Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asteroida. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asteroida. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2016

NA POCZĄTKU MARCA BLISKO ZIEMI PRZELECI ASTEROIDA


Już 5. marca do Ziemi zbliży się asteroida o nazwie 2013 TX68. Jest to ciało niebieskie przypominające wielkością meteoryt, który 15. lutego trzy lata temu, eksplodował nad Czelabińskiem. NASA wyklucza zderzenie z Ziemią, ale eksperci przyznają, że trajektoria lotu tej asteroidy pozostaje niepewna.

Perygeum, czyli minimalną odległość między asteroidą 2013 TX68 i naszą planetą nie jest łatwe do ustalenia. Astronomowie sugerują tylko,  że obiekt zbliży się w zakresie od zaledwie około 17 tysięcy kilometrów do nawet 14 milionów kilometrów.

Asteroida 2013 TX68 została odkryta 6. października 2013 roku, a dokonano tego w ramach programu badania nieba - Catalina Sky Survey. Do tej pory ustalono, że obiekt ma średnicę większą od meteorytu czelabińskiego, która jest szacowana na 30 metrów. W związku z tym, gdyby jednak doszło do zderzenia z naszą planetą, jego ewentualny wybuch w atmosferze byłby znacznie potężniejszy.

Jeśli wierzyć specjalistom z NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL), w tym roku prawdopodobieństwo kolizji z tą asteroidą jest znikome, ale już 28. września przyszłego roku wzrośnie do 1 do 260 milionów. Potem 2013 TX68 może zagrozić Ziemi w 2046 i w 2097 roku, ale wtedy podobno prawdopodobieństwa zderzenia będą mniejsze, niż za rok.

Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 20 stycznia 2016

ROSJANIE ZA POMOCĄ BRONI JĄDROWEJ BĘDĄ CHRONIĆ ZIEMIĘ PRZED ASTEROIDAMI


Międzynarodowa społeczność naukowa zadecydowała, że to rosyjscy eksperci zajmą się opracowaniem systemu odchylania kursu asteroid, które mogłyby zagrozić Ziemi. Planuje się przeprowadzić to za pomocą wybuchów jądrowych w przestrzeni kosmicznej.
Taki podział ról wynika z efektów międzynarodowego programu naukowego NEOShield, nakierowanemu na opracowanie sposobów skutecznego oddziaływania na potencjalnie niebezpieczne obiekty kosmiczne. W trakcie prac trwających od 2012 do 2015 roku przeprowadzono liczne badana i rozpatrywano niemal wszystkie środki.
Prace zostały rozdzielone pomiędzy różnych uczestników z różnych krajów i z różnych organizacji. Zagadnienia związane z odchyleniem kursu niebezpiecznych obiektów kosmicznych za pomocą wybuchów jądrowych, ze względu na doświadczenie, zostały przydzielone Rosji.
Aby ochronić naszą planetę przed asteroidą, która zmierzałaby w jej kierunku, przede wszystkim należałoby ją odpowiednio wcześnie wykryć. Bez tego i tak nie można by było przygotować się do działania i wdrożyć ewentualnych planów. Gdyby takie zagrożenie rzeczywiście miało miejsce, broń nuklearna miałaby pomóc zniszczyć, lub przynajmniej zmienić tor lotu takiego ciała niebieskiego.
Wyliczenia wskazują, że eksplozję należy przeprowadzić obok takiego potencjalnie niebezpiecznego ciała niebieskiego. Idealne byłoby wykonanie całej operacji w pewnym oddaleniu od naszej planety, tak aby skruszona część nie stanowiła dodatkowego zagrożenia. Jednak, gdy eksplozje zostałyby dokonane odpowiednio daleko, można liczyć na odchylenie orbity takiego obiektu tak, aby przeszedł bezpiecznie w naszej okolicy.
Rosyjscy naukowcy uważają, że wybuch jądrowy w pobliżu niebezpiecznych obiektów jest najbardziej skutecznym sposobem, aby zapobiec ich zderzeniu z Ziemią. Obecnie eksplozje nuklearne w przestrzeni kosmicznej są zabronione, jednak jeśli konsekwencją byłaby groźba kolizji z asteroidą, która może zabić miliony ludzi, a nawet zagrozić samemu istnieniu życia na Ziemi, te zakazy oczywiście przestają obowiązywać.
Źródło: zmianynaziemi.pl

poniedziałek, 28 grudnia 2015

W BOŻE NARODZENIE BLISKO ZIEMI PRZELECIAŁA DUŻA ASTEROIDA


Asteroida 2003 SD220 kilka dni temu bezpiecznie minęła Ziemię w odległości 11 milionów kilometrów, podaje kanał TV WPXI. NASA oszacowała rozmiar tego ciała niebieskiego na 1100 metrów.

Kilka tygodni temu w Internecie publikowano informacje o zbliżającym się zagrożeniu. Wieszczono nawet, że przez asteroidę wystąpią trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów. 

Następne bardzo niebezpieczne podejście podobnego obiektu do Ziemi zapowiedziano na rok 2018. Wówczas duża asteroida przeleci 2,8 milionów kilometrów od naszej planety. Tymczasem w 2070 roku SD220 przeleci zaledwie 2,7 milionów kilometrów od Ziemi, ale to wciąż za dużo, aby stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla Ziemian.

Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 19 grudnia 2015

JUŻ NIEDŁUGO BLISKO ZIEMI PRZELECI SPORA ASTEROIDA


Asteroida 163 899 lub 2003 SD220, o której krążą przerażające, ale bezpodstawne pogłoski, przejdzie w bliskiej odległości od Ziemi 24. grudnia br, podaje EarthSky.
Obiekt utrzyma dystans około 11 mln km od naszej planety, co stanowi 28 razy większą odległość, jaka dzieli Ziemię od Księżyca. Naukowcy z Obserwatorium Arecibo w Puerto Rico stwierdzili na podstawie obserwacji, że rozmiar tego ciała niebieskiego wynosi około 2 km.
Portal przypomina, że ​​asteroida nie zagraża Ziemi. Nie spowoduje też, wbrew pogłoskom, żadnego trzęsienia. Ku rozczarowaniu fanów astronomii, obiektu tego nie będzie można zobaczyć gołym okiem, ani przy użyciu zwykłych teleskopów.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 12 grudnia 2015

W WIGILIĘ CZEKA NAS ZAGŁADA?


Wygląda na to, że mamy nową świąteczną asteroidę. Po halloweenowej 2015 TB145 tym razem będzie to bożonarodzeniowa 2003 SD 220. Na niektórych forach internetowych rozpoczyna się już spore zamieszanie w związku ze zbliżeniem tego obiektu, do którego dojdzie 24. grudnia bieżącego roku.
Tak się składa, że akurat tego dnia, gdy asteroida 2003 SD 220 znajdzie się najbliżej Ziemi, Chrześcijanie będą obchodzili wigilię świąt Bożego Narodzenia. Prowadzi to do powstawania wielu apokaliptycznych teorii spiskowych, wedle których jest to jakiś znak niebios. Niektórzy katastrofiści spodziewają się nawet, że dojdzie do zderzenia tego obiektu z naszą planetą.
Według NASA do zderzenia nie dojdzie, a kosmiczna skała o średnicy nawet 2,5 kilometra, minie nas o około 10 mln km. To mniej więcej 30 razy więcej, niż średnia odległość z Ziemi do Księżyca. Gdyby rzeczywiście miało dojść do zderzenia, jego konsekwencje byłyby bardzo poważne i to bez względu na to, czy asteroida wpadłaby do oceanu, czy uderzyła w któryś z kontynentów.
Po analizach skutków poprzednich zderzeń naszej planety z tego typu ciałami niebieskimi, przy kolejnym można się spodziewać zniszczenia nie tylko na skutek impaktu, ale też wielu globalnych kataklizmów towarzyszących, takich jak trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów.
Jednak na szczęście eksperci z NASA uspokajają, że w najbliższym czasie, ryzyko zderzenia z asteroidą 2003 SD220 jest znikome. Badacze są pewni, że obiekt minie nas bezpiecznie i po raz kolejny zawita w naszą okolicę w 2018 roku, kiedy, przynajmniej teoretycznie, znowu może nam zagrozić.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 18 listopada 2015

KOLEJNA ASTEROIDA PRZELECIAŁA BARDZO BLISKO ZIEMI


Ostatnio dużo zamieszania w świecie astronomicznym wywołał przelot tak zwanej asteroidy halloweenowej 2015 TB145, która szczęśliwie minęła Ziemię 31. października. Okazuje się jednak, że 14. listopada nieomal doszło do kolizji z Ziemią innej kosmicznej skały. Niewielka asteroida przeleciała ekstremalnie blisko Ziemi praktycznie niezauważona
Asteroida 2015 VY105 została odkryta na kilka godzin przed jej przelotem. Na szczęście była zbyt mała, aby zagrozić naszej planecie, ale fakt tak późnego odkrycia tego ciała niebieskiego nie nastraja optymistycznie na przyszłość. Skalista asteroida została wypatrzona w ramach badania Catalina Sky Survey. Została ona zakwalifikowana jako jeden z obiektów grupy Apollo, znanej z tego, że co jakiś czas ich orbity krzyżują się z ziemską.
Obiekt 2015 VY105 porusza się z prędkością 17 km/s i podczas przelotu koło Ziemi 14. listopada znalazł się jedynie 34 tysiące kilometrów od jej powierzchni. Na takich wysokościach operują niektóre satelity geostacjonarne! Odległość, w jakiej znalazła się ta asteroida to jedynie 0,09 LD, czyli średniej odległości do Księżyca.
Szacowana wielkość tego ciała niebieskiego to kilka do kilkunastu metrów. Jest to zatem obiekt porównywalny do tego, którego znamy pod nazwą meteoru czelabińskiego. Tak, jak w jego przypadku, 2015 VY105 najprawdopodobniej spłonąłby w atmosferze na skutek tarcia, ewentualnie eksplodując na dużej wysokości.
Źródło: zmianynaziemi.pl/tylkoastronomia.pl

