Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lutego 2016

KATASTROFA ŚMIGŁOWCA W KAZACHSTANIE - PRZYCZYNĄ FATALNA POGODA

Rankiem 28. stycznia w regionie Ałmaty w Kazachstanie rozbił się śmigłowiec MD-600, którego właścicielem jest firma Aspan.
Do katastrofy doszło trzy kilometry od wioski Kapal. Obecnie ekipy ratunkowe znalazły wrak i ciała pięciu zabitych osób, które znajdowały się na pokładzie maszyny, podaje 31 Kanal. Kazaski helikopter leciał z Uszarał, przewożąc do szpitala kobietę z dzieckiem. MD-600 zniknął z radarów po dwóch godzinach lotu. Do miejsca przeznaczenia brakowało mu 30 – 40 kilometrów.
Akcja ratunkowa miała miejsce w warunkach minimalnej widoczności z powodu nawałnicy śnieżnej, która nawiedziła ten rejon. Na pokładzie, oprócz matki z dwumiesięczną dziewczynką, był również hematolog, ratownik i pilot. Dziewczynka potrzebowała pilnej opieki medycznej, ponieważ zdiagnozowano u niej białaczkę. 
Pilot wystartował z Uszarał mimo bardzo trudnych warunków pogodowych.
Źródło: zmianynaziemi.pl

niedziela, 29 listopada 2015

KATASTROFA EKOLOGICZNA W REJONIE NIEWIELSKA


U wybrzeży Niewielska, silny wiatr przyczynił się do katastrofy tankowca Nadieżda. Woda przez dziurę w kadłubie zalała maszynownię i dostała się do zbiornika z olejem opałowym (180 ton). Kapitan przypuszcza, że uszkodzony jest jeszcze jeden zbiornik o podobnej pojemności.
Załoga wizualnie obserwuje wyciek, ale nie potrafi oszacować jego rozmiarów. Statek przewozi paliwo i smary w ilości 786 ton (426 ton oleju napędowego i 360 ton oleju opałowego) do portu Korsakow. Nadieżda miała przeczekać złe warunki pogodowe w rejonie portu Niewielsk.
Fale uderzyły w rufę i kotwica przebiła bok statku. Pęknięcie powstało w okolicy siłowni, a drugie obok prawego zbiornika z ładunkiem. Jednostka znajduje się w odległości 150 metrów od brzegu. Na pokładzie Nadieżdy przebywa 8 osób.
Zdaniem kapitana, statek mocno utknął na mieliźnie, ale nie ma zagrożenia dla załogi. Przy okazji odpływu, planowane jest przeprowadzenie ewakuacji ludzi na brzeg. Z uwagi na wyciek ropy, w miejsce katastrofy płynie statek SS Rubin.
Pracownicy portu w Niewielsku, komentując to co się stało, używają terminu „katastrofa ekologiczna”, donosi ASTV. Nie wiadomo jeszcze, ile oleju trafiło do morza. Na razie pogoda uniemożliwia prowadzanie akcji ratunkowej i podjęcie działań zmierzających do minimalizacji skutków katastrofy dla środowiska.
Źródło: zmianynaziemi.pl

