Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wulkany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wulkany. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 grudnia 2018

PRZEGLĄD WYDARZEŃ ZE ŚWIATA

Podczas gdy my świętujemy Boże Narodzenie i co roku zastanawiamy się, czy święta będą u nas białe, czy też nie, to w innych regionach świata mieszkańcy mają poważniejsze zmartwienia. Żywioły odbierają bowiem ludziom życie, powodują ogromne zniszczenia, oraz pozbawiają wiele osób dachu nad głową. W wielu miejscach na świece Matka Natura postanowiła przypomnieć o sobie właśnie w okresie świąt Bożego Narodzenia. W tym wpisie postaramy się przybliżyć najważniejsze zdarzenia, które miały miejsce na naszej planecie w ciągu ostatnich dni. A działo się dosyć sporo. Zapraszamy na szczegóły.

czwartek, 11 lutego 2016

KOLEJNE DWA WULKANY W OSTATNICH DNIACH DAŁY O SOBIE ZNAĆ


Aktywność wulkaniczna na Ziemi wciąż pozostaje na wysokim poziomie. W ostatnich dniach przypomniały o sobie dwa wulkany.

Wulkan Santiaguito w Gwatemali ponownie „zbuntował się” 5. lutego, wyrzucając kolumnę popiołu na wysokość 5,5 km.

Nagłej erupcji towarzyszyła gigantyczna lawina piroklastyczna. Lokalni wulkanolodzy ostrzegają, że aktywność Santiaguito osiągnęła bardzo niebezpieczny poziom i należy podjąć niezbędne środki ostrożności.

Santiaguito, który wznosi się na wysokość 2,5 tysiąca metrów nad poziomem morza, znajduje się w zachodniej Gwatemali w prowincji Quetzaltenango. Śpiący olbrzym pierwszy raz przypomniał o sobie w marcu ubiegłego roku. Opadający pył wulkaniczny skomplikował wówczas życie mieszkańców lokalnych wiosek. Podobnie będzie prawdopodobnie i tym razem, ale na razie nie podjęto decyzji o ewakuacji ludzi.

Niespokojny jest też kamczacki wulkan Karymski. W weekend chmura popiołu unosiła się na wysokości 4,5 km. 
Wprowadzono wysoki „pomarańczowy” poziom niebezpieczeństwa, ponieważ erupcja ma niekorzystny wpływ na ruch lotniczy w regionie.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 6 lutego 2016

EROZJA WPŁYWA NA WZROST AKTYWNOŚCI WULKANICZNEJ?


Jak wynika z nowych badań przeprowadzonych przez naukowców z Cambridge, erozja, czyli stałe niszczenie skał i gleby na skutek oddziaływania wody i wiatru oraz topnienie lodu, może być odpowiedzialna za ​​znaczący wzrost aktywności wulkanicznej pod koniec ostatniej epoki lodowcowej. Ocieplenie klimatu wywołało topnienie lodowców, a to z kolei spowodowało zmniejszenie nacisku na płaszcz Ziemi, co doprowadziło w konsekwencji do ​​erupcji wulkanów.
Geolodzy stwierdzili, że erozja pełni także rolę w procesach klimatycznych i może przyczynić się do wzrostu w atmosferze obecności dwutlenku węgla, lub związków siarki. Symulacje grubości pokrywy lodowej i intensywności erozji potwierdzają, że wpływa ona na wzrost aktywności wulkanicznej, a także na topnienie lodu.
Stwierdzono, że wycofanie lodowców i wzrost aktywności wulkanicznej są ze sobą połączone. Dotychczas używane modele nie brały pod uwagę wpływu erozji, więc stężenie CO2 w atmosferze w czasie ostatniej epoki lodowcowej można uznać za znacznie zaniżone.
W interglacjalnych okresach takich, jak ten, w którym żyjemy teraz, aktywność wulkaniczna jest z reguły znacznie wyższa. Lodowce doprowadzają bowiem do tego, że erozja w świecie nie jest aż tak intensywna. W rezultacie zmniejsza się nacisk na wulkany i zwiększa się prawdopodobieństwo ich erupcji.
Przebudzone wulkany emitują duże ilości dwutlenku węgla do atmosfery, tworząc cykl przyspieszający proces podgrzewania atmosfery. Zwykle epoka lodowcowa trwa około 100 tysięcy lat i składa się z dwóch okresów: powstawania lodu i jego rozmrożenia. Lód powstaje w mniej więcej 80 tysięcy lat, ale topi się w zaledwie 20 tysięcy lat.
Poprzednia teoria wyjaśniała nagły wzrost CO2 w atmosferze na koniec ostatniej epoki lodowcowej rosnącą aktywnością wulkaniczna, ze względu na deglacjację, czyli proces wyzwolenia terenu z lodowców. Jednak teraz wiadomo, że istnieje przynajmniej kilka czynników, które przyczyniają się do zmian klimatycznych. Erozja stymuluje przeobrażenie powierzchni Ziemi i aktywuje emisje wulkaniczne ze związkami siarki i dwutlenku węgla, w związku z czym można uznać ją za czynnik, który opisuje ciągłe zmiany klimatyczne na Ziemi.
Wyniki badań na temat wpływu erozji opublikowano w czasopiśmie naukowym Geophysical Research Letters.
Źródło: zmianynaziemi.pl

