statków oceanicznych.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 9 grudnia 2015

MOSKWA: BARDZO WYSOKIE TEMPERATURY


Mija pierwsza dekada grudnia. Wiatr prawie ucichł, a niebo nad stolicą Rosji jest czyste.
Potężny cyklon atlantycki utrzymuje się nad stołecznym regionem, ale temperatura pozostaje wyjątkowo wysoka. W dzień notuje się znacznie powyżej zera stopni, a nocami zdarza się, że w ogóle nie ma mrozu! I wygląda na to, że nie tylko ludzie to zauważyli, ale rośliny również.
W parkach zakwitły forsycje i róże, podają Wiesti-Moskwa. Meteorolodzy zapowiadają jednak, że za kilka dni rozpocznie się ochłodzenie: przez całą dobę temperatura będzie ujemna, spadnie śnieg, więc wszystkim roślinom, które przedwcześnie poczuły wiosnę, nie wróży to nic dobrego.
Źródło: zmianynaziemi.pl

poniedziałek, 30 listopada 2015

WMO GRZMI: CORAZ WIĘCEJ GAZÓW CIEPLARNIANYCH W ATMOSFERZE; TEMPERATURA NA ZIEMI BĘDZIE CORAZ WYŻSZA!

Już dzisiaj w Paryżu odbędzie się wielka klimatyczna konferencja, w której weźmie udział aż 150 przywódców państw z całego świata. Aby odpowiednio przygotować grunt pod dodatkowe opodatkowanie ludzkości, zwane walką ze zmianami klimatu, Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) wydała komunikat prasowy, w którym ogłoszono, że rok 2015 będzie najcieplejszym w historii obserwacji.
Meteorolodzy z WMO uważają, że średnia globalna temperatura na powierzchni Ziemi będzie o jeden stopień Celsjusza powyżej średniej z ery przed-przemysłowej. Poziomy gazów cieplarnianych w atmosferze osiągają rzekomo nowe szczyty i grozi to poważnymi konsekwencjami. Wiosną 2015 na półkuli północnej trzymiesięczne średnie stężenie CO2 globalnym przekroczyło po raz pierwszy 400 ppm (części na milion). Być może 2015 będzie też najgorętszym rokiem w historii pod względem temperatury powierzchni oceanu!
Zdaniem ekspertów od globalnego ocieplenia, emisje gazów cieplarnianych, które ich zdaniem powodują zmiany klimatu, mogą być kontrolowane. Naukowcy przekonują, że posiadają wiedzę i narzędzia potrzebne do działania. Czyżby chodziło o zastosowanie technologii SRM (Solar Radiation Management) zakładającej celowe rozpylanie w atmosferze aerozoli odbijających promieniowanie słoneczne?
Ciekawe też czy przy głoszeniu apokaliptycznych scenariuszy klimatycznych wzięto pod uwagę fakt, że trwa obecnie najpotężniejsze w historii El Niño, które na dodatek ciągle wzbiera na sile. W oczywisty sposób wpływa to na pogodę w wielu częściach świata i prawdopodobnie to właśnie dzięki temu przeżyliśmy wyjątkowo ciepły wrzesień.
Wiadomo już teraz, że wpływ El Niño na globalną pogodę utrzyma się w 2016 roku. Oznacza to, że czeka nas jeszcze bardzo wiele anomalnych zjawisk pogodowych i nawet, jakby wszystkie fabryki na całym świecie przestały emitować zanieczyszczenia, to nie spowodowałoby to widocznego efektu w postaci wpływu na ziemski klimat.
Na dobrą sprawę ludzie, którzy przekonują, że trzeba zniszczyć własny przemysł w imię wyimaginowanych manipulacji globalną temperaturą, są coraz większą mniejszością. Zwłaszcza, gdy dowiadują się o podwojeniu ich rachunków za elektryczność. Wiarę w to, że tylko człowiek odpowiada za zmiany klimatu można spokojnie porównać do traktowanej z politowaniem wiary w geocentryzm. Jednak przyszedł czas i znalazł się odważny naukowiec, Mikołaj Kopernik, który udowodnił, że to bzdura.
Pozostaje wierzyć, że przyjdzie kiedyś czas, gdy szarlatani od climategate przestaną brać łapówki za propagowanie idei antropogenicznego globalnego ocieplenia i zaczną analizować naprawdę to co dzieje się z naszym klimatem i dlaczego.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 26 listopada 2015