czwartek, 12 listopada 2015

NAUKOWCY: TYLKO UDERZENIE ASTEROIDY ALBO TRZĘSIENIE ZIEMI MOŻE WYWOŁAĆ WYBUCH YELLOWSTONE


Superwulkan Yellowstone, znajdujący się w centrum Ameryki Północnej, jest potencjalnie problemem dla całej ludzkości. Naukowcy od kilkudziesięciu lat usiłują ustalić, kiedy dojdzie do kolejnej erupcji. Najnowsza teoria, jaką zaproponowano zakłada, że erupcja Yellowstone może być jedynie rezultatem trzęsienia ziemi lub uderzeniA meteorytu.
Według wulkanologów z University of Illinois, superwulkan mogą aktywować tylko siły zewnętrzne, a nie wewnętrzne. Oznacza to, że ich zdaniem zwiększanie ciśnienia w komorze magmowej tego śpiącego olbrzyma nie jest głównym czynnikiem wywołującym erupcję.
Naukowcy zbadali próbki zastygłej magmy Yellowstone ocalałej po wybuchach w przeszłości. Odkryto, że gęstość materiału wulkanicznego była wyższa, niż oczekiwano. Następnie wykonano symulacje erupcji Yellowstone w komputerze. Okazało się, że nawet w gigantycznej komorze magmowej, ciśnienie magmy jest niewystarczające, aby "odkorkować" taką kalderę.
Jednak skoro są dowody na to, że superwulkan Yellowstone wybuchał w przeszłości, wulkanolodzy uznali, że magma została uwolniona przez siły zewnętrzne takie, jak ruchy płyt tektonicznych, trzęsienia ziemi, lub uderzenia meteorytów.
Odkrycie to ma zarówno pozytywne, jak i negatywne strony. Złą wiadomością jest to, że istniejące systemy monitorowania nie będą działać dla superwulkanów. Pozytywne jest z kolei to, że prognozowanie takich wielkich erupcji stanie się łatwiejsze, ponieważ naukowcy mogą wykorzystać symulacje komputerowe, oparte na danych dotyczących aktywności sejsmicznej występującej w pobliżu niebezpiecznych kalder.
Źródło: zmianynaziemi.pl

wtorek, 3 listopada 2015

ASTEROIDA, KTÓRA KILKA DNI TEMU MINĘŁA ZIEMIĘ TO MARTWA KOMETA

Z najnowszych badań asteroidy 2015 TB145 dokonanych między innymi przez należący do NASA teleskop podczerwony - IRTF na Hawajach, wynika, że to ciało niebieskie może być wyeksploatowaną kometą, która nie ma już jak emitować gazów i wygasła podczas kolejnego podejścia do Słońca. 
Asteroida 2015 TB145 nazwana z racji daty perygeum "Halloweenową" zaskoczyła naukowców obsługujących radioteleskop w Arecibo, którzy wykonali dokładne mapowanie radarowe tego obiektu. Trzeba przyznać, że rzeczywiście to ciało niebieskie przypomina pod pewnym kątem ludzką czaszkę, co biorąc pod uwagę obiegową nazwę tego obiektu jest bardziej, niż symboliczne.
Z danych radarowych wynika, że średnica obiektu to jakieś 600 metrów. Odkryto również, że ta wygasła kometa obraca się co pięć godzin. Specjaliści z Science Institute Tucson, w Arizonie twierdzą, że obiekt oznaczony jako 2015 TB145 odbija tylko 6% światła słonecznego.
Prawdopodobnie dlatego zauważono to ciało niebieskie dopiero 10 października, na trzy tygodnie przed ekstremalnym zbliżeniem. Nasz poziom reagowania na tego typu nagłe zagrożenia z kosmosu sprowadza się do prób obserwacji celem wytyczenia trajektorii orbity. Gdyby któryś z obiektów tego typu był na kursie kolizyjnym z Ziemią, moglibyśmy tylko prowadzić gorączkowe ewakuacje i modlić się o możliwie najmniejsze globalne skutki takiej hipotetycznej kolizji.
Źródło: zmianynaziemi.pl/ http://www.nasa.gov/feature/halloween-skies-to-include-dead-comet-flyby

poniedziałek, 19 października 2015

KOLEJNA ASTEROIDA MOŻE ZAGROZIĆ ZIEMI?