piątek, 23 października 2015

WULKANY NA KAMCZATCE CIĄGLE STRASZĄ


Obecnie zdecydowanie wzrosła aktywność wulkanów na Półwyspie Kamczackim. Trwa erupcja wulkanu Karymski oraz Siwelucz. Pierwszy z nich wyemitował kolumnę popiołu wznoszącą się na wysokość półtora kilometra.
Karymski to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na Kamczatce. Jego stożek wznosi się na wysokość 1536 metrów. Trwający obecnie okres aktywności tego wulkanu trwa nieprzerwanie od stycznia 1996 roku. Aktualnie ma on przypisany kod pomarańczowy dla lotnictwa.
Za to  aktywność wulkanu Siwelucz się wzmaga. Dochodzi nawet do przepływów piroklastycznych, które schodzą po kilka kilometrów ze zboczy stożka. Nad wulkanem utrzymuje się też pióropusz pyłu i gazów sięgający pułapu 6 kilometrów. Również ten wulkan ma obecnie przypisany pomarańczowy kod zagrożenia dla ruchu lotniczego.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 7 października 2015

NIE TYLKO ASTEROIDA DOPROWADZIŁA DO WYGINIĘCIA DINOZAURÓW?


Już od jakiegoś czasu wiadomo, że asteroida, która zderzyła się z Ziemią 66 milionów lat temu, nie była jedynym kataklizmem, który doprowadził do masowego wymierania. Ostatecznie potwierdzono, że dzieła zniszczenia wielkich gadów wywołał intensywny wulkanizm, będący konsekwencją zderzenia.
Panowanie dinozaurów na Ziemi skończyło się spektakularną katastrofą. Około 66 milionów lat temu, mierząca około 9,5 kilometrów średnicy asteroida, zderzyła się z Ziemią u wybrzeży dzisiejszego Meksyku. Impakt spowodował regionalny kataklizm oraz radykalnie zmienił klimat na całym świecie.
Niektórzy eksperci od dawna twierdzili, że przyczyną tego masowego wymierania nie mogła być tylko kosmiczna katastrofa. Sugerowano przede wszystkim wzrost aktywności wulkanicznej w obrębie tak zwanych Trap Dekanu, znajdujących się na terenie dzisiejszych Indii.
Naukowcy uważają, że zderzenie z potężną asteroidą porządnie potrząsnęło planetą. Było to na tyle gwałtowne, że wyzwoliło erupcje wulkanów na całej planecie powodując, że stały się one dużo bardziej intensywne. Znaleziono dowody na to, że w okresie 50 tysięcy lat po zderzeniu z asteroidą, wulkany w obrębie Trap Dekanu podwoiły swoje emisje wypełniając atmosferę Ziemi popiołem i dużymi ilościami dwutlenku siarki.
Wygląda na to, że najpierw poważne zmiany klimatu spowodowało samo zderzenie z asteroidą, a potem dzieła zniszczenia dokonał pobudzony w ten sposób wulkanizm, który spowodował dużo bardziej trwałe zmiany klimatu. Pył wulkaniczny zablokował promienie słoneczne i spowodował efekt zimy jądrowej. Najnowsze pomiary skutków tych erupcji wskazują na to, że trwały one nadal długo po wyginięciu dinozaurów.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 11 lipca 2015

