Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocean atlantycki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocean atlantycki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2020

REKORDOWY SEZON HURAGANOWY NIE ODPUSZCZA; MOŻE PRZEDŁUŻYĆ SIĘ NAWET NA GRUDZIEŃ

Już niejednokrotnie na łamach bloga podkreślaliśmy, że tegoroczny sezon huraganowy na Atlantyku przejdzie do historii meteorologii ze względu na ilość burz, jaka się utworzyła. Ostatnio przez Karaiby przetoczył się potężny huragan Iota, w tej chwili na oceanie panuje spokój, jednak widać dwa zaburzenia, które w niedługim czasie mogą się przekształcić w cyklony. Gdyby tak się stało, to zostaną nazwane kolejnymi literami greckiego alfabetu: Kappa i Lambda. Ten rok jest tak intensywny, że już od połowy września zabrakło imion z oficjalnej listy, która liczy 21 nazw. Do tej pory utworzyło się 30 sztormów. Gdyby narodziły się dwa kolejne, bylibyśmy blisko połowy nazw liter greckiego alfabetu. Jest na to niestety szansa, gdyż woda w rejonie, gdzie tworzą się te zjawiska jest o ok. 1/2°C cieplejsza od normy. To właśnie temperatura oceanu jest głównym (ale nie jedynym) czynnikiem, które decyduje o tworzeniu się i utrzymaniu przy życiu cyklonów tropikalnych. Mogą one powstawać, jeśli wynosi ona co najmniej 26°C. W tej chwili  ocean u wschodniego wybrzeża USA w rejonie od Florydy po Północną Karoliną osiąga ok 26/27°C. Jeszcze gorętsza woda jest w Zatoce Meksykańskiej, gdzie miejscami osiąga nawet 28°C. Rekordy bije jednak Morze Karaibskie, które pomimo późnej jesieni rozgrzane jest do 29/30°C. Jeśli do takich temperatur mórz dodamy wysokie parowanie wody i niskie uskoki wiatru, to mamy idealny przepis na cyklony tropikalne. Wiele wskazuje na to, że takie warunki utrzymają się w kolejnych tygodniach, co nie wróży rychłego końca tego historycznego sezonu, który oficjalnie powinien dobiec końca 30 listopada. Poza ogólną ilością nazwanych sztormów, w tegorocznym sezonie padło jeszcze kilka rekordów. Spośród wszystkich 30 tego typu żywiołów, aż 12 uderzyło bezpośrednio w Stany Zjednoczone. Pobity został tym samym ponad 100 letni rekord liczby cyklonów lub huraganów, które zaatakowały USA. Poprzedni rekord należał do 1916 roku, kiedy bezpośrednio nad krajem znalazło się 9 cyklonów. Na oficjalne podsumowanie przyjdzie jednak jeszcze czas, zwłaszcza, że sezon trwa i ma szanse jeszcze nas czymś zaskoczyć.

Na mapce u góry widoczna jest trasa przemieszczania się tegorocznych systemów tropikalnych przez Atlantyk. Ta ilość burz naprawdę robi wrażenie.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