Asteroida 2015 HR182 została odkryta po raz pierwszy w kwietniu tego roku. Orbita tego ciała niebieskiego nie jest odpowiednio poznana, bo udało się je obserwować jedynie przez dwie noce i to za pomocą jednego zaledwie teleskopu. Oznacza to, że jego przelot w pobliżu Ziemi może się wiązać nawet z kolizją.
Obiekt oznaczony jako 2015 HR182 udało się zaobserwować 18. kwietnia bieżącego roku. Potem potwierdzano jeszcze obserwacje do 21. kwietnia włącznie. Już wtedy, kiedy go widziano był to bardzo blady punkt o magnitudzie +23. Potem zniknął z oczu astronomów, co oznacza, że niepewność jego orbity jest bardzo duża.
Obecnie nie wiadomo nawet, gdzie skierować teleskop, aby odnaleźć obiekt, ale z danych, które udało się zebrać podczas tego niedługiego okienka czasowego wynika, że asteroida ta powinna przechodzić w okolicy Ziemi około 22 października.
Niektórzy sugerują, że trudności z obserwacja tego ciała niebieskiego mogą być związane z jego trajektorią. Co więcej, gdyby asteroida nadlatywała na kursie kolizyjnym, moglibyśmy nie być w stanie jej zobaczyć ze względu na Słońce, które skutecznie odcinałoby nam do niej dostęp za pomocą teleskopów. W takim wypadku zobaczylibyśmy ją dzień lub dwa przed zderzeniem.
Najprawdopodobniej asteroida 2015 HR182 minie jednak Ziemię, ale gdyby jakimś cudem zderzyła się z naszą planetą, to przy jego rozmiarach nie byłaby to katastrofa powodująca całkowite wyginięcie gatunków. Tego typu zdarzenie może zniszczyć całe miasto i okolicę, ale nie spowoduje wymierania homo sapiens.
Miejmy nadzieje, że nie będziemy się musieli o tym przekonać za kilka dni, gdy spodziewane jest bliskie przejście tego ciała niebieskiego w okolicy naszej Ziemi.
Źródło: zmianynaziemi.pl/tylkoastronomia.pl

piątek, 16 października 2015

POD KONIEC PAŹDZIERNIKA BARDZO BLISKO ZIEMI PRZELECI ASTEROIDA


Astronomowie wykorzystujący teleskop PAN STARRS odkryli nową asteroidę, która bardzo zbliży się wkrótce do Ziemi. Znajdzie się w najbliższym punkcie w odległości zaledwie 488 tysięcy kilometrów od naszej planety. Obiekt oznaczony jako 2015 TB145 został wypatrzony po raz pierwszy dopiero 10 października bieżącego roku, a przejdzie ekstremalnie blisko Ziemi już w nocy z 30 na 31 października.
Wielkość tego ciała niebieskiego jest szacowana na 280 do 620 metrów i gdyby było ono na kursie kolizyjnym z Ziemią, zderzenie wywołałoby nie lada kataklizm. Na szczęście wyliczenia astronomów wskazują na to, że 2015 TB145 minie nas o około 480 tysięcy kilometrów. To jedynie 1,2 LD czyli niemal na orbicie Księżyca.
Biorąc pod uwagę, że czas od wykrycia tej całkiem przecież sporej kosmicznej skały do jej przelotu w pobliżu naszej planety to jedynie tygodnie, ewentualna kolizja byłaby trudna do uniknięcia. Można by się było jedynie przygotować, zarządzając masowe ewakuacje ludności z obszarów zagrożonych zniszczeniem lub zalaniem.
Zapewne spróbowano by też metody rosyjskiej z bombardowaniem nuklearnym i to by było na tyle w kontekście naszych możliwości obrony w tak krótkim czasie. Trzeba przyznać, że ten przypadek można traktować jako bardzo duży dzwonek ostrzegawczy dla całej ludzkości.
Dla astronomów amatorów, bliski przelot asteroidy 2015 TB145 to gratka do nietypowych obserwacji. Posiadacze teleskopów z większą światłosiłą mogą spróbować namierzyć obiekt. Powinien być znacznie jaśniejszy podczas perygeum. Parametry orbity tego ciała niebieskiego dostępne są tutaj. Eksperci zwracają uwagę, że tak duża asteroida może mieć towarzystwo i nie wykluczone, że powierzchnia Księżyca zostanie ostrzelana. To jeszcze jeden powód, aby skierować obiektywy w kierunku Księżyca, tym razem w oczekiwaniu na jasne błyski po zderzeniach.
Źródło: zmianynaziemi.pl/tylkoastronomia.pl

sobota, 10 października 2015

NASA: W KIERUNKU ZIEMI PĘDZI DUŻA ASTEROIDA





Sprawcą najnowszego zamieszania w świecie astronomicznym jest asteroida znana jako 86666 (2000 FL10). Jest to bardzo duży obiekt, bo ma średnicę nawet 2,5 kilometra. Orbita Ziemi i tego ciała niebieskiego zbliżą się znacznie podczas tego weekendu.
Ledwie kilka dni po tym, gdy według zwolenników apokalipsy miał się odbyć już drugi koniec świata w tym roku, media zostały zelektryzowane informacjami o wielkiej asteroidzie mknącej w kierunku Ziemi. NASA rzeczywiście potwierdziła fakt nadchodzącego zbliżenia naszej planety i asteroidy 86666 (2000 FL10). Jednak eksperci zaznaczyli, że obiekt minie Ziemię w odległości około 25 milionów kilometrów.
To rzeczywiście niewiele, jak na skalę kosmiczną, ale wystarczająco daleko, aby nie martwić się ewentualnymi skutkami zderzenia, a te mogłyby być poważne. Podobnej wielkości asteroida zainicjowała wyginięcie dinozaurów. Regionalną katastrofę jest w stanie wywołać nawet asteroida wielości 200 metrów. W tym przypadku mamy do czynienia z niemal dziesięciokrotnie większym obiektem.
NASA przyznaje, że 86666 (2000 FL10) to jedna z największych asteroid jakie przeszły w okolicy Ziemi w ostatnim czasie. Została odkryta 30 marca 2000 roku w ramach programu Catalina Sky Survey organizowanego przez Uniwersytet w Arizonie. Jej orbita jest znana i monitorowana od dawna. Zdaniem ekspertów z Jet Propulsion Lab, w tym zbliżeniu nie ma niczego zaskakującego i powinno się to odbyć bez problemów na Ziemi.
Źródło: zmianynaziemi.pl/tylkoastronomia.pl

środa, 7 października 2015

NIE TYLKO ASTEROIDA DOPROWADZIŁA DO WYGINIĘCIA DINOZAURÓW?