piątek, 27 listopada 2015

KATASTROFY NATURALNE SĄ CORAZ CZĘSTSZE


Z nowego raportu ONZ, opublikowanego 23. listopada wynika, że ekstremalne zjawiska pogodowe takie jak powodzie i fale upałów w ostatniej dekadzie występowały dwa razy częściej, niż dwie dekady temu. Szczególnie pokrzywdzone są kraje azjatyckie.
Najnowszy klimatyczny raport ONZ został opublikowany na tydzień przed planowanym spotkaniem przywódców światowych w Paryżu, którego celem jest omówienie planów społeczności międzynarodowej w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych, co zdaniem wyznawców teorii globalnego ocieplenia, ma zapobiec wzrostowi temperatury naszej planety.
Zdaniem ekspertów z ONZ, poziom dwutlenku węgla w atmosferze w ciągu ostatnich 30 lat pobija co roku nowe rekordy. Według ONZ, od 1995 roku klęski żywiołowe zabiły 606 tysięcy ludzi, a kolejne 4,1 mld osób zostało rannych lub stało się bezdomnymi.
Pomimo tego, że informacje na temat ekstremalnych zjawisk, takich jak trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów czy tsunami często znajdują się na pierwszych stronach gazet, stanowią one tylko 10% notowanych klęsk żywiołowych. Według statystyk, od 2005 do sierpnia 2015 roku corocznie na świecie występuje średnio 335 katastrof związanych z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. W porównaniu z okresem między rokiem 1995 a 2004, liczba ta wzrosła o 14%, a w porównaniu z latami 1985-1994 ilość katastrof niemal się podwoiła.
W ciągu ostatniej dekady najwięcej katastrof spowodowanych przez warunki atmosferyczne wystąpiło w takich krajach, jak Stany Zjednoczone, Chiny, Indie, Filipiny i Indonezja. Według szacunków ONZ, wszelkie katastrofy naturalne na świecie mogą kosztować rocznie astronomiczną sumę 300 mld dolarów.
Choć raport nie precyzuje w jasny sposób, kto ponosi odpowiedzialność za wzrost liczby klęsk żywiołowych, stwierdzając tylko ogólnikowo, że odpowiadają za to zmiany klimatu, padają stwierdzenia, że ta tendencja utrzyma się w nadchodzących latach, a liczba ekstremalnych zjawisk pogodowych będzie się nadal zwiększać.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 4 listopada 2015

POŻARY W INDONEZJI OKAŻĄ SIĘ NAJWIĘKSZĄ EKOLOGICZNĄ KATASTROFĄ XXI WIEKU?


Indonezja jest obecnie pod wpływem potężnych pożarów lasów. Wiele osób zmarło z uduszenia na skutek braku tlenu. NASA stwierdziła, że to największa katastrofa ekologiczna do tej pory spowodowana przez człowieka.
W ogniu niszczone są lasy pełne endemicznych gatunków zwierząt. Pożary rozprzestrzeniają się w zastraszającym tempie i rozciągają się już na długości 5000 kilometrów, sięgając Malezji, Singapuru, Tajlandii, Wietnamu, Kambodży i Filipin. Eksperci z NASA stwierdzili, że jest to największa katastrofa ekologiczna, jakiej ludzkość doświadczyła w XXI wieku. Skala tego piekła jest trudna do opisania. Widoczność w niektórych miejscach spadła do 30 metrów. Wszędzie pełno jest żółtego dymu, który nie tylko ogranicza widoczność, ale też utrudnia oddychanie.
Specjaliści w zakresie klimatologii podkreślają, że w wyniku pożarów do atmosfery dostało się już więcej dwutlenku węgla, niż produkuje rocznie cały przemysł w Stanach Zjednoczonych. Przez zaledwie trzy tygodnie do Indonezji dostało się więcej gazów cieplarnianych niż z gospodarki niemieckiej przez cały rok, a przecież pożary trwają już od sierpnia..
Poza zanieczyszczeniem powietrza na wielką skalę, zniszczona zostanie unikalna flora i fauna. Zagrożenie wyginięciem na Sumatrze pojawiło się jako realna opcja dla orangutanów, lampartów, niedźwiedzi, nosorożców, gibonów czy tygrysów. Ogień strawił już część prowincji Papua Zachodnia. Region ten był znany jako bardzo bogaty we florę i faunę, ale ogień zniszczył tam niemal wszystko.
Dla ludzi niebagatelnym problemem jest też zanieczyszczenie powietrza , które wpływa niekorzystnie na zdrowie. Miejscowi są zmuszeni do noszenia masek ochronnych. W niektórych regionach ludzie przygotowują się do ewakuacji. Płoną nie tylko drzewa, ale także grunt. W Indonezji, znajduje się wiele torfowisk, na których pożar jest bardzo trudny do zatrzymania. Gdy płomień dociera do ziemi, ta płonie kilka tygodni, a czasem kilka miesięcy.
Według wszelkich dostępnych informacji, za pożary w Indonezji, które stały się regionalną katastrofą, odpowiadają ludzie. Chodzi o wylesianie, które jest dokonywane, aby zrobić miejsce dla upraw palmy olejowej. Wielu z takich pożarów nie udało się kontrolować, co jest wskazywane za pierwotną przyczynę tej sytuacji. Nie widać też na razie szans na jej poprawę.
Źródło: zmianynaziemi.pl

