Pokazywanie postów oznaczonych etykietą susza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą susza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2020

PROGNOZA POGODY NA NOWY TYDZIEŃ: EKSTREMALNIE SUCHO I CORAZ CIEPLEJ

Kliknij, aby powiększyć
Pierwsze dwie dekady kwietnia miejscami zapisały się jako najsuchsze w historii pomiarów. Nie dość, że jest sucho, to wszystko pogarszają liczne i silne przymrozki. Dziś przy gruncie w Lęborku, Siedlcach, Terespolu i Kozienicach mieliśmy aż -8℃.
Na najbliższy tydzień nie mamy zbyt dobrych informacji. Pomimo, że z biegiem dni ma się robić coraz cieplej, dzięki czemu przymrozki będą coraz słabsze, to padać praktycznie nie będzie, co spowoduje dalsze pogłębianie się suszy. Najwcześniej w niedzielę, kiedy powinien przybyć do nas chłodny front atmosferyczny, jest szansa na deszcz i burze, ale na razie to tylko szansa, jako że mówimy o czymś, co miałoby się wydarzyć dopiero za tydzień.
Jak przedstawia się dokładnie prognoza pogody na zbliżające się dni? Szczegóły poniżej, zapraszamy. 

niedziela, 5 kwietnia 2020

PROGNOZA POGODY NA 7 DNI: CIEPŁO I SPORO SŁOŃCA; SZANSA NA WYRAŹNIEJSZE OPADY DOPIERO POD KONIEC TYGODNIA

Kliknij na grafikę, jeżeli chcesz powiększyć
Przełom marca i kwietnia mieliśmy w Polsce najzimniejszy od pamiętnego 2013 roku. Nie dość, że nocami panował spory mróz, a w dzień było niewiele powyżej zera, to jeszcze w wielu miejscach spadł śnieg. Jednak w najbliższych dniach czeka nas zdecydowana poprawa pogody. Zapowiadamy bardzo duże ocieplenie i mnóstwo słońca. Pogorszenie pogody nadejdzie najwcześniej w okolicach świąt. Prosimy jednak o to, abyście nie ulegli panującej pięknej aurze za oknami i zostali w domu, jeśli wyjście na zewnątrz nie jest konieczne! Dbajmy o siebie i innych.

piątek, 3 kwietnia 2020

PRZED NAMI SZYBKI WZROST CIŚNIENIA I BRAK OPADÓW; ZBLIŻA SIĘ POTĘŻNY WYŻ

Tegoroczny przełom marca i kwietnia są w Polsce najzimniejszymi od 2013 roku. Temperatury minimalne wszędzie przez ostatnie doby obniżały się poniżej 0°C, schodząc do poziomu -5/-7°C a w rejonach podgórskich nawet do ok. -10°C. Przyczyną napływu arktycznego powietrza była chwilowa blokada Atlantyku, co spowodowało powstanie tam wyżu, który zaciągał nad Europę mroźne powietrze z północy. W tej chwili w rejonie tego akwenu zaczynają już na nowo tworzyć się układy niżowe, jednak nie będą one na razie miały bezpośredniego wpływu na pogodę w naszej części Europy. Warty uwagi jest za to obszar podwyższonego ciśnienia, który rozbudowuje się w rejonie Zatoki Biskajskiej. Na chwilę obecną poziom ciśnienia atmosferycznego w tym rejonie wynosi ok. 1020 hPa. W kolejnych dniach wyż zacznie szybko przemieszczać się na wschód kontynentu, cały czas się umacniając.