CZY WULKANY MOGĄ ZNISZCZYĆ NASZĄ CYWILIZACJĘ?

Źródło: plus.google.com
Erupcja wulkanu takiego jak Tambora, która wystąpiła na początku XIX wieku, może być obecnie traktowana jako dowód na to, że jeszcze w tym wieku może dojść do potężnej aktywności wulkanicznej, która zupełnie zmieni globalny klimat. Eksperci szacują, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w ciągu następnych 50 lat wynosi 5 do 10%.
W pewnych sytuacjach, zdarzenie takie może doprowadzić do katastrofalnych skutków w tym nawet potencjalnego zniszczenia ludzkiej cywilizacji. Obecnie wielu paleontologów twierdzi, że najpotężniejsze erupcje wulkaniczne odegrały kluczową rolę w wielu masowych wymieraniach roślin i zwierząt.
Dobrym przykładem jest tak zwane wielkie wymieranie z permu, które zniszczyło około 96% gatunków zwierząt żyjących w oceanie. Naukowcy uważają obecnie, że wymieranie zostało spowodowane przez potężne erupcje magmy w obrębie tak zwanych trapów syberyjskich. Była to jedna z największych erupcji wulkanicznych w dziejach Ziemi.
Dużo skromniejszy wybuch wulkanu Toba na Sumatrze do którego doszło 73 tysiące lat temu, miał taką siłę sprawczą, że prawie doprowadził do wymazania ludzkości z powierzchni Ziemi. Podobno w krytycznym momencie zostało tylko kilka tysięcy przedstawicieli gatunku homo sapiens. Sygnatura genetyczna wskazująca na takie rozgałęzienie pokrewieństwa nosi w swoim kodzie genetycznym, każdy z nas.
W okresie istnienia cywilizacji ludzkiej doszło do siedmiu dużych wybuchów wulkanów. Wspomniany Tambora w 1815 roku, zabił podczas erupcji 71 tysięcy osób i doprowadził do ​​znacznego ochłodzenia klimatu i serii lat z nieurodzajem, co wywołało fale głodu w wielu krajach na całym świecie.
Wulkanolodzy starają się zrozumieć, jak niebezpieczne mogą być dla ludzkości wulkany Jest to istotne również z uwagi na to, że mamy obecnie do czynienia z siedmiokrotnie większą populacją ludzkości niż w XIX wieku, więc skala ewentualnego problemu będzie większa.
Według szacunków, szanse na pojawienie się takiej katastrofy są wystarczająco wysokie aby się tym martwić. Zjawisko takie będzie prawdopodobnie zupełnym zaskoczeniem i będzie naprawdę katastrofalne, ponieważ ludzkość jeszcze nie stworzyła systemu globalnego monitoringu stanu wulkanów, takiego jak ten, który monitoruje aktywność sejsmiczną.
Symulacje wskazują, że jeśli wydarzy się erupcja skali wulkanu Tambora, to nasza cywilizacja będzie ponosić straty odpowiadające wielu miliardom dolarów rocznie. Naukowcy podkreślają, że oprócz strat w ludziach to gospodarka i przemysł będą najbardziej dotknięte.
Geolodzy od dawna wzywają rządy wszystkich krajów świata do połączenia się celem stworzenia globalnego systemu monitorowania stanu wulkanów, który może się przyczynić do znacznego zmniejszenia liczby ofiar ludzkich na wypadek erupcji. Według wstępnych szacunków taki system będzie kosztować relatywnie niewiele w porównaniu do strat, bo jedynie około 400 mln dolarów.
Źródło: zmianynaziemi.pl