sobota, 1 czerwca 2019

POCZĄTEK SEZONU HURAGANOWEGO NA ATLANTYKU

Data 1 czerwca co roku jest uznawana za oficjalny początek sezonu huraganowego w tropikalnej części Oceanu Atlantyckiego. Sezon, który dzisiaj się zaczyna potrwa oficjalnie do końca listopada. Pomimo tego, iż dzisiaj rozpoczynamy okres panowania cyklonów tropikalnych w tej części świata, to w rzeczywistości w tym roku rozpoczął się on nieco wcześniej. Stało się tak dlatego, ponieważ kilkanaście dni temu na wodach środkowego Atlantyku uformowała się pierwsza w tym sezonie burza tropikalna o imieniu Andrea. Co ciekawe, jest to już piąty rok z rzędu, kiedy pierwsza tego typu formacja rodzi się przed oficjalnym początkiem sezonu. Tak wczesne narodziny tropikalnej burzy nie muszą oczywiście świadczyć o tym, że w tym roku sezon na te zjawiska będzie jakoś szczególnie silny. Prognozy czołowych amerykańskich agencji zajmujących się przewidywaniem cyklonów tropikalnych sugerują, że obecny sezon będzie kształtował się w okolicach normy wieloletniej. W normalnym sezonie powstaje ok. 12 nazwanych burz, z czego 6 staje się huraganami, w tym 3 głównymi huraganami, czyli co najmniej trzeciej kategorii. Według prognoz Narodowej Administracji ds. Oceanów i Atmosfery ( NOAA), w tym roku utworzy się od 9 do 15 cyklonów otrzymujących imiona, zatem rozpiętość jest dosyć spora. Szacuje się, że od 4 do 8 burz przerodzi się w huragan, a dwa z nich otrzymają kategorię co najmniej trzecią. Nieco słabszy sezon zapowiada pionier w prognozowaniu huraganów; Colorado State University, a także Accuweather. Szanse na mniejszą aktywność sezonu upatruje się w anomalii El Nińo, która ma miejsce obecnie na świecie. Podczas tego zjawiska z reguły następuje spadek aktywności tropikalnej na Oceanie Atlantyckim, jednak obecne El Nińo jest słabe, co oznacza, że może nie wywrzeć żadnego wpływu na tropikalne cyklony. Stało się tak również w przypadku tegorocznego sezonu tornad w Stanach Zjednoczonych. Podczas gdy oczekiwano, że El Nińo osłabi ich aktywność, stało się zupełnie inaczej i obecny sezon na trąby powietrzne okazał się w USA bardzo aktywny. W przypadku tornad jednak, kilka ostatnich sezonów było zaskakująco spokojnych, jeśli chodzi natomiast o huragany, to lata 2017 i 2018 okazały się pod tym względem bardzo aktywne, więc z pewnością mieszkańcy najbardziej zagrożonych przez te zjawiska rejonów życzyliby sobie, aby prognozy odnośnie aktywności huraganowej się sprawdziły. Czy tak będzie, przekonamy się za kilka miesięcy. O wszystkich najciekawszych wydarzeniach rozpoczętego właśnie sezonu będziemy na bieżąco informować na łamach bloga. Tymczasem we wschodniej części Oceanu Spokojnego sezon na te zjawiska trwa oficjalnie od 15 maja, natomiast w zachodniej jego części, gdzie huragany nazywane są tajfunami sezon rozpoczął się 1 maja.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

środa, 20 lutego 2019

NIESAMOWICIE GŁĘBOKI NIŻ U BRAM EUROPY. CZY WEJDZIE NAD KONTYNENT?

Głębokie niże na Oceanie Atlantyckim są o tej porze roku jak najbardziej naturalne, jednak to, co dzieje się tam obecnie zdarza się niezwykle rzadko. Nad Atlantykiem mamy bowiem do czynienia z niezwykle głębokim układem niskiego ciśnienia. W centrum wspomnianego niżu ciśnienie wynosi ok 940 hPa i nadal ma się obniżać. W szczytowym momencie poziom ciśnienia może spaść do niewiarygodnie niskiego jak na warunki klimatyczne tego obszaru poziomu 930 hPa. Układ rozwinął się wczoraj po południu, kiedy zimne masy powietrza znad wschodniej Kanady zostały wyrzucone nad ciepłe wody Oceanu Atlantyckiego. Od tego momentu system zaczął bardzo gwałtownie się intensyfikować. Doszło do tzw. "bombogenezy". Jest to moment, w którym niż pogłębia się o więcej niż 24 hPa w ciągu doby. W tym przypadku stało się wręcz coś niewiarygodnego, gdyż układ pogłębił się o 51 hPa i to w ciągu zaledwie 19 godzin. Ciśnienie obniżyło się w tym czasie z 1003 do 952 hPa. W obrębie układu utworzył się potężny gradient baryczny, stąd w rejonie działalności niżu wiatr osiąga prędkość powyżej 150 km/h. W tym  momencie takie podmuchy notowane są na otwartych wodach Atlantyku, jednak za kilka godzin układ zbliży się do lądu. Czy zagrozi Europie? Prognozy wskazują, że pomimo swojej siły, ten atlantycki potwór nie zdoła przebić się nad kontynent europejski. Ochronią nas przed nim stabilne układy wysokiego ciśnienia, jakie zalegają nad Europą. Układ prawdopodobnie skieruje się na północ i jedynym lądem, któremu zagrozi będzie Grenlandia. Niż w mniejszym stopniu wpłynie również na pogodę na Islandii. Jednak w kolejce ustawią się już kolejne głębokie niże, czy któryś z nich tym razem dosięgnie Europy? Jeśli tak miałoby się stać, to na pewno o tym poinformujemy.
Poniżej przedstawiamy grafikę obrazującą jak szybko pogłębiał się opisywany układ w ciągu ostatnich 24 godzin.


ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej.

środa, 10 października 2018

HURAGAN MICHAEL NADCIĄGA NAD USA, ALE INNE KRAJE TEŻ ZAGROŻONE PRZEZ CYKLONY.

Kilka dni temu informowaliśmy o możliwości uderzenia silnego huraganu w Stany Zjednoczone i tak też się stanie. Za kilka godzin w wybrzeże tego kraju uderzy potężny huragan czwartej kategorii. Jednak USA to nie jedyny region na świecie, gdzie w kolejnych dniach zagrożenie stanowić będą tropikalne cyklony, bowiem z tymi formacjami mamy obecnie do czynienia na wszystkich światowych oceanach. Zapraszamy na przegląd informacji związanych z panowaniem cyklonów tropikalnych.

wtorek, 9 października 2018

BARDZO WYSOKA AKTYWNOŚĆ OCEANU ATLANTYCKIEGO

W czasie gdy większość Europy w najbliższych dniach zostanie opanowana przez silny wyż rosyjski, to zachodnie krańce kontynentu dostaną się pod wpływ potężnych niżów znad Atlantyku. Obecnie mamy tam do czynienia z kilkoma ośrodkami, które w najbliższych dniach będą się pogłębiać i wpłyną na pogodę szczególnie w Irlandii, na Wyspach Brytyjskich i częściowo w Skandynawii. Bardzo ciekawą sytuację zaobserwujemy w okolicach czwartku, kiedy w obrębie Oceanu Atlantyckiego oddziaływać będą trzy bardzo głębokie niże. Jeden z nich będzie usytuowany w rejonie Grenlandii a ciśnienie w jego centrum może obniżyć się do ok 950 hPa. Ten układ popsuje pogodę przede wszystkim na Islandii, gdzie przyczyni się do wystąpienia bardzo silnego wiatru i ulewnego deszczu. Drugi ośrodek przyniesie poważne wichury w Irlandii i na Wyspach Brytyjskich. Niektóre modele przewidują, że ciśnienie w centrum tego układu obniży się do nawet 943 hPa. Z kolei trzeci niż będzie związany z byłym tropikalnym huraganem Leslie a ciśnienie w jego centrum obniży się do ok. 967 hPa. Ten układ na początku kolejnego tygodnia może przynieść załamanie pogody na Półwysep Iberyjski. Tak więc gdyby nie silny wyż rosyjski, to układy te miałyby otwartą drogę w kierunku Europy. Jednak dzięki stabilnemu ośrodkowi wyżowemu, unikniemy jak na razie poważnych zawirowań w pogodzie związanych z wędrówką wspomnianych niżów. Z jednej strony to dobra wiadomość, ponieważ gdyby taki niż przeszedł blisko Polski, to z pewnością przyczyniłby się do wystąpienia w naszym kraju bardzo niebezpiecznych wichur, które mogłyby spowodować poważne szkody. Z drugiej strony jednak, przejście niżu oznaczałoby też więcej opadów, co na niektórych obszarach naszego kraju pomogłoby chociaż trochę zniwelować skutki suszy. Warto jeszcze wspomnieć, że Atlantyk obecnie jest bardzo aktywny nie tylko w naszej części świata, ale również w strefie tropikalnej. Obserwujemy tam bowiem huragan Michael, który niebawem uderzy w USA, oraz nowo powstały cyklon o imieniu Nadine, a także cyklon Leslie, o którym wcześniej wspominaliśmy.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