poniedziałek, 20 stycznia 2020

AFRYKA: PONAD 100 MILIONÓW LUDZI ZAGROŻONYCH NIEDOBOREM WODY W DORZECZU NILU


Afryka jest jednym z kontynentów, który najbardziej odczuwa ocieplenie klimatu, jednak w środkach masowego przekazu ten region świata jest zwykle pomijany. Kiedy pogoda daje się we znaki w krajach rozwiniętych, media szeroko komentują te wydarzenia, przez co dają nam do zrozumienia, że skutki zmian klimatycznych to nie żaden wymysł, ale coś, co odczuwa każdy z nas. Ostatnio sporo czasu poświęca się sytuacji w Australii, którą dotknęły gigantyczne pożary, dużo mówi się przy tej okazji o tym, jaka przyszłość jeśli chodzi o klimat, czeka mieszkańców Australii. Są to oczywiście ważne kwestie, jednak przy dyskusjach na temat klimatu zdecydowanie pomijany, albo marginalizowany jest problem zmian klimatycznych, jakie dokonują się w Afryce. Kontynent ten, podobnie jak reszta świata, również odczuwa skutki globalnego ocieplenia. Być może nawet bardziej niż kraje uprzemysłowione. Za przykład może posłużyć chociażby 2019 rok, kiedy południowo-wschodnie krańce kontynentu nawiedziły dwa najpotężniejsze w historii cyklony tropikalne powodując ogrom zniszczeń i tysiące ofiar. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce na Półwyspie Somalijskim, który zmagał się z ogromną suszą. Okazuje się, że ze zjawiskiem suszy Afrykańczycy będą musieli się mierzyć również w następnych co najmniej dwóch dekadach. Naukowcy przewidują bowiem, że przez następne 20 lat aż 110 milionów ludzi w Dorzeczu Nilu cierpieć będzie z powodu niedoboru wody i żywności. Wszystko za sprawą globalnego ocieplenia, które spowoduje coraz częstsze i dłuższe fale upałów. O ile w przeszłości ekstremalnie suche i gorące okresy zdarzały się średnio raz na 20 lat, to szacuje się, że przy obecnym tempie ocieplenia, w przyszłości takie okresy będą występować raz na 6-10 lat, co oznacza, że będą powszechne. Takie badania przeprowadziło AGU (Amerykańska Unia Geofizyczna). Co ciekawe, z wyników badań naukowców tej instytucji wynika też, że do 2040 roku w Delcie Nilu opady wzrosną o ok. 20%, jednak ze względu na wyższą niż normalnie temperaturę i utrzymującą się przez długi czas, ten wzrost będzie praktycznie nic nie znaczący. Nil, zaopatruje w wodę 250 milionów ludzi w Afryce, więc tak naprawdę życie tych ludzi zależy od kaprysów tej rzeki. Jeśli rzeczywiście sprawdzi się opisywany scenariusz dotyczący częstych okresów gorących, to niewątpliwie odbije się to również na rzece. Niższy poziom Nilu spowoduje nie tylko niedobory wody wśród mieszkańców, ale grozi również klęską głodu, gdyż zasoby rzeki wykorzystywane są nie tylko do picia dla ludzi i zwierząt, ale również do uprawy roślin.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

środa, 1 stycznia 2020

JAKI BYŁ ROK 2019 W POLSCE?