poniedziałek, 9 lutego 2015

PODWODNE WULKANY MAJĄ ZNACZĄCY WPŁYW NA ZMIANY KLIMATU

W mediach wmawia się nam, że zmiany klimatu obserwowane obecnie na Ziemi to wina ludzkości, która emituje zbyt dużo dwutlenku węgla. Zwolennicy tej niesprawdzonej teorii naukowej zdołali już nawet rozkręcić całkiem sprawny biznes klimatyczny. Okazuje się jednak, że kolejni naukowcy poddają w wątpliwość antropogeniczny charakter zmian klimatu. Tym razem uczeni wskazują na podwodne wulkany, których udział w bilansie produkcji CO2 dotychczas pomijano.
Szacuje się, że 80 % całej aktywności wulkanicznej na Ziemi zachodzi pod wodą. Większość aktywności sprowadza się do wypływu lawy o którym ludzie nawet nie wiedzą. Poza tym ciśnienie wody w sposób naturalny powstrzymuje dużą część tego typu sił przyrody.
Klimatolodzy coraz częściej zwracają się ku koncepcji, że nie można w bilansie klimatycznym pomijać roli wulkanów. Niektórzy eksperci twierdzą, że chwilowe globalne ocieplenie skończyło się 15 lat temu właśnie przez aktywność wulkaniczną, która emitując związki siarki w naturalny sposób reguluje ilość promieniowania słonecznego, które dociera do powierzchni. Innymi słowy ludzie wierzący w globalne ocieplenie powodowane przez człowieka, jego brak w ostatnich latach tłumaczą sobie aktywnością wulkaniczną i nazywają to "pauzą", która bardzo dla nich wygodnie może potrwać nie wiadomo jak długo.
Teraz jeszcze okazuje się, że najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Columbia, wskazują, że to podmorskie wulkany rozciągające się wzdłuż grzbietów oceanicznych, mogą być głównym czynnikiem zmian klimatu.
To oznacza, że dotychczas pomijano te zjawiska jako rzekomo nieistotne. Teraz szacuje się, że podmorskie wulkany emitują rocznie do ośmiu razy więcej lawy niż ich lądowe odpowiedniki. Dodatkowo badacze wyliczyli, że rocznie pod wodą oceanów wulkany emitują minimum 88 milionów ton dwutlenku węgla. Z pewnością ma to duży wpływ na zakwaszenie oceanów.
Badania wskazują, że gdy tylko ziemia się ochładzała poziom mórz spadał, co powodowało zmniejszenie objętości oceanów i tym samym zmniejszenie nacisku wody na dno oceaniczne. Było jej mniej więc erupcje były gwałtowniejsze. Potem gdy klimat się ogrzał wody przybyło, a erupcje podmorskie stały się bardziej spokojne z obfitymi wypływami lawy tworzącymi niekiedy wulkany tarczowe.
Oprócz tego ustalono, że wpływ na aktywność wulkanów podmorskich ma też orbita Ziemi. Gdy staje się bardziej eliptyczna Ziemia jest ściskana i rozciągana przez grawitację Słońca. Sugeruje się, że to wpływa na przepływy magmy we wnętrzu Ziemi i w ostateczności na aktywność wszystkich ziemskich wulkanów, nie tylko tych podmorskich.
Konkluzje z badania opublikowano w czasopiśmie Geophysical Research Letters. Padają sugestie, że model klimatyczny wedle którego to człowiek jest głównym czynnikiem zmian klimatu, musi być przemyślany od nowa, ponieważ dane zebrane przez specjalistów z Uniwersytetu Columbia wskazują na to, że obecne modele muszą zostać uaktualnione. Czy to koniec hucpiarzy od globalnego ocieplenia? To raczej wątpliwe, prawdopodobnie zostanie wybrana strategia przemilczenia i nie przyjmowania do wiadomości faktów naukowych.

