Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epoka lodowcowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epoka lodowcowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2015

CZEKA NAS ZLODOWACENIE?


Kilka lat temu popularny był katastroficzny film "Pojutrze" pokazujący skutki nagłego zlodowacenia. Badacz z University of Southampton twierdzi, że to co wydawało się długo filmową fikcją jest zgodne z obecnymi scenariuszami pogodowymi globalnego ocieplenia. Paradoksalnie, jeżeli trend ocieplenia nadal się utrzyma, doprowadziłoby to do 20 lat epoki lodowcowej.
Nowe badanie zostało przeprowadzone przez profesora Sybrena Drijfhouta z Southampton University. Zdaniem uczonego dane wskazują, że globalne ocieplenie może spowodować nagłe załamanie atlantyckiej cyrkulacji termohalinowej zwanej AMOC (Atlantic Meridional Overturning Circulation).
AMOC jest głównym prądem powietrznym na Oceanie Atlantyckim. Stymuluje między innymi przepływ ciepłej, słonej wody w górnych warstwach Atlantyku. Klimatolodzy są zgodni, że to właśnie AMOC odgrywa ważną rolę w systemie klimatycznym Ziemi. W swoim badaniu, profesor Sybren Drijfhout z Southampton University wykorzystał opracowany w Max-Planck Institute model klimatyczny, zwany ECHAM.
Naukowiec odkrył, że jeśli nagle dojdzie do zapaści AMOC w wyniku globalnego ocieplenia, temperatura będzie gwałtownie spadać, a nie prowadzić do dalszego ogrzewania. Ekstremalne ochłodzenie doprowadziłoby zdaniem Drijfhouta do minimum 20-letniego okresu epoki lodowcowej. Zmiany te są dodatkowo wywoływane topnieniem Grenlandii, która wpływa na cały system prądów morskich czego przykładem była odkryta niedawno cieplna anomalia na Atlantyku.
Efekt nagłego, jak na ziemskie warunki ochłodzenia będzie wywołany przede wszystkim przepływem gorącego powietrza z atmosfery ziemskiej do oceanu. Poza tym, nagłe ochłodzenie klimatu może być wspomagane przez wybuchy wulkanów a nawet w jakimś stopniu poprzez promowane przez niektórych, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych.
Jeśli teorie na temat nadciągającej epoki lodowcowej potwierdzą się, będzie to z pewnością zjawisko naturalne, które wpłynie negatywnie na całą ludzkość. Zlodowacenie większości Europy oznaczałoby konieczność migracji ludności na skalę, przy której obecny kryzys ze szturmującymi Europę islamskimi imigrantami jawić się będzie jako niewielki problem.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 13 sierpnia 2015

EKSPERCI: GDY YELLOWSTONE WYBUCHNIE, TO ZGINIE 90 TYSIĘCY OSÓB

Źródło: billingsgazette.com
Amerykańscy naukowcy badają scenariusze rozwoju sytuacji po ewentualnym wybuchu superwulkanu Yellowstone nie pozostawiają złudzeń. Gdyby doszło do nagłej wybuchowej erupcji może zginąć nawet 90 tysięcy mieszkańców okolicy. Szanse na to, że do erupcji dojdzie w ciągu następnego roku są szacowane jak 1 do 700 tysięcy.
Znajdujący się niemal w centrum kontynentu Yellowstone pozostaje w spoczynku już ponad 70 000 lat. Ostatnia jego poważna wybuchowa erupcja wystąpiła 640 tysięcy lat temu. Wulkan znajduje się w Parku Narodowym Yellowstone położonym w stanach Wyoming i Montana. Pod ziemią znajduje się ogromny rezerwuar magmy, którego wielkość oszacowano dopiero kilka miesięcy temu. Naukowcy twierdzą, że nie można wykluczyć iż za naszego życia dojdzie do kolejnej erupcji, ale zaraz dodają, że szanse na to są nikłe.
Yellowstone to jeden z największych aktywnych wulkanicznie miejsc na świecie. Na podstawie geologicznych śladów eksperci twierdzą, że erupcje występują tutaj raz na około 700 tysięcy lat. Trudno się zatem dziwić, że naukowcy zastanawiają się kiedy dojdzie do następnej wybuchowej erupcji zwłaszcza, że jej konsekwencje mogą być tragiczne nie tylko dla USA, ale i dla całego świata.
Eksplozja, zgodnie z przewidywaniami, niemal natychmiast zabije około 90 tysięcy osób, a w promieniu 1500 km powierzchnia ziemi będzie pokryta trzymetrową warstwą gorącego popiołu. Skutkiem globalnym będzie duża emisja związków siarki, które dostaną się do atmosfery i wymieszają się z parą wodną. Spowodowałoby to znaczne ochłodzenie na Ziemi, a nawet tak zwaną "nuklearną zimę".
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 29 lipca 2015