Kiedy 12 miesięcy temu, podsumowywaliśmy 2018 rok, który wtedy okazał się w naszym kraju najcieplejszym w historii pomiarów, mało kto mógł przypuszczać, że kolejnym najcieplejszym okaże się jego następca, czyli rok 2019. Jest to jedno z podobieństw, które można zauważyć, porównując lata 2018 i 2019, jak do tej pory najcieplejsze. Okazuje się jednak, że nie są to jedyne podobieństwa. Następnym z nich jest susza, która bardzo mocno dała się we znaki zarówno w 2018 jak i 2019 roku. Jednak należy tutaj zaznaczyć, że nie wszystkie regiony doświadczyła ona w ten sam sposób, gdyż opady na terenie  Polski były dosyć zróżnicowane. Podczas, gdy na zachodzie i w centrum drugi rok z rzędu było ich zdecydowanie za mało, to na południu o suszy nie było mowy. Podobnie zresztą jak w 2018 roku, kiedy w lipcu na Podhalu miała miejsce powódź. W tym roku wystąpiła ona też w innych regionach Małopolski, Śląska i Podkarpacia. Nad te obszary w maju dotarła fala potężnych opadów deszczu związana z niżami z południa kontynentu. Na wielu stacjach padały rekordy dobowych sum opadów, co doprowadziło do zagrożenia powodziowego, oraz fali kulminacyjnej na Wiśle, która dotarła m.in do Krakowa i Warszawy. W wielu miejscowościach południowej Polski doszło do zalań i podtopień pól, infrastruktury oraz budynków. Na szczęście jednak udało się uniknąć powodzi na dużą skalę. W tym samym momencie, kiedy południe zmagało się z nadmiarem opadów, ten sam układ niżowy sprowadził na obszar Lubelszczyzny gwałtowne burze, które generowały trąby powietrzne. Jedna z nich przetoczyła się nad gminą Wojciechów, uszkadzając ponad 100 budynków i raniąc jedną osobę. Na szczęście nikt nie zginął. Maj, poza tym, że przyniósł te gwałtowne zjawiska, był też jedynym miesiącem w 2019 roku, który w skali kraju zapisał się jako zimny. Nawet na nizinach notowano lokalne opady deszczu ze śniegiem a na Podhalu dwukrotnie zaatakowała zima przynosząc za każdym razem nawet kilkanaście cm śniegu. Zupełnie odmienna sytuacja miała miejsce w czerwcu, który z kolei zapisał się jako najcieplejszy w historii obserwacji. Nad obszar Europy praktycznie bez przerwy docierały gorące, zwrotnikowe masy powietrza. Dzięki temu Polska ustanowiła nowy rekord temperatury dla czerwca, który padł w Radzyniu w województwie lubuskim. 26 czerwca zmierzono tam +38.3ºC. Z racji tego, że odchylenie temperatury dla całego czerwca przekroczyło aż +5.3ºC, to w zdecydowanej mierze przyczynił się on do tego, że również i lato 2019 roku było rekordowo ciepłe. Pora letnia to również szczyt aktywności burzowej. Zjawiska te nie były na szczęście jakoś bardzo aktywne, mamy tu na myśli wystąpienie groźnych zjawisk, takich jak m.in: bow echo, czy derecho, jednak poza wyżej wspomnianą trąbą powietrzną wydarzyło się coś, co na długo zostanie zapamiętane. Mowa o burzy, jaka 22 sierpnia wczesnym popołudniem przeszła nad Tatrami. W wyniku porażenia przez piorun śmierć poniosło 5 osób a 157 zostało rannych. Sezon burzowy w górach był bardzo krótki, gdyż na dobrą sprawę rozpoczął się dopiero w czerwcu, a jego końcówka okazała się wyjątkowo tragiczna. Na początku 2019 roku przez obszar gór i rejonów podgórskich przetaczały się potężne śnieżyce, dzięki czemu nawet na Podhalu miejscami leżało ponad metr śniegu. Była to jedna z najbardziej śnieżnych zim w ostatnich latach. Na pozostałym obszarze śniegu niestety brakowało. Warto też wspomnieć marzec, gdyż dostaliśmy się wtedy pod działanie wyjątkowo silnej cyrkulacji strefowej. Atlantyckie niże docierając do Bałtyku sprowadzały bardzo silne wichury, oraz sporo jak na ten miesiąc burz. A jaka pogoda czeka nas w rozpoczętym właśnie 2020 roku? Nikt rozsądny nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, biorąc jednak pod uwagę trend pogody w ostatnich latach, można zaryzykować stwierdzenie, że znowu do normalności będzie mu daleko, gdyż w ostatnich latach coraz częściej pogoda popada w skrajności. Jako przykład można tutaj podać odchylenie termiczne poszczególnych miesięcy. W 2019 roku jedynie dwa miesiące okazały się w termicznej normie, natomiast w roku 2018, takiego miesiąca nie doświadczyliśmy. Na palcach jednej ręki można też policzyć miesiące z wyraźnym ujemnym odchyleniem. Od 2015 roku, takich miesięcy było zaledwie sześć. To pokazuje, w jakim tempie postępuje ocieplenie klimatu.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

środa, 18 grudnia 2019

POPADA PRZEDE WSZYSTKIM NA POŁUDNIOWYM-ZACHODZIE I ZACHODZIE KRAJU W CIĄGU NASTĘPNYCH 3 DNI 🌧🌦

Od początku grudnia na terytorium Polski spadło przeważnie od 1/3 mm na wschodzie, częściowo na południu i w centrum do około 10/15 mm deszczu na zachodzie Polski. Jest to spory niedostatek opadów jeśli chodzi tylko o ostatnie 18 dni.

