Hawaje doświadczyły ostatnio monstrualnych fal, które niewątpliwie cieszą licznych tam surferów. Jednak okazują się one też bardzo niebezpieczne dla zwykłych turystów. Na wybrzeżu wyspy Oahu, jedna wielka fala doprowadziła do podtopienia matki z dzieckiem.
W Zatoce Waimea pojawiły 9 metrowe fale. Jedna z nich, opisywana jakby było to tsunami, zmiotła kobietę z dzieckiem przechodzącą przez nadmorski bulwar. Zapewne oboje by utonęli, gdyby nie nagła reakcja przechodzącego tam akurat mistrza świata w surfingu, Kelly Slatera, który niewiele myśląc wskoczył do wody ratować ludzi i skutecznie odholował do brzegu dziecko i matkę.
Źródło: zmianynaziemi.pl/dailymail.co.uk
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fale. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 lutego 2016
niedziela, 4 października 2015
CHINY: DZIESIĘCIOMETROWE FALE
Tysiące turystów zgromadziło się na wybrzeżu w miastach Haining i Xiaoshan w chińskiej prowincji Zhejiang. Zgromadziła ich chęć obejrzenia największych w ostatniej dekadzie fal pływowych występujących corocznie na rzece Qiantang w ósmym miesiącu kalendarza księżycowego.
Tego roku, ze względu na zjawisko superksiężyca fale przypływu, które wdarły się w głąb rzeki były wyjątkowo duże. Wysokość fal przekraczała 10 metrów i poruszały się one w górę rzeki z prędkością do 40 km/h.
Ze względu na gwałtowność tego zjawiska sprawia ono poważne zagrożenie utraty życia ludzkiego. Na szczęście mimo dziesiątek tysięcy gapiów nic nie wiadomo o tym, aby ktoś ucierpiał. Żywioł, który wyglądał jak tsunami i właściwie był formą tej niszczycielskiej fali, nie dokonał też znaczących zniszczeń infrastruktury.
Źródło: zmianynaziemi.pl/youtube.com
niedziela, 22 marca 2015
ZAĆMIENIE SŁOŃCA ORAZ KSIĘŻYC W NOWIU WYWOŁAŁY POTĘŻNE FALE PŁYWOWE NA ZIEMI
Gdy Księżyc znajduje się rekordowo blisko Ziemi, a z takim przypadkiem mamy obecnie do czynienia, zwykle siły pływowe są zdecydowanie silniejsze. Również tym razem zjawisko tak zwanego superksiężyca wywołało potężne fale pływowe.
W północnej Francji, w okolicach Mont Saint-Michel doszło do tego, że na wybrzeże sunęła piętnastometrowa fala. Stało się to już nawet lokalną atrakcją i na nadejście superprzypływu oczekiwało kilkanaście tysięcy gapiów. Było to też spore wyzwanie dla policji, która starała się okiełznać nie zawsze rozsądnie zachowujących się turystów robiących sobie zdjęcia w tych nietypowych okolicznościach przyrody.
W sumie aż 11 departamentów w Normandii i Bretanii ogłosiło alarm powodziowy, ponieważ nadzwyczaj wysoki przypływ grozi zalaniem niektórych przybrzeżnych miejscowości. Podobne zagrożenie wystąpiło również dla obszarów przybrzeżnych w Holandii i w Anglii. Meteorolodzy twierdzą, że wysokość fali była nieco ograniczone ze względu na niskie ciśnienie atmosferyczne.
Źródło: zmianynaziemi.pl
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
NA OCEANIE ARKTYCZNYM PO RAZ PIERWSZY ZAOBSERWOWANO POTĘŻNE FALE
Źródło: dreamstime.com
Większość Oceanu Arktycznego jest skuta lodem, dlatego nie ma mowy o falowaniu powierzchni, ale ostatnie zmiany klimatu powodują, że okresowo od lodu wolne jest więcej powierzchni oceanu. Na jego powierzchni obserwuje się już wielkie fale, podobne do tych znanych z innych oceanów.
Ostatnie badania Oceanu Arktycznego, które zostały przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Waszyngtonie potwierdzają, że w regionie do niedawna, pokrytym lodem, po raz pierwszy zaobserwowano prawie 5-metrowe fale. Dane potwierdzające to zebrano we wrześniu 2012 roku.
Naukowcy zaobserwowali te olbrzymie fale na Morzu Beauforta na północ od Alaski. Naukowcy zauważyli, że tylko ich średnia wysokość to 4,9 m. Maksymalna wysokość, która arktycznych fal jaką zmierzono to 8,8 metrów.
Wcześniej powstawanie fal, ograniczał lód, który uniemożliwiał wiatrowi ich generowanie. Jednak gwałtowny spadek arktycznej pokrywy lodowej, spowodował występowanie większych fal, które, z kolei łamią lód morski i przyspieszają topnienie.