piątek, 23 października 2015

KALIFORNIĘ NIEBAWEM NAWIEDZI GIGANTYCZNE TRZĘSIENIE ZIEMI?

Prawdopodobieństwo, że San Francisco lub Los Angeles zostanie zniszczone przez trzęsienie ziemi jest niestety bardzo duże. Specjaliści z NASA przewidują, że w ciągu najbliższych trzech lat w Kalifornii wystąpi poważne trzęsienie ziemi.
Opinia NASA na temat bezpieczeństwa sejsmicznego Kalifornii pokrywa się z tym, co już od dawna sugeruje inna amerykańska agencja - USGS. Jednak jej szacunki prawdopodobieństwa dla tego zdarzenia są o wiele bardziej ostrożne i według tych specjalistów w ciągu najbliższych 3 lat jest najwyżej 85 procent szans na duże zjawisko sejsmiczne powyżej 7 stopni.
Eksperci z należącego do NASA Jet Propulsion Laboratory z Kalifornii, przeanalizowali wpływ trzęsienia ziemi w Napa Valley, które wystąpiło w 2014 roku. Było to najsilniejsze zjawisko sejsmiczne w Kalifornii od 1989 roku i złagodziło naprężenia w skorupie ziemskiej w regionie. Wtedy wystarczyło to do wyzwolenia trzęsienia ziemi o sile 6,1 stopni. Badania NASA wykazały, że w Los Angeles i okolicach może wystąpić trzęsienie ziemi o sile 5 stopni lub wyższej.
Różnice w prognozach między NASA a USGS są wyjaśnione poprzez różne metodologie wykorzystane do studiowania zmian skorupy ziemskiej widocznych z kosmosu. NASA pracuje z danymi z urządzeń radarowych i nawigacji, a USGS na podstawie wiedzy o istniejących uskokach tektonicznych, ich ostatniej aktywności i symulacji komputerowej próbującej modelować przyszłe zachowanie tych skomplikowanych układów.
Specjaliści od dawna zdają sobie sprawę z tego, że Kalifornia jest pełna uskoków tektonicznych. Budowa geologiczna jest tam tak niepewna, że półwysep w dłuższym horyzoncie czasowym może nawet stać się wyspą. Trwająca od kilku lat susza wymuszająca potężną eksploatację wód podziemnych może tylko pogorszyć sejsmiczną niestabilność tego stanu.
Wystąpienie dużego trzęsienia ziemi w okolicy słynnego uskoku San Andreas jest właściwie nieuniknione. Uskok ten powstał w wyniku zderzenia płyt litosferycznych, pacyficznej i północnoamerykańskiej. Przechodzi przez Meksyk i niemal całą Kalifornię, włącznie z Los Angeles i San Francisco. To dlatego na tym obszarze dużą wagę przykłada się do ćwiczenia zasad postępowania na wypadek trzęsienia.
Źródło: zmianynaziemi.pl