CHINY - TO TUTAJ POZIOM MÓRZ PODNOSI SIĘ NAJSZYBCIEJ


Wzrost poziomu mórz jest przedstawiany jako nieuchronna konsekwencja tak zwanego globalnego ocieplenia. Zwolennicy tej teorii nie umieją jednak wytłumaczyć jak to się dzieje, że w niektórych miejscach poziom wody nie zmienia się, a w innych rzeczywiście podnosi się. Okazuje się, że w obszarach przybrzeżnych Chin wzrost ten następował zdecydowanie szybciej, niż w innych regionach świata.
Jak donosi agencji Xinhua, od 1980 do 2012 roku poziom wody na chińskim wybrzeżu wzrastał średnio o 2,9 mm rocznie. Przynajmniej do takich wniosków doszli chińscy naukowcy po szeroko zakrojonych badaniach, których wyniki zostały opublikowane 20. listopada.
Dokument opisujący ten stan rzeczy to raport wypowiadający się ogólnie na temat skutków zmian klimatu obserwowanych w Chinach. Prace przy zbieraniu danych i ich analizie trwały ponad trzy lata, a brało w nich udział ponad pięciuset naukowców i 16 agencji rządowych.
Mimo to zabrakło wytłumaczenia, dlaczego w niektórych miejscach rzeczywiście wody jest więcej, a w innych mniej albo tyle samo. Oczywistym wnioskiem jest uznanie, że nie tyle chodzi tutaj tylko o wzrost poziomu morza, ile o powolne tonięcie niektórych płyt litosferycznych. Problem jednak w tym, że teoria ta nie jest uznawana za naukową. Z tego powodu tkwimy cały czas w prawdopodobnie błędnym paradygmacie.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 14 listopada 2015

GRENLANDIA: JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH LODOWCÓW NIEZWYKLE SZYBKO TOPNIEJE


Naukowcy ostrzegają, że jeden z największych lodowców Grenlandii, który zawiera wystarczającą ilość lodu do podniesienia poziomu mórz wszechoceanu o 50 centymetrów, topnieje znacznie szybciej niż sądzono. Według ekspertów, od lodowca Zachariae Isstrom, który jest częścią pokrywy lodowej Grenlandii, oderwała się spora część.
Lodowiec topnieje z powodu rosnących temperatur powietrza nad tą wyspą i cieplejszych prądów morskich. W innych częściach Grenlandii obserwuje się również utratę lodu na dużą skalę. Jeśli cały lód na Grenlandii stopnieje, doprowadzi to do podniesienia się poziomu mórz aż o sześć metrów. Jednak opinie te mają też przeciwników zwracających uwagę na to, że na przestrzeni wieków wielkość pokrywy lodowej Grenlandii charakteryzowała się duża zmiennością.
Zwolennicy teorii globalnego ocieplenia oczywiście każdy pękający lodowiec uważają za dowód na poparcie wspieranej przez nich hipotezy. Jednak topnienie Grenlandii ma raczej związek ze zmianami kierunku prądów strumieniowych w atmosferze, które ewoluują z nieznanych nauce powodów. Wpływają one zresztą nie tylko na lokalny klimat, pomagając dostać się nad Grenlandię dużym masom ciepłego powietrza, ale również zmieniają kierunek i temperaturę prądów oceanicznych opływających wyspę.
Właśnie z takich powodów lodowiec Zachariae Isstrom intensywnie topnieje, tracąc obecnie do 5 miliardów ton lodu rocznie. Topnienie szczególnie zauważalne było w 2012 roku, a od  tego czasu tempo rozpadu lodu przyspieszyło aż trzykrotnie!
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 12 listopada 2015

TEMPERATURA NA ZIEMI WCIĄŻ BARDZO SZYBKO ROŚNIE


Brytyjskie biuro meteorologiczne (Met Office) twierdzi, że w okresie od stycznia do września 2015 roku średnia dzienna temperatura przekroczyła średnią z XIX wieku dla lat od 1850 do 1900 i to aż o 1,02 stopnia Celsjusza. Co więcej, naukowcy spodziewają się, że to nie koniec rekordów.
Meteorolodzy spodziewają się, że średnie temperatury nadal będą rosły ze względu na trwające rekordowe w sile zjawisko El Niño. Powoduje ono stały wzrost temperatury wód powierzchniowych w równikowej części Pacyfiku, co wpływa na całą cyrkulację atmosferyczną na Ziemi.
Naukowcy doszli do wniosku, że ostateczna odpowiedź na pytanie jak bardzo zmieniła się w tym roku globalna temperatura będzie możliwa, gdy Światowa Organizacja Meteorologiczna wyda swoje sprawozdanie, w którym będzie brane pod uwagę jeszcze więcej danych, w tym te pochodzące z NASA. Oczekuje się, że raport ukaże się jeszcze w tym miesiącu.
Specjaliści uważają, że wzrost średniej temperatury o 2 stopnie doprowadzi do nieodwracalnych zmian klimatycznych, prowadzących do poważnych konsekwencji dla ludzkości. Dlatego wzrost średniej rocznej temperatury o 1 stopień jest ważnym wskaźnikiem informującym o aktualnym kierunku zmian klimatu naszej planety.
Źródło: zmianynaziemi.pl