Eksperci nie wykluczają, że zwiększona aktywność fal będzie czynnikiem, który doprowadzi do powstania jeszcze większej stałej strefy wolnej od lodu. Dodają też, że w przyszłości w Arktyce mogą się pojawić nawet wyższe fale, co tylko zintensyfikuje dekompozycję pokrywy lodowej.
Źródło: http://zmianynaziemi.pl
Źródło: http://zmianynaziemi.pl
wtorek, 25 marca 2014
ODKRYCIE FAL GRAWITACYJNYCH POZWOLI ZROZUMIEĆ PRAWA FIZYKI, KTÓRE RZĄDZIŁY WSZECHŚWIATEM ZANIM ZACZĄŁ TAK NA PRAWDĘ ISTNIEĆ
Odkrycie fal grawitacyjnych – „zmarszczek czasu” Wszechświata przewidzianych w teorii przez Einsteina pozwoli na ujednolicenie Teorii Wszystkiego. Jej definicja stanowi wyzwanie dla fizyków od lat, a odkryte przez superczuły teleskop na biegunie polarnym „zmarszczki” pomogą badaczom stać się demonami Laplace’a.
W poniedziałek 17 marca naukowcy ogłosili, że wykryto ślad fal grawitacyjnych, potwierdzających zjawisko rozszerzenia się Wszechświata. Według naukowców przenikały Wszechświat 380 tys. lat po Wielkim Wybuchu.
„Święty Graal”, jak go określiło środowisko naukowe, jest jednoczesnym potwierdzeniem zjawiska inflacji, które w teorii przewidział Einstein. Zakładał, że znany nam dziś ogromny Wszechświat, mieszczący w sobie niezliczone ilości galaktyk, był pierwotnie mikroskopijnych rozmiarów, a wykryte ślady fal stanowią dowód na jego rozciąganie się.Motywacja i podpowiedź
- To odkrycie jest niezwykle motywujące, by dalej rozważać i analizować w świetle nowych dowodów dotychczasowe teorie – przyznaje Avi Loeb, jeden z harwardzkich teoretyków. – To oczywiście zajmie wiele czasu, ale to odkrycie zachęca do dalszych analiz – podkreśla.
„Graal” stanowi sam w sobie dla naukowców szansę, ponieważ dzięki niemu badacze mogą niemalże jednoznacznie potwierdzić lub obalić dotychczasowe pretendentki do tzw. Teorii Wszystkiego (TW), która sama w sobie stanowiłaby wyjaśnienie wszelkich procesów fizycznych rządzących światem.
- To odkrycie jest niezwykle motywujące, by dalej rozważać i analizować w świetle nowych dowodów dotychczasowe teorie – przyznaje Avi Loeb, jeden z harwardzkich teoretyków. – To oczywiście zajmie wiele czasu, ale to odkrycie zachęca do dalszych analiz – podkreśla.
„Graal” stanowi sam w sobie dla naukowców szansę, ponieważ dzięki niemu badacze mogą niemalże jednoznacznie potwierdzić lub obalić dotychczasowe pretendentki do tzw. Teorii Wszystkiego (TW), która sama w sobie stanowiłaby wyjaśnienie wszelkich procesów fizycznych rządzących światem.
Naukowe demony i odpowiedzi
Teoria Wszystkiego jest podjętą przez fizyków na całym świecie próbą określenia definicji w spójny sposób opisującej wszystkie zjawiska rządzące fizyką we Wszechświecie. Próba jej sformułowania zajmuje naukowców od wielu lat. W 1814 roku Pierre Simon Laplace, francuski matematyk i astronom opublikował pracę poruszając tę kwestię.
„Umysł, który w danym momencie znałby wszystkie siły natury i położenie wszystkich obiektów z których natura jest zbudowana, gdyby był ponadto wystarczająco potężny aby móc te dane przeanalizować, mógłby jednym wzorem opisać ruch największych ciał niebieskich i najmniejszych atomów. Dla takiego umysłu nic nie byłoby niewiadomym i całą przyszłość i przeszłość miałby przed swymi oczyma” – napisał Laplace we wstępie do swojego dzieła zatytułowanego „Essai philosophique sur les probabilites”. Istotę, o której wspominał badacz określono „demonem Laplace’a”.
Misz-masz naukowy
Dotychczas za prawdopodobnie brzmiącą definicję TW przyjmowano próby połączenia zasad mechaniki kwantowej z ogólną teorią względności. Obecnie jako najprawdopodobniejszą określa się tzw. 11-wymiarową M-teorię. Ale i ona wymaga przedefiniowania, ponieważ nie przewidywała takich rozmiarów fal grawitacyjnych.