wtorek, 15 września 2015

W JAPONII Z POWODU POWODZI WZRASTA RYZYKO KATASTROFY NUKLEARNEJ

Źródło: www.summary.co.kr
Skutki powodzi, która nawiedziła Japonię na skutek przejścia aż dwóch tajfunów można już nazywać katastrofalnymi. Na dodatek nie wiadomo czy nie skończy się to kolejną katastrofą nuklearną w Fukushimie.
Ze względu na powódź, zalecenie ewakuacji otrzymało ponad milion ludzi. Cała centralna część kraju znajduje się pod wpływem powodzi, która obecnie rozlewa się na obszarze około 500 kilometrów kwadratowych. Niestety są też ofiary. Przynajmniej cztery osoby zginęły, a kilkadziesiąt osób pozostaje zaginionych. Woda wyrywa drzewa i burzy domy. Jednak oprócz zagrożenia jakie stwarza sama powódź wzrasta też ryzyko kolejnej w Japonii katastrofy nuklearnej.
Powódź, może być poważnym problemem w uszkodzonej elektrowni atomowej w Fukushimie. Od dawna wiadomo, że w powłokach zniszczonych reaktorów są liczne pęknięcia, przez które skażona woda używana do ich chłodzenia, miesza się z wodami gruntowymi. Służby pracujące w Fukushimie zazwyczaj starają się wypompowywać skażone wody podziemne i umieszczają je w specjalnych zbiornikach. Jednak jeśli poziom wód gruntowych wzrasta, radioaktywna woda zaczyna unosić się ku powierzchni.
Oznacza to nieunikniony wzrost poziomu radioaktywności wód skażonych izotopami takimi jak stront-90 czy tryt. Konsekwencją takiego stanu rzeczy będzie zagrożenie dla pracowników zakładu, a być może również okolicy Fukushimy. Z pewnością znaczna ilość napromieniowanej wody spłynie do oceanu, i potem będzie się rozprzestrzeniać wzdłuż wybrzeża przenosząc dalej skarzenie. Zagrożenie dotyczy zwłaszcza Zatoki Tokijskiej.
Źródło: zmianynaziemi.pl

niedziela, 19 lipca 2015

CZY AMERYCE PÓŁNOCNEJ GROZI KATASTROFALNE TRZĘSIENIE ZIEMI ?

Ameryka stoi w obliczu katastrofalnego trzęsienia ziemi, ostrzega sejsmolog Katherine Schultz. Jako obszar szczególnie zagrożony wskazano strefę subdukcji Cascadia zaczynającej się w północnej Kalifornii i ciągnącej się aż do wysokości Vancouver. Eksperci sugerują, że może tam dojść do potężnej aktywności sejsmicznej, która przyniesie wielkie nieszczęście w postaci katastrofalnego zniszczenia oraz dziesiątek tysięcy zabitych i rannych.
Ludzkość nie dysponuje obecnie technologiami, które pozwalają na przewidywanie trzęsień ziemi dlatego do tego monstrualnego trzęsienia ziemi może dojść za naszego życia, albo za życia przyszłych pokoleń, a może stanie się to nawet jutro. Zdaniem sejsmologów istnieje jedna szansa na trzy, że Amerykę Północną czeka zmierzenie się z tym kataklizmem w ciągu najbliższych 50 lat.
Jeśli poruszy się tylko południową część strefy Cascadia to przewidywana wielkość trzęsienia ziemi będzie wynosiła 8,0 do 8,6 stopni. Jednak jeśli poruszy się cały obszar, będzie to zdarzenie, które będzie miało potencjał do wytworzenia wstrząsów o magnitudzie między 8,7 a 9,2 stopni, a to jest już bardzo silne trzęsienia ziemi, które porównać można tylko do trzęsienia japońskiego w 2011 lub trzęsienia na Morzu Banda w 2004.
Wstrząsy, do jakich w strefie Cascadia doszło w roku 1700 spowodowały zniszczenia w obszarze zamieszkałym tylko przez Indian. Wiadomo jednak, że powstało wtedy znaczne tsunami, które rozlało się w basenie Pacyfiku i spowodowało ofiary nawet w Japonii. Stąd też pochodzą kronikarskie informacje na temat tego zdarzenia. Nadeszły tam fale, a nikt nie czuł wcześniej wstrząsów, co uznano za bardzo dziwne.
Eksperci twierdzą, że co 500 lat w tym rejonie dochodzi do dużych trzęsień ziemi i są na to liczne dowody geologiczne. Biorąc pod uwagę, że ostatnie przebudzenie tej strefy to początek XVIII wieku, łatwo policzyć, że statystyczne czasu do kolejnego wielkiego trzęsienia w rejonie strefy subdukcji Cascadia jest coraz mniej.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 28 maja 2015