Już od jakiegoś czasu wiadomo, że asteroida, która zderzyła się z Ziemią 66 milionów lat temu, nie była jedynym kataklizmem, który doprowadził do masowego wymierania. Ostatecznie potwierdzono, że dzieła zniszczenia wielkich gadów wywołał intensywny wulkanizm, będący konsekwencją zderzenia.
Panowanie dinozaurów na Ziemi skończyło się spektakularną katastrofą. Około 66 milionów lat temu, mierząca około 9,5 kilometrów średnicy asteroida, zderzyła się z Ziemią u wybrzeży dzisiejszego Meksyku. Impakt spowodował regionalny kataklizm oraz radykalnie zmienił klimat na całym świecie.
Niektórzy eksperci od dawna twierdzili, że przyczyną tego masowego wymierania nie mogła być tylko kosmiczna katastrofa. Sugerowano przede wszystkim wzrost aktywności wulkanicznej w obrębie tak zwanych Trap Dekanu, znajdujących się na terenie dzisiejszych Indii.
Naukowcy uważają, że zderzenie z potężną asteroidą porządnie potrząsnęło planetą. Było to na tyle gwałtowne, że wyzwoliło erupcje wulkanów na całej planecie powodując, że stały się one dużo bardziej intensywne. Znaleziono dowody na to, że w okresie 50 tysięcy lat po zderzeniu z asteroidą, wulkany w obrębie Trap Dekanu podwoiły swoje emisje wypełniając atmosferę Ziemi popiołem i dużymi ilościami dwutlenku siarki.
Wygląda na to, że najpierw poważne zmiany klimatu spowodowało samo zderzenie z asteroidą, a potem dzieła zniszczenia dokonał pobudzony w ten sposób wulkanizm, który spowodował dużo bardziej trwałe zmiany klimatu. Pył wulkaniczny zablokował promienie słoneczne i spowodował efekt zimy jądrowej. Najnowsze pomiary skutków tych erupcji wskazują na to, że trwały one nadal długo po wyginięciu dinozaurów.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 24 września 2015

WIELKA ASTEROIDA PRZELECI BLISKO ZIEMI


Dzisiaj w okolicy Ziemi ma przelecieć sporej wielkości asteroida. Ciało niebieskie oznaczone jako 2012 TT5 znajdzie się w odległości 21 razy większej niż średni dystans do Księżyca. Zwolennicy teorii spiskowych spekulują, że może to być obiekt, który miał spasć na naszą planetę pod koniec września bieżącego roku.
Asteroida 2012 TT5 to obiekt wielkości około 270 metrów, który porusza się z prędkością relatywną w stosunku do Ziemi wynoszącą około 19,5 km/s. Jest to zdecydowanie za mała asteroida aby mogła spowodować zapowiadaną przez niektórych apokalipsę. Niewątpliwie jednak upadek czegoś takiego spowodowałby dużą regionalną katastrofę i wiązałby się z wielką ilością ofiar.
Astronomowie zwracają uwagę, ze przeloty tego typu ciał niebieskich nie są czymś szczególnie nietypowym. Warto nadmienić, że 4 października bieżącego roku jeszcze bliżej w okolicy naszej planety znajdzie się odkryta dopiero w tym roku asteroida 2015 FS332. Jej największe zbliżenie to 18 odległości do Księżyca, a jej wielkość jest szacowana nawet na 1,3 km.
Różne duże asteroidy, o których wiemy mijają naszą Ziemię nawet kilkanaście razy w miesiącu. Nikt nie wie ile z nich przelatuje niezauważonych. Na szczęście ziemscy naukowcy potrafili w ostatnich latach znacznie poprawić poziom detekcji takich obiektów. Mimo to wiele osób twierdzi, że zabezpieczenie Ziemi przed skutkami ewentualnej kolizji jest obecnie niewystarczające i możemy się kiedyś spotkać z ciałem niebieskim, z którym sobie po prostu nie poradzimy. Nic jednak nie wskazuje na to, aby miała to być już asteroida 2012 TT5.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 22 sierpnia 2015