niedziela, 16 września 2018

WPŁYW ATLANTYCKICH HURAGANÓW NA POGODĘ W EUROPIE

Cyklony tropikalne to w ostatnim czasie pogodowy temat numer jeden na świecie. Nie powinno to zaskakiwać, ponieważ jesteśmy właśnie u szczytu tegorocznego sezonu. Warto zatem przy tej okazji przyjrzeć się jaki wpływ mają owe cyklony na pogodę w naszej części świata? Mowa tutaj oczywiście o cyklonach występujących na Oceanie Atlantyckim. Okazuje się, że formacje tworzące się w tropikalnej części tego akwenu, mogą decydować o pogodzie w Europie, w tym także i w Polsce.

niedziela, 13 listopada 2016

ATLANTYK SIĘ BUDZI. ZIMY ZNOWU NIE BĘDZIE?

Znalezione obrazy dla zapytania mróz i śniegZa oknami w części Polski mamy pokrywę śnieżną, w całym kraju jest zimno... Dla jednych mogłoby już tak zostać, ale jest sporo ludzi, którzy czekają jeszcze na ocieplenie. I tak, jak napisaliśmy w porannej prognozie tygodniowej, niebawem temperatura bardzo mocno wzrośnie, lokalnie do 13 stopni, a kto wie, czy przez halny w rejonach podgórskich nie będzie jeszcze odrobinę cieplej.

WINNY ATLANTYK
Za ocieplenie w najbliższych dniach odpowiadać będzie cyrkulacja strefowa, która po wielu tygodniach powróci z całą mo. Na wschód coraz śmielej napierać mają atlantyckie niże, które przyniosą wzrost temperatury, ale jednocześnie dużo chmur, opady deszczu i silniejszy wiatr. W połowie tygodnia dojdą one do Polski, a w okolicach piątku/soboty na wschód Europy, sprowadzając odwilż nawet do Moskwy. 

CIEPŁO POZOSTANIE NA DŁUŻEJ
Najnowsze prognozy długoterminowe pokazują, że mokra, ale zarazem bardzo ciepła aura, z bardzo krótkimi, pojedynczymi przerwami, utrzyma się w naszej części kontynentu dość długo, bo przynajmniej do 25. listopada, ale według niektórych modeli będzie to jeszcze dłuższy okres czasu, nawet do połowy pierwszej dekady grudnia! Temperatura częściej miałaby być na sporym plusie, o mróz byłoby ciężko nawet nocami, a jedynym notowanym opadem byłby deszcz i to niekiedy w całkiem sporych ilościach.

CZEKA NAS KOLEJNA CIEPŁA ZIMA?
Przedłużające się ciepło i odnowienie cyrkulacji strefowej późną jesienią to coś, co bardzo dobrze znamy z poprzednich trzech zim, które, jak nam świetnie wiadomo, zapisały się w Polsce jako bardzo ciepłe. Pojawiają się już takie głosy, że w tym roku będzie podobnie. My wstrzymalibyśmy się z takimi osądami, ponieważ prognozy na nadchodzącą zimę nadal są dosyć skrajne, w przeciwieństwie do ostatnich lat, ale da się w nich zauważyć pewną tendencję do powolnego ochładzania zbliżającej się zimy. Bardzo dobrze widać to zwłaszcza po amerykańskim modelu CFS, który jakimś cudem nie przewiduje już w Polsce ekstremalnie ciepłej zimy, a jedynie lekko ciepłą/ciepłą. Również inne instytucje nie są tak pewne kolejnej ciepłej zimy na Starym Kontynencie i zgodnie przyznają, iż wszystko jest możliwe.