KATASTROFA EKOLOGICZNA MORZA ARALSKIEGO


Źródło: zielonanitka.wordpress.com
Jezioro Aralskie – jeszcze w latach 60-tych XX wieku czwarte największe jezioro świata oraz ekonomiczny, ekologiczny i społeczny dar od Boga.

„Morze Aralskie nie umarło, ono zostało zamordowane” - Nazhbagin Musabaev, gubernator regionu Aralska.

Artykuł ten piszę mając na uwadze moją wyprawę do Azji Centralnej. Byłem wówczas w wiosce Aralsk w Kazachstanie oraz we wsi Moynaq w Uzbekistanie. Moje doświadczenia z tych niegdyś tętniących życiem lecz dziś tragicznych miejsc skłoniły mnie do napisania artykułu o jednej z największych katastrof ekologicznych naszej planety. Zapewniam też, że na ciężar katastrof ekologicznych stajemy się bardziej wrażliwi bo zobaczeniu ich na własne oczy, czego ja osobiście doświadczyłem.
Będzie to nie tylko opowieść o zanikaniu morza ale także o zmianach klimatycznych, ubytku na zdrowiu, katastrofie ekonomicznej, próbach jądrowych i moich osobistych obserwacji Aralska (Kazachstan) i Moynaq (Uzbekistan). Zamierzam opisać przyczynę katastrofy, następnie efekty katastrofy, moje własne doświadczenia z Aralska (Kazachstan) i z Moynaq (Uzbekistan) oraz przyszłość Morza Aralskiego i projekty konserwacyjne. Bardzo smutna jest także błędna i krzywdząca ideologia związana z Jeziorem Aralskim, które miała na celu usprawiedliwienie ekologicznej zbrodni.
Przyczyna katastrofy
Na samym początku chcę zaznaczyć, że katastrofa Morza Aralskiego była spowodowana celowo przez Rosjan i już wiele lat wcześniej Sowieci wiedzieli, że Morze Aralskie może zniknąć. Nieobliczalna chciwość Sowietów była tak ogromna, że gdy powstawał cały plan ekolodzy zastraszani przez aparat partyjny Związku Radzieckiego stwierdzili, że Morze Aralskie jest tylko błędem natury i nie było potrzebne. Morze Aralskie w latach 60-tych było czwartym największym jeziorem świata o łącznym obszarze 68000 km² oraz maksymalnej głębokości 61 metrów i 1% zasolenia.
Żywotność ogromnego jeziora zapewniały rzeki Amu Daria na południu i Syr Daria na płn-wsch, oraz wody z gór Tien Shan i Pamiru. Jednak w latach 60-tych reżim sowiecki zadecydował, że rzeki Syr Daria i Abu Daria będą miały zmienione kierunki. Zaczęto więc budować kanały nawadniające, które miały zalewać pustynie w celu nawadniania upraw ryżu, melonów, zbóż oraz bawełny, czyli tak zwanego ”białego złota”. Niestety kanały nawadniające były zbudowane tak nieudolnie, że większość wody była marnowana gdyż wysychała na pustyni.
Co prawda dziś Uzbekistan jest światowym eksporterem bawełny lecz tylko 12% kanałów jest wodoodpornych co oznacza że 88% nie dociera nawet do pól. W końcu w roku 1986 Sowieci zrezygnowali z budowania kanałów lecz było już za późno gdyż dziś pozostało tylko około 10% oryginalnej powierzchni Morza Aralskiego z ogromnym zasoleniem i maksymalnej głębokości około 42 metrów. Niegdyś ogromne Morze Aralskie dziś podzieliło się na skromną pólnocną część (Kazachstan) i małą południową (Uzbekistan). Płd-wsch część jeziora zniknęła a zachodnia część uciekła na wąski skrawek.
Efekty katastrofy
Prawie całe życie dookoła Morza Aralskiego zostało wytępione gdyż wszystkie ekosystemy są zanieczyszczone solą oraz odpadami toksycznymi. Dziś około 200.000 ton soli i piasku jest unoszonych przez wiatr na około 300 km każdego dnia. Sól zabija tereny które mogłyby się nadawać pod uprawę lub na pastwiska dla zwierząt, co sprawia że w miejscu gdzie kiedyś kwitło życie dziś jest obszar jak po wybuchu bomby atomowej. Zimy są też przez to zimniejsze a lata gorętsze.
Co prawda ludzie i tak hodują owce, wielbłądy i konie lecz kupcy mięsa i mleka wiedzą, że ludzie z obszarów byłego Morza Aralskiego są zdesperowani na zarobek i dlatego są wykorzystowani do maksimum. W pewnym okresie zwierząt było tak mało, że rząd zakazał uboju. Rodziny starają się tu przeżyć sprzedając podstawowe warzywa oraz wyhodowane przez siebie mleko i mięso. Bezrobocie w rejonie aralskim to około 50% gdyż cały obszar był nastawiony na rybołóstwo. Do tego wszystkiego wschodnią i zachodnią część jeziora Aralskiego oddzielała wyspa Vozrozhdeniye na której obszarze Sowieci zakopali duże ilości szkodliwych substancji.
Autor: Marcin Malik
Źródło: zmianynaziemi.pl