NASA: ZIEMI NIE GROZI KOLIZJA Z ASTEROIDĄ


Od kilku miesięcy w sieci rozprzestrzenia się plotka, z której wynika, że w drugiej połowie września bieżącego roku może dojść do kolizji Ziemi z duża asteroidą. Presja ze strony Internetu spowodowała, że amerykańska agencja kosmiczna NASA, po raz drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy, została zmuszona do wyjaśnienia, że ich zdaniem to zupełny nonsens.
Na szczęście dla nas, prawie wszystkie asteroidy wpadające w naszą atmosferę są niszczone w wyniku tarcia atmosferycznego i skrajnego ogrzewania powierzchni. Cały świat widział to co stało się w lutym 2013 roku nad Czelabińskiem. Tamta asteroida, zwana też "meteorem czelabińskim", miała około 17 metrów średnicy. Eksplodowała i spowodowała potężną falę uderzeniową, która zraniła wiele osób i zniszczyła kilka budynków.
Prawdopodobnie twórcą obecnie szalejącej apokaliptycznej plotki jest pastor Efrain Rodriguez. Stwierdził on, że Bóg powiedział mu o katastrofie. Według nego asteroida uderzy w okolicy Puerto Rico. Ma to jego zdaniem wywołać potężne trzęsienia ziemi i wielkie, niszczące tsunami. I od tego rozpoczęła się burza, która trwa do dzisiaj, a pewnie choćby NASA 10 razy zaprzeczyła część ludzi uzna, że lepiej poczekać do września, żeby się przekonać.
W najnowszym oświadczeniu naukowcy z NASA twierdzą, że nie znają żadnego dużego obiektu, który może uderzyć w Ziemię w ciągu najbliższych kilkuset lat. Mimo to są opracowane wciąż nowe metody, które pomagają identyfikować potencjalnie niebezpieczne asteroidy. Formalnie nasza planeta nie posiada obecnie żadnego zabezpieczenia przed niebezpiecznymi asteroidami.
Przy założeniu, że ciało takie miałoby nas trafić w ciągu roku lub kilku lat, można zrobić całkiem sporo, ale jeśli odkryjemy coś na kursie kolizyjnym na kilka dni przed zderzeniem, to trzeba się pomodlić i strzelać z wszystkiego co się ma. Rosjanie już zapowiedzieli, że będą wystrzeliwać rakiety kosmiczne z głowicami jądrowymi aby zmienić kurs asteroidy, a w ostateczności zniszczyć ją. Można tylko podejrzewać, że w obliczu zagrożenia podobnie zrobiliby Amerykanie i inne narody zdolne do takiego wysiłku.
W najnowszym dokumencie NASA można przeczytać, że większość potencjalnie niebezpiecznych ciał niebieskich, które poznano ma 0,01% szans na to, że w ciągu następnych 100 lat zderzy się z Ziemią. Agencja przypomina wszystkie wcześniejsze paniki z kometą Elenin, końcem świata Majów czy też asteroidami 2004 BL86 i 2014 YB35, które miały zderzyć się z Ziemią w marcu tego roku. Jak wytyka NASA za każdym razem okazało się to jedynie faktem internetowym.

piątek, 12 czerwca 2015

CZY POTĘŻNA ASTEROIDA UDERZY W ZIEMIĘ?

Źródło: www.nautilus.org.pl
Od niedawna w Internecie rozprzestrzenia się plotka jakoby wkrótce miało dojść do ekstremalnie niebezpiecznego zdarzenia - kolizji z dużą asteroidą. Podobno ma do tego dojść między 22 a 28 września. Wrzawa w sieci zrobiła się już na tyle duża, że głos w sprawie zabrała nawet agencja kosmiczna NASA.
Prawdopodobnie twórcą plotki jest wielebny Efrain Rodriguez. Stwierdził on, że Bóg powiedział mu, że asteroida uderzy w okolicy Puerto Rico. Ma to wywołać potężne trzęsienia ziemi i wielkie tsunami. Takich przepowiedni jest oczywiście w Internecie na pęczki, ale ta różniła się od innych skalą zainteresowania jakie wzbudziła. To właśnie z tego powodu NASA postanowiła wypowiedzieć się w tej kwestii.
"NASA nie zna żadnej asteroidy ani komety, która byłaby na kursie kolizyjnym z Ziemią, a zatem prawdopodobieństwo dużej kolizji jest dosyć niewielkie" - powiedział w oficjalnym oświadczeniu rzecznik NASA
To jednak nie przekonuje wszystkich. Jako argument podaje się logiczny fakt, że gdyby groziło nam zagrożenie z kosmosu to dowiedzielibyśmy się o nim dopiero w ostatnich dniach, aby nie wzbudzać niepotrzebnej paniki i nie tworzyć chaosu, który utrudniłby ewakuacje elit.
Źródło: zmianynaziemi.pl

niedziela, 7 czerwca 2015

CZY ASTEROIDA APOPHIS UDERZY W ZIEMIĘ 13 KWIETNIA 2029 ROKU ?