Pewnie spytacie się teraz Państwo, co na to wszystko my. Podtrzymujemy, iż zima 2016/2017 będzie zimą mokrą, lecz dość ciepłą, aczkolwiek wyraźnie chłodniejszą od poprzednich. Zaznaczamy jednak, iż są to jedynie nasze przypuszczenia i również jesteśmy zdania, że najbliższej zimy w pogodzie wszystko się może wydarzyć.
Do końca listopada nie mamy już raczej szans na jakikolwiek powiew z jej strony. W miarę ciepło zapowiada się również pierwsza dekada grudnia. Średnio temperatura wynosić będzie 0-10 stopni i nie zabraknie opadów deszczu bądź deszczu ze śniegiem. Dalsze dni tego miesiąca nie będą już takie ciepłe. Jeszcze przed połową grudnia powinniśmy doświadczyć silniejszego ataku zimy, który przyniósłby do całego naszego kraju mrozy i opady śniegu. Potrwałby on przynajmniej 7-10 dni. Końcówka grudnia, a także styczeń i luty to typowa przeplatanka pogodowa. Raz dostawać będziemy się pod wpływ atlantyckich niżów i frontów atmosferycznych, przez co będzie wietrznie, pochmurno i deszczowo, ale bardzo ciepło, do 5-10 stopni, ale regularnie i co najważniejsze częściej, niż w poprzednich latach, spływać będzie do Europy Środkowej z północy i północnego-wschodu mroźne powietrze, a wtedy mamy zagwarantowany całodobowy mróz, szczególnie na wschód od linii Koszalin-Opole, jak również opady śniegu. 

W kolejnych tygodniach i miesiącach okaże się, kto będzie miał rację i dobrze przewidzi prognozę na zimę. Niemniej jednak zachęcamy do analizowania modeli sezonowych i innych narzędzi, pisania własnych prognoz sezonowych i dzielenia się nimi z nami. Chętnych zapraszamy także do wysyłania ich na naszą skrzynkę pocztową (odsyłamy do zakładki "kontakt"), gdyż w marcu wybierzemy tą, która sprawdziła się najlepiej, a jej autor otrzyma nagrodę książkową. 

ZAKAZ KOPIOWANIA I ROZPOWSZECHNIANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY JEST ZABRONIONE.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej.

niedziela, 17 stycznia 2016

NA ATLANTYKU POWSTAŁ PIERWSZY W TYM SEZONIE HURAGAN

Pojawienie się pierwszego atlantyckiego huraganu już 15 stycznia bieżącego roku, jest uważane za anomalię. Meteorolodzy twierdzą, że winne jest zjawisko El Nino. Na skutek tego, że anomalia temperaturowa na Pacyfiku przybiera na sile, wzrasta też ilość przypadków dziwnej pogody na świecie. Do jej przykładów należy huragan pierwszej kategorii, który uderzył w Wyspy Azorskie.
 
Burza tropikalna, która powstała daleko na wschodnim Atlantyku, w dniu 13. stycznia 2016 roku, następnego dnia przekształciła się w huragan. Występowanie takiego systemu pogodowego o tej porze roku jest bardzo niezwykłe. Znane są tylko cztery styczniowe burze tropikalne o takiej sile, od czasu, gdy rozpoczęły się ich pomiary, czyli od 1851 roku. 

Tropikalny układ niskiego ciśnienia, który rozwinął się na Atlantyku na początku stycznia został zatem pierwszą burzą z imieniem w sezonie huraganów 2016 roku. Jest to niezwykłe, ponieważ zazwyczaj trwa on od czerwca do listopada, ale nigdy od stycznia. 
 
Na szczęście huraganowy wiatr nie spowodował śmierci mieszkańców i turystów na Azorach. Według doniesień służb ratowniczych, nikomu nic się nie stało. Doszło jednak do rozległych zniszczeń infrastruktury na wyspach. Zerwane są linie wysokiego napięcia, powalonych zostało wiele drzew.

Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 25 listopada 2015

TOKSYCZNE ODPADY W ATLANTYKU


Odpady toksyczne, które dostały do rzeki Rio Doce w południowo-zachodnim stanie brazylijskim Minas Gerais, przeniesione zostały z prądem 500 kilometrów dalej i dotarły do Oceanu Atlantyckiego.
Potok skażonego błota ze śmiertelną kopaliną zalał całą wioskę i zanieczyścił dorzecze Rio Doce. Spółka węglowa Samarco próbowała chronić florę i faunę rzeki barierą ochronną, ale nie osiągnięto pozytywnych rezultatów.
Tama zbiornika przemysłowego przy kopalni została przerwana w pobliżu miasta Marianna 5. listopada. W efekcie zginęło 11 osób, a 12 uznano za zaginione. Ponad 280 tys. ludzi zostało pozbawionych wody pitnej. Ekologia regionu doznała poważnych zniszczeń.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 8 sierpnia 2015

NA KANADYJSKIM WYBRZEŻU ODNALEZIONO KILKANAŚCIE GRINDWALI


Na wschodnim wybrzeżu kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja fale wyrzuciły na brzeg kilkanaście waleni z gatunku grindwali. Ośmiu z nich nie udało się niestety uratować.
Grindwale (łac. Globicephala), jak nazywają się te ssaki, odkryto na skalistym brzegu w pobliżu Cape Breton, w północnej części prowincji znajdującej się nad Oceanem Atlantyckim. Do ratowania zwierząt stawiło się 25 ochotników. Polewali oni delfiny wodą i 10 z nich dzięki temu udało się uratować. Podczas przypływu delfiny wróciły do oceanu.
Przyczyny wypłynięcia grindwali nie jest znana, ale podejrzewa się, że zwierzęta próbowały polować na ryby usiłując je zagonić na płytką wodę, ale niestety źle przeprowadziły ten manewr. Ze względu na to, że są to zwierzęta bardzo stadne większość osobników podąża za przywódcą stada i jeśli popełni on błąd to jego skutki dotykają wszystkich uczestniczących w takim polowaniu.
Grindwale to ssaki z rodziny delfinowatych. Długość ich ciała waha się od 3,6 do 8,5 metrów i ważą średnio około 800 kg. W niektórych przypadkach maksymalnie mogą ważyć nawet do 3 ton. Z wyjątkiem białej plamy pod brodą ich ubarwienie jest czarne. Zwierzęta te żyją w wodach Atlantyku, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego.
Źródło: zmianynaziemi.pl/tylkoprzyroda.pl