W ciągu kolejnych 3 dni sytuacja zacznie poprawiać się zwłaszcza na południowym-zachodzie kraju, kiedy to w sobotę (21.12.) spadnie nawet powyżej 10 mm deszczu. Ten sam front atmosferyczny przyniesie opady deszczu także na zachodzie, północnym-zachodzie. Spadnie do około 3/6 mm, lokalnie do 9 mm. W sobotę wieczorem dotrze nad północne regiony kraju i tam też może trochę popadać.

Najgorsza sytuacja będzie nadal panować na wschodzie i częściowo w centrum kraju, gdzie w ciągu kolejnych 3 dni może nie spaść żadna kropla deszczu. Trochę lepszą sytuację prognozujemy dla Podkarpacia i częściowo dla Małopolski oraz południowej Lubelszczyzny. Tam także w sobotę wieczorem i w pierwszej części nocy spadnie deszcz.

Jeśli prognozy się sprawdzą to na południowym-wschodzie i na krańcach wschodnich większych opadów deszczu spodziewamy się w przyszłą niedzielę oraz w poniedziałek, ale przelotnie padać może w całym kraju.

Już w tym artykule zwracamy uwagę na silny wiatr Fenowy w Sudetach i Karpatach a także na Przedgórzu Sudeckim i Karpackim, "który rozszaleje się na dobre" w piątek i sobotę. Może wiać w porywach powyżej 100/130 km/h ! 🌬
ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

