Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ebola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ebola. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2015

LIBERIA: POWRÓT EBOLI

Władze Liberii oraz Światowa Organizacja Zdrowia potwierdziły w piątek informacje, dotyczące zidentyfikowania kolejnej osoby zarażonej zabójczym wirusem Ebola. Jest to pierwszy przypadek zarażenia od ostatnich kilku miesięcy.

Wciąż nie ma pewności, czy w tym zachodnioafrykańskim państwie rzeczywiście udało się opanować sytuację. W maju tego roku WHO oświadczyła jednak, że wirus został pokonany, lecz niedługo potem pojawił się kolejny przypadek zarażenia. Gdy ofiara tego wirusa zmarła, co miało miejsce w czerwcu, nie odnotowano już kolejnych takich incydentów a we wrześniu znów stwierdzono, że Liberia poradziła sobie z epidemią. 

Tym razem sprawa może być nieco poważniejsza. 14. listopada do szpitala trafił 10-letni chłopiec, który, jak się okazało, jest nosicielem wirusa. Jego rodzice również są pod obserwacją, choć w ich przypadku jeszcze nie potwierdzono zarażenia.

Ministerstwo Zdrowia oświadczyło, że Liberia posiada niezbędne środki do powstrzymania wirusa przed jego rozprzestrzenianiem się i nie ma powodów do obaw. W tym samym czasie trwa śledztwo w sprawie nowej ofiary Eboli. Próbuje się ustalić, w jaki sposób doszło do zarażenia. Niewykluczone, że z czasem zostaną zidentyfikowane kolejne przypadki.

Epidemia wirusa Ebola w Afryce Zachodniej rozpoczęła się pod koniec 2013 roku. W samej Liberii odnotowano 10600 zarażeń a zmarło ponad 4,800 osób. Biorąc jednak pod uwagę pozostałe kraje, w których wybuchła epidemia, niemal 29 tysięcy osób zaraziło się wirusem, z czego ponad 11300 ludzi zmarło.

Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 14 stycznia 2015

PRAWDOPODOBNIE ONDALEZIONO ŹRÓDŁO EPIDEMII WIRUSA EBOLA

Od dawna podejrzewano, że wirus Ebola pochodzi od nietoperzy. Ich mięso jest lokalnym przysmakiem w zachodniej Afryce. Wszystko wskazuje na to, że pacjent zero, który zapoczątkował epidemię to dwuletni chłopiec z Gwinei, który bawił się w wysuszonym pniu drzewa zamieszkanym również przez nietoperze.
Feralne drzewo znajdowało się w wiosce Meliandu w Gwinei. Niestety zostało spalone, więc naukowcy nie mają szansy zbadać jego wnętrze, jednak wiele poszlak wskazuje na to, że to właśnie tam zaczęły się wirusowe kłopoty zachodniej Afryki.
Dwulatek, który jest uważany za sprawcę epidemii zmarł już w grudniu 2013 roku. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział z czym ma do czynienia i zaraz po dziecku zmarła jego siostra, a potem matka i babcia. Epidemiolodzy sądzą, że członkowie tej rodziny byli pierwszymi ofiarami trwającej tam zarazy.
Wioska Meliandu - źrólo: maps.google.com
Nie ustalono jeszcze drogi, jaką zaraził się ten dwulatek. Ogniska tej choroby u ludzi były zawsze związane z ich interakcją z dziką przyrodą, na przykład z antylopami, gorylami czy szympansami. Głównie z tego powodu w przeszłości wirus był przenoszony na myśliwych. Jednak tak naprawdę nikt nie wie, które zwierzęta są naturalnym rezerwuarem wirusa Ebola. Wszyscy jednak przyznają, że nietoperze są głównymi podejrzanymi.

środa, 31 grudnia 2014

AFRYKA: WEDŁUG WHO LICZBA OFIAR WIRUSA EBOLA WZROSŁA JUŻ DO PRAWIE 8 TYSIĘCY

Źródło: Internet
Mimo, że społeczność międzynarodowa coraz mniej interesuje się pandemią wirusa Ebola w zachodniej Afryce, sytuacja w tym zakresie nadal jest zła. Według WHO liczba ofiar tego śmiercionośnego wirusa przekroczyła już 7800 osób.
Najtrudniejsza sytuacja utrzymuje się w krajach afrykańskich w tym zwłaszcza w Sierra Leone, Liberii i Gwinei. Liczba zainfekowanych w tych trzech krajach przekroczyła ponad 20 tysięcy osób. Zdecydowanie najgorzej wygląda sytuacja w tym  zakresie w Sierra Leone.
Podstawowe środki zapobiegawcze stosowane tam to izolacja ludzi zarażonych. Ostrożność w kontaktach ze zmarłymi,  a także częste mycie rąk wodą z mydłem. Jednak mimo podejmowanych działań zapobiegawczych Ebola nadal rozprzestrzenia się w Afryce zachodniej.
Nadal nie ma szczepionki przeciw temu wirusowi, a te, które powstały nie przeszły badań klinicznych, a niektóre okazały się wręcz szkodliwe dla pacjentów. Jedyne co można obecnie robić to leczyć objawy gorączki krwotocznej. Śmiertelność nadal jest bardzo wysoka i średnio przeżywa 30 procent chorych.

poniedziałek, 24 marca 2014

EKSPANSJA WIRUSA EBOLA W GWINEI,JEST JUŻ 59 OFIAR EPIDEMII

Źródło: 123rf.com
Od ponad miesiąca tajemniczy wirus zabija ludzi w Gwinei, w środkowej Afryce. Początkowo nie wiedziano co jest czynnikiem chorobowym, ale ostatecznie potwierdzono, że to z czym mamy tam do czynienia to mutacja wirusa Ebola.
Dotychczas ognisko epidemii znajdowało się na południu kraju, ale dochodzą informacje, że wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko i dociera już do znajdującej się na zachodzie stolicy kraju, dwumilionowego miasta Konakry.
Początek epidemii to luty 2014 roku. Z pewnością w rozwoju choroby sprzyja słaba infrastruktura sanitarna Gwinei. Ekspansja wirusa grozi zwiększeniem liczby ofiar. Jeszcze tydzień temu mówiono 20 ofiarach a teraz jest ich niema trzykrotnie więcej.
Wirus Ebola wywołuje chorobę zwaną gorączką krwotoczną. Większość przypadków śmierci występuje w wyniku wykrwawienia. Wirus działa w taki sposób, że z wszystkich narządów wewnętrznych i otworów ciała, zaczyna sączyć się krew, czemu towarzyszy bardzo wysoka gorączka.
Pierwsze objawy przypominają nieco grypę, ale potem przebieg choroby jest gwałtowny i następuje szybkie pogorszenie stanu zdrowia pacjenta. Ze statystyk wynika, że w zależności od typu wirusa śmiertelność wynosi od 60% do 80%.

ŹRÓDŁO:LOSYZIEMI.PL

Komentarze