środa, 17 grudnia 2014

NIE TYLKO UPADEK ASTEROIDY, ALE TEŻ WYBUCHY WULKANÓW SPOWODOWAŁY ZAGŁADĘ DINOZAURÓW?


Źródło:Internet
Dinozaury zginęły nie tylko przez asteroidę, ale też przez wulkan.   Analizy bazaltowych skał, które odnaleziono w zachodnich Indiach, pozwoliły na dokładniejsze określenie czasu wystąpienia jednej z najdłużej trwających erupcji wulkanicznych w historii Ziemi. 
Dla naukowców sporym zaskoczeniem był fakt, że spore emisje do atmosfery substancji wulkanicznych rozpoczęły się aż 250 tysięcy lat wcześniej niż doszło do kolizji z asteroidą, która rzekomych spowodowała wyginięcie prehistorycznych gadów.
Co więcej, spore emisje wulkaniczne trwały jeszcze pół miliona lat po zderzeniu i ostatecznie na powierzchnię przedostało się pół miliona kilometrów kwadratowych lawy. Dzięki temu uczeni inaczej spoglądają na kwestię wymierania dinozaurów i sugerują, że proces ten rozpoczął się wcześniej, przynajmniej pod koniec okresu kredowego.
Eksperci udali się do Indii pod koniec 2013 roku, a ich celem było odnalezienie skał wulkanicznych z cyrkonu zawierających minerały uranu, które powstają wkrótce po wybuchu wulkanu. Dzięki temu można je stosować do precyzyjnego określania ich wieku. Zdołano zebrać próbki cyrkonu z dołu i z góry, dzięki temu zdołano ustalić czas rozpoczęcia i zakończenia tej aktywności wulkanicznej.

W sumie posłużyło do tego aż 50 próbek, które przebadali specjaliści z dwóch amerykańskich uniwersytetów, Princeton i MIT. Dzięki tym analizom stwierdzono, że erupcje poprzedziły kosmiczną katastrofę o ćwierć miliona lat i trwały kolejne pół miliona po kataklizmie. Nie sposób jednak ustalić na tym poziomie wiedzy, czy erupcja trwała nieprzerwanie, czy też cechowała się okresami wzmożenia i uspokojenia.
Konkluzja dla nauki jest taka, że dinozaury mogły doświadczyć wymierania zanim w Ziemię uderzyła asteroida. W przeszłości naszej planety dochodziło już do znikania większości zamieszkujących ją gatunków zwierząt. Duże ilości związków siarki w atmosferze mogą doprowadzić do obniżenia globalnej temperatury oraz zakwaszenia oceanów, co załamałoby łańcuchy pokarmowe. Dokładnie taki scenariusz miało wymieranie z permu i triasu.

Wyniki wspomnianych powyżej badań zostały omówione w ostatnim wydaniu czasopisma Science.