poniedziałek, 29 grudnia 2014

24 GRUDNIA DOSZŁO DO KATASTROFY EKOLOGICZNEJ NA MORZU CZARNYM

źródło:zmianynaziemi
Transnieft i Rosnieft z czternastogodzinnym opóźnieniem poinformowały o rozszczelnieniu rurociągu, co doprowadziło do ogromnego wycieku oleju.
Według WWF Rosji, wyciek nastąpił około 01:30 w dniu 24 grudnia br. W wyniku awarii do morza wyciekło 500 – 700 ton ropy. Klęska ekologiczna spowodowała zanieczyszczenie wybrzeża Morza Czarnego na odcinku 15 km, czytamy w raporcie.
Ponownie zawiódł system wczesnego powiadamianie o katastrofach. Zbagatelizowane też skalę wycieku, a trzeba liczyć się z kluczowymi czynnikami, decydującymi o skuteczności reakcji. Wybrzeże Morza Czarnego jest miejscem masowego zimowania ptactwa wodnego, a wyciek stanowi dla nich poważne zagrożenie, prowadzące do śmierci.
WWF Rosja zaapelowała do władz o ujawnienie operacyjnych danych satelitarnych w celu doprecyzowania zakresu zanieczyszczenia i jego dynamiki. W eliminacji zanieczyszczeń bierze udział 330 osób i dziesiątki pojazdów. Z powodu wycieku w Tuapsie wprowadzono stan wyjątkowy. Prace na morzu komplikuje sztorm. Fale osiągają wysokość 2,5 metra.
Przypomnijmy, że z początkiem grudnia br. kilka milionów litrów oleju wyciekło z rurociągu w południowym Izraelu, w pobliżu granicy z Jordanią w zatoce Aqaba. Rura została uszkodzona 3 grudnia w nocy w trakcie prowadzenia prac remontowych, 20 km od miasta Ejlat. Hospitalizowano wówczas 80 osób, ponieważ zaczęły się problemy z oddychaniem na skutek kontaktu z oparami.

Komentarze