Źródło: earthsky.org
Pełna nazwa tej potencjalnie niebezpiecznej asteroidy to 99942 Apophis. Została ona odkryta 19 czerwca 2004 za pomocą teleskopu Kitt Peak w Arizonie. W 2005 roku dostała swoją nazwę, "Apophis", na cześć starożytnego egipskiego boga. Odkrywcy asteroidy to Roy Tuckera, David Tholen oraz Fabrizio Bernardi. Moment szczególnego zagrożenia może nastąpić w 2029 roku. Ustalono, że ewentualna kolizja może nastąpić w piątek 13 kwietnia o 04:36 czasu uniwersalnego.
Gdyby doszło do zderzenia wyzwoliłoby to energię równą 65 tysięcy bomb atomowych. Apophis porusza się z dużą prędkością i ma masę szacowaną na 50 milionów ton. Średnica tego ciała niebieskiego to około 320 metrów, a porusza się on z prędkością 45 tysięcy kilometrów na godzinę. Do bliskiego przelotu tego ciała niebieskiego doszło ostatnio w styczniu 2013, a obserwacje dokonane przez astronomów z wykorzystaniem teleskopów radarowych wykazały, że Apophis jest nieco większy niż sądzono.
Astronomowie z Herschel Space Observatory potwierdzili, że średnica tego ciała niebieskiego to nie 270 metrów, a 325 metrów. Odkrycie to oznacza, ze masa obiektu była niedoszacowana. Ten dwudziestoprocentowy wzrost znanej nam wielkości Apophisa oznacza, że przy ewentualnym uderzeniu będzie to dla naszej jeszcze większy problem.
Masa obiektu jest wystarczająca, aby ​​zderzenie z naszą planetą zapewniło energię równoważną 25 tysięcy bomb, o sile takiej jak ta, która spadła na Hiroszimę. W 2029, według obliczeń naukowców, asteroida zbliży się do Ziemi na maksymalnej odległość około 36-37 000 km. Asteroida przeskoczy wtedy z grupy obiektów Ateny do tak zwanej grupy Apollo, czyli stanie się jeszcze większym zagrożeniem. Słynny meteor czelabiński należał właśnie do tej grupy asteroid.
Od dawna istnieje spór między amerykańską i rosyjską agencją kosmiczną w zakresie oceny ryzyka kolizji asteroidy 2004 MN4 zwanej tez Apophis. Według Rosjan asteroida minie Ziemię w 2029 roku, ale może zagrozić w 2036. NASA długo to dementowała, ale być może pod wpływem ostatnich zdarzeń postanowiono ogłosić, że o ile Apophis nie zagrozi w 2036 to istnieje prawdopodobieństwo kolizji w 2068 roku.
Specjaliści z NASA Jet Propulsion Laboratory oraz z Uniwersytetu Hawajskiego i Uniwersytetu w Pizie dokonali kiedyś dokładnego sprawdzenia danych posiadanych na temat obiektu 2004 MN4. Aby asteroida uderzyła konieczne jest jej przejście przez punkt w przestrzeni kosmicznej zwany "dziurką od klucza". Jeśli Apophis się tam znajdzie to przy następnym przelocie w pobliżu naszej planety rzeczywiście może dojść do kolizji.
Zagrożenie jest na tyle realne, że rosyjska agencja kosmiczna planuje wysłać na to ciało niebieskie specjalną boję nawigacyjną, która będzie przesyłała jego dokładną lokalizację. Sam fakt, że asteroida jest większa niż przypuszczano powoduje, że wzrasta zjawisko tak zwanego efektu Jarkowskiego, czyli na skutek oddziaływania światła słonecznego może orbita tej potencjalnie niebezpiecznej asteroidy może się stać jeszcze bardziej nieprzewidywalna.
Eksperci twierdzą, że Apophis jest ekstremalnie niebezpieczny i najwyższy czas zaplanować jakieś środki zaradcze. Determinację w kwestii wyjaśnienia sytuacji z Apophisem można zrozumieć, bo pas ewentualnego upadku liczy 50 kilometrów szerokości i biegnie między innymi przez Amerykę Środkową, Atlantyk i właśnie Rosję, czyli największe państwo świata.
Źródło: zmianynaziemi.pl

wtorek, 12 maja 2015

ZA KILKA DNI MINIE ZIEMIĘ OGROMNA ASTEROIDA


Źródło: www.focus.pl
Zwykle asteroidy mijające Ziemię w niewielkich odległościach są obiektami o średnicach kilkuset metrów. Tym razem jednak zbliża się potężna asteroida wielkości 1/8 Mount Everestu. Zderzenie takiego ciała niebieskiego z naszą planetą byłoby zdarzeniem, które mogłoby spowodować nawet kres ludzkiej cywilizacji.
Asteroida 1999 FN53 ma około 1,5 kilometra średnicy należy do największych obiektów typu NEO (Near Earth Objects), czyli ciał niebieskich przelatujących w okolicy Ziemi. Największe zbliżenie, czyli perygeum nastąpi 14 maja bieżącego roku. Według astronomów asteroida 1999 FN53 przeleci obok i znajdzie się mniej więcej 26 razy dalej niż średnia odległość z Ziemi do Księżyca.
Obiekt ten jest niemal dziesięciokrotnie większy niż typowe znajdujące się w naszej okolicy kosmiczne skały. Nic dziwnego, że astronomowie traktują to jako doskonałą okazję do obserwacji radarowych. Przy tak dużym zbliżeniu można uzyskać całą sekwencję zdjęć powierzchni tego ciała niebieskiego wykonanych dzięki radarowi NEO w Goldstone w USA.
Gdyby coś takiego upadło na Ziemię wywołałoby to eksplozję rzędu milionów megaton TNT, co równałoby się ze śmiercią nawet 1,5 miliarda ludzi. Tego typu ciała niebieskie zwykle wpadają w atmosferę z dużą prędkością, niekiedy przekraczającą 50 tysięcy km/h.
Źródło: zmianynaziemi.pl