wtorek, 10 listopada 2015

KLIMATOLODZY: ZIEMIĘ W CIĄGU NAJBLIŻSZYCH 60 LAT CZEKA POTOP


Eksperci w zakresie klimatologii podali nową datę światowego potopu, jaki od dawna przepowiadają zwolennicy teorii globalnego ocieplenia. W wyniku szczegółowej analizy zmian klimatycznych na świecie ustalono, że nastąpi on w ciągu 60 lat.
Według amerykańskich naukowców, tempo topnienia lodowców na biegunach naszej planety dotrze do nieodwracalnego punktu bardzo szybko, bo już po 60 latach. Eksperci twierdzą, że teraz można jeszcze tego nie dostrzegać, ale nieuchronna destabilizacja lodu w okolicy Morza Amundsena spowoduje, że już w 2075 poziom wody na świecie może zacząć rosnąć w bardzo szybkim tempie.
Zmiany te mają dotknąć przede wszystkim wyspy, takie jak te, z których składa się Wielka Brytania, Japonia czy inne, mniejsze wyspiarskie narody. Zdaniem ekspertów, aby zapobiec potopowi, konieczny byłby gwałtowny spadek emisji gazów cieplarnianych w atmosferze, a na to się nie zanosi. Poza tym nie na wszystkie emisje ludzkość ma wpływ, jak na przykład na gazy emitowane przez wulkany naziemne i podwodne.
Warto zaznaczyć również, że eksperci z NASA kilka dni temu obwieścili, że na Antarktydzie przyrasta lodu. Wśród uczonych istnieją coraz liczniejsze opinie, że w XXI wieku ludzkości nie czeka żadna klimatyczna apokalipsa. Aby doszło do wieszczonego potopu, poziom mórz powinien natychmiast wzrosnąć o co najmniej 20 metrów. Tymczasem prognozuje się, że do końca XXI wieku poziom ten może wzrosnąć najwyżej o 3 metry. To i tak dużo i w wyniku tych zmian zostałoby zalanych wiele miast, w tym Nowy Jork i Miami. Na szczęście nie jest wcale pewne, że lodowce rzeczywiście stopnieją aż w takim stopniu, jak wydaje się to obecnie naukowcom.
Eksperci zwracają szczególnie uwagę na Morze Amundsena w Zachodniej Antarktyce. Lądolód w tej okolicy może podlegać poważnej destabilizacji. Według teorii, najpierw stopnieje pokrywa akwenu Morza Amundsena, a to wiązałoby się z uruchomieniem swoistej reakcji łańcuchowej, prowadzącej do stopnienia innych lodowców na Antarktydzie i nie tylko.
Wszystkie poprzednie badania skupiały się na krótkoterminowej przyszłości tego regionu, ale tym razem użyto modelu, który miał za zadanie przewidzieć, jaki będzie wpływ sześciu dekad topniejącego lodu. Jednak pomimo dołożonych starań, autorzy badań realnie dodają, że dalsze perspektywy ewolucji pokrywy lodowej na Antarktydzie są nadal bardzo niejasne i ustalenia bywają sprzeczne.
Wyniki badań długoterminowej ewolucji pokrywy lodowej Antarktydy zachodniej opublikowano w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 4 listopada 2015

NA ANTARKTYDZIE CIĄGLE PRZYBYWA LODU


NASA przygotowała prawdziwy cios dla wyznawców religii globalnego ocieplenia. Zespół naukowców odkrył, że masa lodu na Antarktydzie stale rośnie, a nie maleje, jak sugerują zwolennicy opodatkowania dwutlenku węgla. Okazało się więc, że upadł jeden z podstawowych aksjomatów zwolenników teorii globalnego ocieplenia.
Glacjolodzy od dawna używają danych satelitarnych w celu szacowania wysokości pokrywy lodowej w danym regionie Antarktyki. Na tej podstawie naukowcy są w stanie obliczać zmianę masy lodu na danym obszarze. Warstwa lodu, jaki znajduje się na Antarktydzie, to faktycznie ubity w ciągu tysięcy lat śnieg, dlatego oszacowanie jego masy jest trudne. Dlatego powstają specjalne modele matematyczne, pozwalające na symulowanie tej wartości.
W nowej pracy naukowcy wykorzystali dane satelitarne i skalibrowali swój własny model zmian masy lądolodu. Okazało się, że przez ostatnie 10 tysięcy lat, z powodu obfitych opadów śniegu, waga bieguna południowego, mimo okresów topnienia lodu morskiego, systematycznie rośnie!
Z modelu stworzonego za pomocą danych z satelitów ERS (European Remote Sensing) i Icesat wynika, że w okresie od 1991 do 2001 roku, Antarktyda zyskiwała 112 miliardów ton lodu rocznie. Od 2003 do 2008 roku, tempo zmniejszyło się do 82 mld ton. To zadaje kłam opowieściom o rzekomej rozmarzającej Antarktydzie.
Specjaliści z NASA zauważają odważnie, że zarzuty zawarte w wydanym w 2013 roku raporcie Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC), jakoby Antarktyda traciła lód, nie są prawdą. Jednocześnie, jak mówią, jeśli topnienie lodu Antarktydy nie ma udziału we wzroście poziomu morza na świecie, to oczywiste jest, że konieczna jest nowa hipoteza.

Źródło: zmianynaziemi.pl/
http://www.nasa.gov/feature/goddard/nasa-study-mass-gains-of-antarctic-ice-sheet...

Komentarze