sobota, 13 grudnia 2014

ZA MASOWE WYMIERANIE W PERMIE I OCIEPLENIE KLIMATU ODPOWIADAJĄ SYBERYJSKIE WULKANY

Źródło: Internet
Najbardziej potężne erupcje wulkanów w historii Ziemi miały miejsce na Syberii. Eksplozje tak zwanych trapów syberyjskich rozpoczęły się około 250 milionów lat temu i trwały przez setki tysięcy lat. W tym czasie na powierzchnię ziemi wydostało się około 2 mld metrów sześciennych stopionej skały. Lawa objęła prawie całą zachodnią Syberię, czyli obszar porównywalny pod względem wielkości do Kanady.
Materiał wulkaniczny z tej mega erupcji wyrzucany był na setki metrów w atmosferę, a stężenie szkodliwych gazów zmieniło ją na tyle, że spowodowało to wielkie zmiany klimatu z szybkim jego ociepleniem włącznie. Aby oszacować zmiany temperatury w trakcie zaobserwowanego wtedy wymierania gatunków, naukowcy przeanalizowali zawartość izotopu tlenu-18, znajdującego się w szczątkach wymarłych stworzeń w ciągu pierwszych pięciu milionów lat od tej megaerupcji.
Naukowcy przebadali w tym celu ponad 15 tysięcy szczątków wyekstrahowanych ze skał osadowych w południowych Chinach.  Stwierdzono, że najwyższe stężenie tlenu-18 było 252,1 i 250,7 milionów lat temu. Uczeni uważają, że wystarczy, aby temperatura podniosła się powyżej 40 stopni, aby zginęła większość alg i roślin, a także wszystkie kręgowce.  Prawdopodobnie nieznośny upał, na początku triasu, zniszczył na Ziemi praktycznie wszystkie lasy iglaste, o czym świadczy brak złóż węgla z tego okresu. Życie w oceanach zostało wtedy praktycznie unicestwione.
Wybuch wulkaniczny, który to zapoczątkował był niezwykły. Zamiast z krateru wulkanu lawa wypłynęła na powierzchnię przez duże pęknięcia w ziemi. Ten rodzaj erupcji nazywa się wylaniem bazaltu. Przebieg takiej aktywności może być spokojniejszy, ale jej skutki są o wiele bardziej katastrofalne.
Lawa miała wielką płynność i rozciągała się na dziesiątki, a nawet setki kilometrów zanim zastygła. Warstwa po warstwie pokrywała ziemię, tworząc dziwaczną formę schodkową. Takie skały bywają nazywane trapami. Ukształtowania terenu, które jest tworzony w ten sposób jest bardzo stabilne, a ten rodzaj skał jest narażony na erozję w znacznie mniejszym stopniu niż skały osadowe.

piątek, 21 listopada 2014

PROCESY WULKANICZNE MOGĄ STOPIĆ LODOWCE ISLANDII


Ponad połowa lodowców Islandii znajduje się w pobliżu lub bezpośrednio nad wulkanami. Oznacza to, że ​​czasami rozgrzana lawa dociera do lodu powodując jego szybkie topnienie. Szczególnie zagrożony pod tym względem jest czwarty, co do wielkości lodowiec w Islandii - Mýrdalsjökull, położony w południowej części kraju, w obrębie wulkanu Katla.
Dotychczas wulkan Katla wybuchał średnio dwa razy na sto lat. Ostatnia zarejestrowana erupcja Katli miała miejsce w 1918 roku. Pomimo faktu, że od tego czasu wulkan ten nie wybuchł, aktywność sejsmiczna w rejonie lodowca cały czas trwa.
Procesy wulkaniczne zachodzące w obrębie pokrywy lodowej mogą prowadzić do powstania nagłych glacjalnych powodzi, które występują od czasu do czasu w okolicy Mýrdalsjökull. Zmiany zachodzące na jego terytorium są wyraźnie widoczne na zdjęciach satelitarnych opublikowane niedawno przez NASA.
Lodowiec Mýrdalsjökull sfotografowany przez Landsat-5 w 1986
Porównując fotografie wykonane przez Landsat-8 20 września 2014, ze zdjęciami z Landsat-5, otrzymane w dniu 16 września 1986 roku, można zauważyć nowe wytopione miejsca w południowo-zachodniej oraz w centralnej części Mýrdalsjökull. Jak wyjaśnili naukowcy, te zagłębienia powstały pod wpływem ciepła geotermalnego wzrastającego z głębi wulkanu. Również wzdłuż północnej czapy lodowej, można zobaczyć efekty topnienia, które widać jako brązowe paski. To prawdopodobnie ślady popiołu jeszcze z poprzednich erupcji.
Lodowiec Mýrdalsjökull sfotografowany przez Landsat-8 w 2014,
Maksymalna wielkość lodowców Islandii została osiągnięta pod koniec XIX wieku, ale od tego czasu zaczęły powoli ustępować. Fala chłodniejszego klimatu w latach czterdziestych ubiegłego roku, pozwoliła kilku lodowcom w krótkim czasie zyskać na wielkości, ale od 1990 roku proces topnienia lodowców trwa prawie nieprzerwanie. W chwili obecnej niektóre z islandzkich lodowców cofają się z prędkością 50 metrów na rok.


Komentarze