TO ZDERZENIE ZIEMI Z ASTEROIDĄ SPOWODOWAŁO EPOKĘ LODOWCOWĄ NA NASZEJ PLANECIE 12 TYSIĘCY LAT TEMU

Pod koniec okresu geologicznego zwanego Plejstocenem, mniej więcej 12,8 tysiąca lat temu, doszło do zderzenia z małą asteroidą, która wywołała globalne zmiany klimatyczne i jednocześnie zapoczątkowała okres zwany Młodszym Dryasem. Dowodem na kosmiczny wyzwalacz tej raptownej zmiany są liczne ślady meteorytu, który wtedy spadł, obecne w 12 krajach świata na 4 kontynentach.

Odnalezienie szczątków ciała niebieskiego odpowiadającego za ostatnie znane nam zlodowacenie to ważne osiągnięcie, które pomogło naukowcom przejść od hipotezy do stwierdzenia, że do tego naprawdę doszło. Ślady znajdowały się na czterech kontynentach, a w trakcie ich analizy stwierdzono, że ten kataklizm nastąpił około 12835 lat temu. To pierwszy raz gdy dokonano tak dokładnej oceny chronologicznej tego wydarzenia.
Nagłe zmiany klimatu wywołane kosmicznym zderzeniem, są uważane za przyczyny wyginięcia megafauny na świecie. To wtedy ostatecznie zniknęły mastodonty, mamuty czy tygrysy szablastozębne. Naukowcy ustalili ponad wszelką wątpliwość, że upadek wywołał okres szybkiego ochłodzenia, co pozostawiło wiele gatunków nieprzygotowanymi na sprostanie nagle zmieniającym się warunkom.
Powyższe wnioski na temat przyczyn nagłego ochłodzenia przed 12 tysiącami lat opublikowano w branżowym czasopiśmie "Proceedings Journal of National Academy of Sciences".
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 23 lipca 2015

NASA: EPOKA LODOWCOWA NAM NIE GROZI; ROSJANIE KŁAMIĄ


Rosyjscy naukowcy od dawna twierdza, że Ziemi nie grozi żadne globalne ocieplenie, a wręcz przeciwnie - epoka lodowcowa, która będzie naturalną konsekwencją okresu uspokojenia aktywności słonecznej, który obserwujemy od lat. Okazuje się, że NASA ma zdanie zupełnie odrębne i według jej specjalistów Rosjanie są w błędzie.
Głównym krytykiem tez rosyjskich naukowców jest klimatolog z Goddard Institute for Space Studies, Gavin Schmidt. Stwierdził on, że sugestie, że już za 15 lat nadejdzie nowa epoka lodowcowa to "kompletna bzdura". Amerykański uczony dowodzi, że wszystkie te interpretacje, nie mają uzasadnienia, a rok 2014 był najgorętszym zarówno zimą jak i latem.
Przypomnijmy, że podczas spotkania w walijskim mieście Llandudno, profesor Walentyna Żarkowa (Bалентина Жаркова) z Northumbria University przedstawiła wyniki badań swoich i innych rosyjskich uczonych, z których wynika, że czeka nas specjalny cykl słoneczny, który zmniejszy aktywność naszej gwiazdy do minimum. Ekspert NASA przyznał, że rzeczywiście istnieje pewien wpływ Słońca na ziemski klimat, ale jego zdaniem jest on na tyle mały, że wahania aktywności słonecznej nie są czynnikiem dominującym w jego kształtowaniu.
NASA od początku wspiera teorię globalnego ocieplenia. Amerykańska agencja kosmiczna dostarczyła licznych danych, które były często wykorzystywane przez naukowców pracujących dla IPCC (Międzyrządowy Panel ds Zmian Klimatu przy ONZ). Trudno aby teraz eksperci z USA przyznali, że nic nie rozumieją z cykli kształtujących klimat na naszej planecie. Z pewnością ten spór naukowy będzie trwał do czasu, aż hipoteza o epoce lodowcowej, lub rzekomym ociepleniu, zostanie zweryfikowana empirycznie.
Źródło: zmianynaziemi.pl