środa, 6 listopada 2019

POGODOWA PRZESZŁOŚĆ; WIELKA SUSZA I POŻARY LASÓW Z 1992 ROKU


W dzisiejszym wydaniu artykułu o wydarzeniach z przeszłości pragniemy przypomnieć lato z 1992 roku, szczególnie, że zarówno w tym, jak i w zeszłym roku zmagaliśmy się z podobnym zjawiskiem, jakie miało wtedy miejsce. Tamto lato okazało się wyjątkowo gorące i suche. Do tamtego momentu, czyli do 1992 roku, nie było na Ziemiach Polskich bardziej ciepłego lata. No chyba, że weźmiemy pod uwagę to z 1811 roku, jednak wtedy nie dysponowano jeszcze zbyt dokładnymi pomiarami. Zakładając jednak, że lato z początku XIX w. było rzeczywiście najcieplejsze w historii, to w 1992 roku ta pora roku przyniosła najwyższe temperatury od prawie 200 lat. Tamtego lata, nie dość, że było rekordowo ciepło, to też i bardzo sucho. Niedobór opadów utrzymywał się już od wiosny, co w połączeniu z letnimi upałami doprowadziło do jednej z największych susz w historii Polski, która mocno dała się we znaki rolnikom, którzy potracili swoje plony, ale też i zwykłym obywatelom, którzy musieli płacić wysokie ceny za żywność. Notowano również rekordowo niskie poziomy wód w rzekach. W Warszawie poziom Wisły obniżył się do zaledwie 68 cm (rekord został pobity w 2015 roku). W wielu miejscach kraju bardzo niski poziom wód gruntowych spowodował wyschnięcie wielu studni, przez co całe wsie były pozbawione wody. Nie ma się co dziwić takiej sytuacji, bowiem były takie miejsca w kraju, gdzie przez dwa miesiące nie spadła nawet kropla deszczu. Całości dopełniły niezwykle wysokie temperatury, które najwyższe okazały się w czerwcu i sierpniu. Pierwszy miesiąc meteorologicznego lata przyniósł dodatnią anomalię wynoszącą +1.7ºC, jednak sierpień był znacznie cieplejszy, gdyż anomalia wyniosła +2.77ºC. Z jednostopniowym odchyleniem na plus zapisał się również lipiec. W ostatnim miesiącu wakacji notowano temperatury nierzadko przekraczające 30ºC, a nawet 35ºC. Bardzo upalna okazała się końcówka pierwszej dekady sierpnia, kiedy w Kołobrzegu zmierzono 38ºC. Następna porcja niezwykle gorącego powietrza dotarła na obszar Polski pod koniec miesiąca, kiedy również w wielu miejscach termometry wskazywały ponad 35ºC. Tego lata doszło również do jeszcze jednego wydarzenia, które śmiało można nazwać bezprecedensowym. Mowa tutaj o potężnych pożarach lasów, które dotykały raz za razem najróżniejsze regiony kraju. Do najtragiczniejszego z nich doszło na terenie nadleśnictwa Kiczowa (woj, śląskie). Ogień wybuchł 26 sierpnia w godzinach popołudniowych. Temperatura przekraczająca 35ºC, oraz brak opadów i wyschnięta na wiór ściółka leśna bardzo utrudniały prace strażakom. Pożar udało się opanować dopiero po czterech dniach, jednak w jego wyniku zginęły 3 osoby, w tym dwóch strażaków. Kilkadziesiąt osób zostało rannych. Łącznie na terenie ówczesnych województw katowickiego i opolskiego w wyniku tego pożaru spłonęło ponad 10 tys. hektarów lasu. Był to największy i najtragiczniejszy tego typu żywioł w powojennej historii Polski. Do większych lub mniejszych pożarów dochodzi w Polsce co roku, szczególnie podczas okresów posuchy, jednak do tej pory żaden nie może równać się temu z końcówki sierpnia 1992 roku. Tamto lato było jednym z najcieplejszych w historii i najcieplejszym w całym XX w. Wydawać by się mogło, że cieplej już być nie może, jednak  lato 1992 zostało przebite przez to z 2018 i 2019 roku, które okazały się tymi najcieplejszymi i również, podobnie jak wtedy, wyjątkowo suchymi.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

sobota, 12 października 2019

SANTA ANA WZNIECA POŻARY W KALIFORNII

Santa Ana, czyli ciepły, suchy i silny wiatr typu fenowego, który od kilku dni szaleje w Kalifornii, utrudnia walkę z szalejącymi tam pożarami lasów. Niestety żywioł pochłonął 25 domów na południu stanu, a także zmusił władze do zamknięcia dwóch stanowych autostrad. W wyniku szalejącego ognia do tej pory zginęły dwie osoby a ponad 100 tysięcy trzeba było ewakuować. Najpoważniejsza sytuacja ma miejsce na przedmieściach Los Angeles. Do walki z ogniem zaangażowano ponad tysiąc strażaków, wykorzystano również helikoptery, jednak porywisty wiatr nie ustaje, co oznacza, że ugaszenie pożaru będzie mocno utrudnione. Z tego też powodu przedłużono tam czerwony ,najwyższy alert pożarowy, który ma obowiązywać do soboty wieczorem czasu lokalnego. Dodatkowym utrudnieniem dla mieszkańców jest szkodliwy dym, który szczególnie niebezpieczny okaże się w dolinach San Fernando, Topanga i Malibu. Jakby tego było mało, to ponad 312 tysięcy odbiorców zostało pozbawionych prądu z powodu wyłączenia zasilania przez lokalnych dostawców energii. Decyzję o przerwaniu dostaw prądu uzasadniają względami bezpieczeństwa. Wyjaśniają, że z powodu silnego wiatru, zerwane linie energetyczne mogłyby wzniecać kolejne pożary. Jest w tym niestety sporo prawdy, gdyż w Kalifornii stan infrastruktury energetycznej jest w bardzo złym stanie, czego dowodem może być chociażby sytuacja z listopada 2018 roku, kiedy z tego powodu wybuchł pożar w okolicach miasta Paradise, w którym zginęło 89 osób. Przyczyna obecnych pożarów nie jest jeszcze znana.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