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

ZBADANO ANOMALIĘ MAGNETYCZNĄ NA ATLANTYKU

Źródło: www.nature.com
Na południowym Atlantyku znajduje się anomalia magnetyczna, której istnienie jest dowodem na to, że z ziemskim polem magnetycznym dzieje się coś niepokojąco. Problem polega na tym, że jako takie pomiary ludzkość prowadzi najwyżej od 150 lat, okazuje się, że są sposoby, aby odtworzyć nasze pole magnetyczne w dłuższych okresach czasu. Co ciekawe było to możliwe dzięki lokalnym praktykom z ogniem.
Sięgnięcie w przeszłość czegoś co naukowcy nazywają anomalią magnetyczną SAA od ang. South Atlantic Anomaly, wydawało się niewykonalne. Pozostawało gdybanie na temat natury tego zjawiska i jego trwałości. SAA to obszar osłabienia działania pola magnetycznego prawdopodobnie wywołanego jakimiś fluktuacjami w obrębie jądra Ziemi. Skutek tego jest taki, że każdy przelot nad tym obszarem może być bardzo niebezpieczny dla znajdujących się tam samolotów lub satelitów.
Okazuje się, że zwyczaj wypiekania gliny praktykowany przez ludy pierwotne zamieszkujące na terenie dzisiejszej Republiki Południowej Afryki, spowodował, że za każdym razem gdy palili oni rytualny ogień dochodziło do zapisania parametrów pola magnetycznego Ziemi i to w regularnych odstępach czasu. Naukowcy zdołali odczytać utrwalone zapisy i sporządzono analizy długoterminowe zmian pola magnetycznego.
Uczeni badali to, ponieważ SAA może być zwiastunem nadchodzącego przebiegunowania. Właśnie tak uczeni wyobrażali sobie jego początek. To, że pole magnetyczne Ziemi może zmienić biegunowość jest faktem, a nie przypuszczeniem. Takie zjawiska zdarzają się cyklicznie, a ostatnia znana nam zmiana biegunów magnetycznych Ziemi, to tzw. przebiegunowanie Brunhesa-Matuyamy, które wystąpiło mniej więcej 780 tysięcy lat temu.
Jak wynika z nowo pozyskanych danych, anomalia magnetyczna między Afryką, a Ameryką Południową, słabła i rosła w siłę na przestrzeni lat, ale wciąż tam była. Może to wskazywać na to, że nie pojawiła się niedawno i jest ona związana z aktywnością jądra ziemi.
Ustalono, że poziom pola magnetycznego pozostawał w obrębie dającego się zdefiniować cyklu do roku 1000. Gdy tylko zaczęło się średniowiecze pole magnetyczne zaczęło słabnąć osiągając minimum około XVI wieku. Potem doszło do stopniowego wzmocnienia magnetycznej osłony, aż do załamania zaobserwowanego pod koniec XX wieku. Od tego czasu ziemskie pole magnetyczne osłabiło się o 7%.
Naukowcy nie są zgodni, co do oceny wpływu anomalii magnetycznej SAA na naszą planetę. Gdy zbadano rozmiary SAA ustalono, że następuje ekspansja tej anomalii magnetycznej. Co jest niezaprzeczalnym faktem, dziura w polu magnetycznym powiększa się i jeśli nadal będzie to postępowało w takim tempie wkrótce niebezpieczne promieniowanie będzie jeszcze bliżej powierzchni Ziemi.
Uczeni nie są jednak w stanie powiedzieć czego można się spodziewać w przyszłości. SAA może znowu zmienić swoje rozmiary, ale równie prawdopodobne jest to, że stanie się zwiastunem przebiegunowania, które nie koniecznie może trwać tysiące lat i wedle najnowszych ustaleń, następowało również bardzo gwałtownie na przestrzeni dziesiątek lat, albo i szybciej.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 14 maja 2015

NA ATLANTYKU ODKRYTO "MARTWE STREFY"

Znalezione obrazy dla zapytania podwodne wiry
Źródlo: www.wykop.pl
Zespół niemieckich i kanadyjskich biologów odkrył w Oceanie Atlantyckim, tak zwane martwe strefy - czyli obszary, w których nie może istnieć życie z powodu niemal całkowitego braku tlenu w wodzie. Co zaskakujące zlokalizowano je z dala od brzegu.
Pozbawione tlenu strefy znajdowano już wcześniej wzdłuż wschodniego i południowego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, a także na wybrzeżach Morza Bałtyckiego. Jednak w otwartym oceanie, odkryto ich obecność po raz pierwszy. Co ciekawe wygląda na to, że formują się one w wiry.
Odkryte obszary martwych stref w Oceanie Atlantyckim rozciągają się na dziesiątki kilometrów, a słup martwej wody sięga powyżej 100 metrów od powierzchni. Powstające wodne kieszenie pozbawione normalnej ilości tlenu są w ciągłym ruchu i są zjawiskiem sezonowym. Jedna z największych martwych stref występuje co roku w Zatoce Meksykańskiej. Zawartość tlenu w takiej wodnej kieszeni wynosi 0,3 ml na litr wody. Dla porównania w obszarach przybrzeżnych wynosiło to 1 ml tlenu na litr.
Eksperci sugerują, że w pojawianie się takich stref o dużo niższej zawartości jest związane z działalnością glonów, które znajdują się na wyjątkowo cienkiej warstwie na szczycie tych wirów. Zajmują najwyżej pół metra, ale umożliwiają intensywny wzrost roślinności. Eksperci sądzą, że to dlatego konsumpcja tlenu wewnątrz wiru jest pięciokrotnie większa niż zwykle. To dodatkowo pogłębia rozmiary beztlenowych stref śmiertelnych dla fauny.
Źródło: zmianynaziemi.pl

Komentarze