wtorek, 14 lipca 2015

ROSJANIE TWERDZĄ, ŻE W 2030 ROKU ROZPOCZNIE SIĘ NOWA EPOKA LODOWCOWA


Źródlo: www.sott.net
Monitorowanie cyklicznej aktywności słonecznej pozwoliło naukowcom stwierdzić, że do roku 2030 świat może wejść w okres ochłodzenia, który można nazywać małą epoką lodowcową. podczas spotkania w walijskim mieście Llandudno, profesor Walentyna Żarkowa (Bалентина Жаркова) przedstawiła wyniki swoich badań, z których wynika, że czeka nas cykl słoneczny, który zmniejszy aktywność słoneczną do minimum.
Rosyjska badaczka twierdzi, że między 2030 i 2040 rokiem nastąpi 26 cykl słoneczny, który przyniesie ze sobą ochłodzenie klimatu bez precedensu w ciągu ostatnich 300 lat mrozów. Zdaniem Żarkowej ten 26 cykl słoneczny będzie miał dwie fazy, które będą swymi lustrzanymi odbiciami. Każda z nich będzie miała własny szczyt aktywności po przeciwnych półkulach Słońca.
Ich współistnienie będzie podobno katastrofalne, ponieważ zneutralizują się nawzajem i będą powodowały, że aktywność słoneczna będzie miała tendencję dążenia do zera. Rosyjscy eksperci twierdzą, że doprowadzi to do nowego minimum Maundera, a pierwsze tego efekty widzieliśmy ostatnio podczas wyjątkowo długiego okresu. Według Rosjan ich obliczenia mają dokładność 97%.
Warto przypomnieć, że już w grudniu 2013 roku w czasopiśmie Nature Geoscience opublikowano wyniki badań naukowców z Uniwersytetu w Edynburgu. Według nich brak aktywności Słońca podczas cyklu słonecznego to zapowiedź tego, że należy się spodziewać bardzo niskich temperatur na Ziemi.
Źródło: zmianynaziemi.pl

środa, 25 marca 2015

GOLFSZTROM SŁABNIE: CZY GROZI NAM NOWA EPOKA LODOWCOWA ?

Źródło: en.wikipedia.org
Klimatolodzy sugerują, że w ciągu ostatnich 45 lat, ze względu na globalne ocieplenie, doszło do tak znacznego topnienia pokrywy lodowej Grenlandii, że miało to znaczący wpływ na temperaturę ciepłego Prądu Zatokowego - Golfsztromu. Wyniki badań w tym zakresie zostały właśnie opublikowane w czasopiśmie Nature Climate Change.
Golfsztrom to potężny, ciepły prąd oceaniczny, który zapewnia łagodny klimat między innymi w Europie Zachodniej. Dzięki najnowszemu badaniu między innymi koralowców, osadów na dnie oceanu, a także lodu, naukowcy byli w stanie odtworzyć zmiany, jakie zaszły w ciągu 900 lat płynięcia Prądu Zatokowego. Wyniki wskazują, że w ciągu ostatnich 45 lat doszło do istotnych zmian, których nigdy wcześniej nie obserwowano. Golfsztrom, a konkretnie jego przedłużenie, Prąd Północnoatlantycki, spowolnił i stał się chłodniejszy.
Naukowcy uważają, że paradoksalnie powodem tego może być globalne ocieplenie, które z przyczyniło się do topnienia pokrywy lodowej. Zimna i zdecydowanie mniej słona woda, która powstała w wyniku topnienia. Woda miesza się i powoduje jego ochłodzeni i spowolnienie.
Eksperci sugerują, że to ochłodzenie nie powoduje zagrożenia nową epoką lodowcową, ale może mieć zauważalny wpływ na klimat w Europie i Ameryce Północnej. 

Klimatolodzy przyznają, że konieczne będzie uwzględnianie odkrytych przez nich zmian w budowie nowych modeli klimatycznych.
Źródło: zmianynaziemi.pl

czwartek, 5 marca 2015

NISKA AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA; CZEKA NAS MAŁA EPOKA LAODOWCOWA ?