wtorek, 6 sierpnia 2019

SUSZA OBJĘŁA JUŻ WSZYSTKIE WOJEWÓDZTWA

Według najnowszego raportu przygotowanego przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w Puławach, sytuacja związana z suszą pogorszyła się w porównaniu do poprzedniego zestawienia. Obecny raport dotyczy okresu od 1 czerwca do 31 lipca, czyli w całości obejmuje pierwszy miesiąc meteorologicznego lata, który okazał się najcieplejszym w historii pomiarów. Poza tym był on też bardzo suchy. Z raportu możemy przeczytać, że znaczne niedobory wody zaczęły pojawiać się już nawet na południu, a konkretnie w województwie małopolskim i podkarpackim. W tych regionach problem z niedoborem opadów był najmniejszy, ale teraz się to zmieniło. Tylko lokalnie w regionach podgórskich bilans wodny wynosi ok -70/-80 mm. W pozostałej części tych województw KBW sięga już -100/-160 mm. Podobna sytuacja panuje w środkowej i wschodniej części województwa pomorskiego i w warmińsko-mazurskim. Widać zatem, że gorący i suchy czerwiec dał się mocno we znaki również i na południu, niwelując nadwyżkę opadów, jaka miała miejsce w maju. Sytuacji nie poprawiły też lokalne, lipcowe burze. Jednak południe Polski i tak nadal jest mocno uprzywilejowane, w porównaniu z tym, co dzieje się w innych regionach. Tam sytuacja w niektórych miejscach jest wręcz dramatyczna. Najgorzej cały czas jest na obszarze województwa lubuskiego i wielkopolskiego, ale obszar z największym deficytem opadów rozszerzył się również częściowo na województwo łódzkie. W tych miejscach deficyt wodny wynosi od -240 do -280 mm. To tak, jakby w ogóle nie padało przez pół roku! Na pozostałym obszarze kraju deficyt wodny waha się pomiędzy -160 a -240 mm, czyli sytuacja również nie napawa optymizmem. Czerwiec, lipiec i sierpień, to statystycznie najbardziej deszczowe miesiące w roku. Tym razem jednak pogoda postanowiła nie przejmować się statystykami i dlatego zmagamy się z klęską suszy, za którą w dużej mierze odpowiada tegoroczny czerwiec, w którym szczególnie w Wielkopolsce spadło zaledwie 20-30% normy opadów. Tego miesiąca stosunkowo dużo padało jedynie w północno-wschodniej części Polski, gdzie spadło od 100 do nawet 130% normy deszczu. Dodatkowo w czerwcu sytuację pogarszały bardzo wysokie temperatury. Lipiec z kolei przyniósł zdecydowane ochłodzenie, jednak deszczu i wtedy było jak na lekarstwo, co dalej pogarszało i tak już złą sytuację. Pierwsza i trzecia dekada tego miesiąca przynosiła zróżnicowane sumy opadów, jednak najwięcej padało na północy kraju, gdzie spadło nawet 50/70 mm wody a w trzeciej dekadzie również na południu, jednak tu były to opady lokalne, pochodzenia burzowego. Druga dekada natomiast nawet w najbardziej deszczowych regionach nie dała więcej wody, niż 5-10 mm. Przypomnijmy, że lipiec powinien być najbardziej deszczowym miesiącem w roku z sumami opadów od 60/70 mm na nizinach do nawet 120/140 mm w regionach podgórskich. Wydaje się, że w pogodzie zajdą jednak pewne zmiany idące w kierunku większej ilości opadów, jednak sytuacja tak szybko nie ulegnie poprawie, gdyż takie niedobory jakie mamy obecnie wymagają kilku miesięcy wzmożonych opadów, jednak każda kropla deszczu jest teraz na wagę złota i silniejsze opady przynajmniej na jakiś czas zahamują dalszy rozwój suszy.

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
 Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej

Komentarze