sobota, 2 maja 2015

UŻYCIE BRONI JĄDROWEJ MOŻE POMÓC W ODRZUCENIU ASTEROIDY Z KURSU KOLIZYJNEGO Z ZIEMIĄ

Źródło: topnews.ae
Gdy w lutym 2013 roku nad Czelabińskiem eksplodowała niewielka asteroida stało się jasne, że hollywoodzkie filmy katastroficzne wieszczące zagładę Ziemi na skutek zderzenia z kometą albo asteroidą, nie są tylko fantazjami scenarzystów. Rozmaite ciała niebieskie zbliżają się do naszej planety prawie cały czas. Problem polega na tym, że nasza niedoskonała nauka niekiedy odkrywa potencjalnie niebezpieczne obiekty na kilka dni przed ich hipotetycznym przelotem, lub zderzeniem.
Jeśli ma się tak mało czasu na reakcję, nie ma właściwie szans na zorganizowanie sensownej ekspedycji, której celem mogłoby być na przykład pomalowanie na biało części asteroidy powodując odchylenie jej kursu dzięki światłu i efektowi Jarkowskiego. Ta metoda może być dobra o ile monitorujemy dany obiekt przez lata.
Naukowcy chcą sprawdzić tę metodę radzenia sobie z zagrożeniem na przykładzie asteroidzie Apophis, o średnicy 270 m. Zbliży się ona do Ziemi w latach 2029 i 2036. Rosyjscy astronomowie ostrzegają, że asteroida może zderzyć się z Ziemią. Aby próbować temu przeciwdziałać planuje się wysłać rakietę z pojazdem, który spróbuje spryskać pewne części obiektu specjalną elektrostatyczną proszkową farbą. Naukowcy oczekują, że spowoduje to zmianę albedo Apophisa i odwróci jego trajektorię od Ziemi w okresie największego ryzyka zdarzenia w 2036 roku.
Misja, nazwana Apophis Mitigation Technology Mission (AMTM). Jeśli uda się skompletować odpowiedni budżet może uda się ją rozpocząć w 2021 roku. W kwietniu 2022 sonda znajdzie się na orbicie wokół Apophisa na wysokości 200 metrów i będzie dokładnie badać jego właściwości i cechy orbity. Rok później aparat AMTM miałby pomalować asteroidę. Będzie to pierwszy eksperyment w historii ludzkości zmierzający do zmiany orbity ciała niebieskiego.
Gdy jednak do teoretycznego zderzenia mamy dni a nie lata, to jedyne co można zrobić w takiej sytuacji to próbować jakoś wpłynąć na niebezpieczną kosmiczną skałę jeszcze zanim wejdzie w atmosferę. Można tego dokonać tylko używając broni jądrowej. Trzeba to jednak zrobić rozsądnie, ponieważ gdyby doszło do fragmentacji obiektu mogłoby dojść do nie jednej, a kilku dużych katastrof naturalnych na Ziemi.
Obecnie naukowcy szacują ryzyko zderzenia Ziemi z dużym ciałem niebieskim jako niewielkie, ale z historii wiemy, że upadki obiektów kosmicznych nie są wcale rzadkością. Oprócz Czelabińska mieliśmy przecież w 1908 roku upadek meteorytu tunguskiego, a 65 milionów lat temu asteroida o średnicy 10 kilometrów, która spadła w okolicy Chicxulub w dzisiejszej Zatoce Meksykańskiej, spowodowała wyginięcie dinozaurów. Czy ludzkość może kiedyś podzielić los wielkich jaszczurów?
Zarówno Rosja jak i Stany Zjednoczone, posiadają arsenał jądrowy w ilości około 7 tysięcy głowic. Kraje te mają również środki do jej przenoszenia w tym w kosmosie. Zorganizowanie obrony Ziemi na bazie takiej ilości broni jądrowej nie powinno być szczególnie trudne. Kluczowe wydaje się być w tej chwili opracowanie lepszych systemów detekcji potencjalnie niebezpiecznych ciał niebieskich.
Obecnie na porządku dziennym są sytuacje, gdy dopiero kilka dni przed dowiadujemy się, że w odległości ułamka odległości Księżyca, przejdzie ciało niebieskie o wielkości od kilku do kilkuset metrów. Jeśli ludzkość chce uniknąć losu dinozaurów taka ślepota jest po prostu nieakceptowalna. Na szczęście zarówno europejska ESA jak i amerykańska NASA i rosyjski ROSCOSMOS, rozwijają programy detekcji tak zwanych Near Earth Objects - NEO. Niestety nie ma między nimi pola do szerokiej współpracy, a to nie sprzyja sukcesowi, który może być kluczowy dla całej ludzkości.
Źródło: zmianynaziemi.pl

Komentarze