Więcej i szybciej
Badacze przypuszczają, że poziom energii na początki inflacji był minimum trylion razy silniejszy niż mógłby wyprodukować Wielki Zderzacz Hadronów zderzając ze sobą poszczególne cząsteczki poruszające się prawie tak szybko jak światło.
Zgodnie z tym założeniem, wszystkie cztery oddziaływania fundamentalne (grawitacyjne, elektromagnetyczne, słabe i silne), a tym samym generujące je cząsteczki, na samym początku wszechświata były nierozerwalne i stanowiły jedność.
Nowa stara fizyka
- To odkrycie stanowi pierwszy krok do zrozumienia praw fizyki, które rządziły Wszechświatem zanim zaczął tak naprawdę istnieć – podkreśla Loeb, dodając że jej zrozumienie samo w sobie jest niezwykle istotne.
Zaznacza także, że to zaledwie początek w zrozumieniu Wszechświata, stanowiącego dla nas wciąż wielką tajemnicę.
- Naukowcy ledwo są w stanie pojąć istotę tzw. ciemnej materii, stanowiącej 96 proc. materii występującej we Wszechświecie – wytyka harwardzki teoretyk. Zauważa także, że brak jednoznacznej odpowiedzi co napędza samą inflację, której istnienie potwierdziły odkryte fale grawitacyjne.
- Nie mogąc przeprowadzić eksperymentów na taką skalę w laboratorium, musimy polegać na tym, co obserwujemy we Wszechświecie starając się pojąć jego wskazówki dotyczące procesów zachodzących przy tak wysokim poziomie energii – zaznacza teoretyk.
ŹRÓDŁO:LOSYZIEMI.PL
Teoria Wszystkiego jest podjętą przez fizyków na całym świecie próbą określenia definicji w spójny sposób opisującej wszystkie zjawiska rządzące fizyką we Wszechświecie. Próba jej sformułowania zajmuje naukowców od wielu lat. W 1814 roku Pierre Simon Laplace, francuski matematyk i astronom opublikował pracę poruszając tę kwestię.
„Umysł, który w danym momencie znałby wszystkie siły natury i położenie wszystkich obiektów z których natura jest zbudowana, gdyby był ponadto wystarczająco potężny aby móc te dane przeanalizować, mógłby jednym wzorem opisać ruch największych ciał niebieskich i najmniejszych atomów. Dla takiego umysłu nic nie byłoby niewiadomym i całą przyszłość i przeszłość miałby przed swymi oczyma” – napisał Laplace we wstępie do swojego dzieła zatytułowanego „Essai philosophique sur les probabilites”. Istotę, o której wspominał badacz określono „demonem Laplace’a”.
Misz-masz naukowy
Dotychczas za prawdopodobnie brzmiącą definicję TW przyjmowano próby połączenia zasad mechaniki kwantowej z ogólną teorią względności. Obecnie jako najprawdopodobniejszą określa się tzw. 11-wymiarową M-teorię. Ale i ona wymaga przedefiniowania, ponieważ nie przewidywała takich rozmiarów fal grawitacyjnych.
Więcej i szybciej
Badacze przypuszczają, że poziom energii na początki inflacji był minimum trylion razy silniejszy niż mógłby wyprodukować Wielki Zderzacz Hadronów zderzając ze sobą poszczególne cząsteczki poruszające się prawie tak szybko jak światło.
Zgodnie z tym założeniem, wszystkie cztery oddziaływania fundamentalne (grawitacyjne, elektromagnetyczne, słabe i silne), a tym samym generujące je cząsteczki, na samym początku wszechświata były nierozerwalne i stanowiły jedność.
Nowa stara fizyka
- To odkrycie stanowi pierwszy krok do zrozumienia praw fizyki, które rządziły Wszechświatem zanim zaczął tak naprawdę istnieć – podkreśla Loeb, dodając że jej zrozumienie samo w sobie jest niezwykle istotne.
Zaznacza także, że to zaledwie początek w zrozumieniu Wszechświata, stanowiącego dla nas wciąż wielką tajemnicę.
- Naukowcy ledwo są w stanie pojąć istotę tzw. ciemnej materii, stanowiącej 96 proc. materii występującej we Wszechświecie – wytyka harwardzki teoretyk. Zauważa także, że brak jednoznacznej odpowiedzi co napędza samą inflację, której istnienie potwierdziły odkryte fale grawitacyjne.
- Nie mogąc przeprowadzić eksperymentów na taką skalę w laboratorium, musimy polegać na tym, co obserwujemy we Wszechświecie starając się pojąć jego wskazówki dotyczące procesów zachodzących przy tak wysokim poziomie energii – zaznacza teoretyk.
ŹRÓDŁO:LOSYZIEMI.PL
Źródło: space.com, tm
Subskrybuj:
Posty (Atom)