Źródlo: www.uni.wroc.pl
Aktywność słoneczna podlega pewnym cyklom. Niektóre z nich zdążyliśmy zaobserwować, ponieważ trwają mniej więcej po 11 lat. Te "stałe" okresy wzmożenia i osłabienia aktywności słonecznej, obserwowano wielokrotnie, ale obecnie wszystko się zmieniło. Astrofizycy sugerują, że weszliśmy w nowe minimum słoneczne, a to oznacza, że wkraczamy w małą epokę lodowcową.
Jeśli rzeczywiście po minimum Maundera i minimum Daltona mamy do czynienia z kolejnym okresem drastycznej redukcji aktywności słonecznej, to wkrótce globalne ocieplenie będzie zjawiskiem raczej pożądanym. Biorąc pod uwagę to jak bardzo zmienił się klimat w Europie w okresach słonecznej flauty, należy oczekiwać, że będzie zimniej i to znacznie.
Dwie ostatnie zimy rozpieściły nas na Starym Kontynencie i nie jest łatwo uwierzyć w zlodowacenie, ale mieszkańcy Ameryki Północnej zadają pytanie - skoro jest tak ciepło na Ziemi to dlaczego jest tak zimno i niewielu już wierzy w to, że to globalne ocieplenie powoduje ostrzejsze zimy, a takie wytłumaczenie, właściwie wbrew zdrowemu rozsądkowi, proponują uczeni.
Po prostu głównym czynnikiem zmian klimatu na naszej planecie jest Słońce, a nie tak jak się nam to wmawia - człowiek. Przecież aż 99,86% całej masy Układu Słonecznego to właśnie masa naszej dziennej gwiazdy. Ludzkość obserwuje Słońce dopiero od kilkuset lat więc nadal jest ono dla nas wielką tajemnicą.
Obecny cykl słoneczny jest słabszy nawet od poprzedniego rekordowego czternastego cyklu słonecznego, którego szczyt przypadał w 1906 roku. Trwająca teraz aktywność słoneczna w szóstym już roku dwudziestego czwartego cyklu solarnego jest na podobnym nieznacznym poziomie i to mimo tego, że według statystyk , astrofizycy spodziewają się teraz jej maksymalnej fazy.
Mimo to wykresy wskazujące aktywność słoneczną wyglądają na jak linia życia nieboszczyka. Teraz, kiedy powinno dochodzić do potężnych rozbłysków X nie ma nawet średniej wielkości rozbłysków M. To zupełnie nie wygląda jak środek cyklu zatem udawanie, że ze Słońcem wszystko jest w porządku, a winny jest człowiek i kominy przemysłu stąd potrzeba naliczenia podatków od dwutlenku węgla. Dopiero w obliczu takich informacji widać, jak bardzo okłamywani jesteśmy.
Czego możemy się spodziewać? Jak wspomniano w przeszłości zdarzały się okresy praktycznie bez aktywności słonecznej. Były to tak zwane minima. Pierwsze znane ludzkości minimum opisał astronom, Edward Maunder. Trwało ono od 1645 roku do 1715. Kolejne takie wydarzenie ustalił angielski meteorolog, John Dalton. Trwało ono od 1790 do 1830 roku.
Tak się składa, że opisy historyczne wskazują na to, że w czasie minimum słonecznego na Ziemi spada temperatura. W Europie zimy są wtedy jeszcze bardziej nieprzyjemne. W czasie gdy trwało Minimum Maundera, na środku Bałtyku budowano z drzewa okresową karczmę, którą odwiedzali podróżujący z Polski do Szwecji.
To właśnie Minimum Daltona w dużym stopniu zapobiegło też podbojowi Moskwy przez wojska francuskie dowodzone przez Napoleona Bonaparte. Słynna rosyjska zima w przypadku tej kampanii to po prostu efekt ochłodzenia na skutek bardzo spokojnego Słońca. To właśnie nasza gwiazda spowodowała klęskę Napoleona w kampanii moskiewskiej.
Jeśli teraz doświadczamy kolejnego minimum, a wszystko na to wskazuje, to znaczy to, że czeka nas okres bardzo surowego klimatu z okresowym zlodowaceniem włącznie. Być może teraz ludzkość poradzi sobie lepiej ze skutkami nieuchronnego ochłodzenia.

czwartek, 19 lutego 2015

Z OPUBLIKOWANEGO RAPORTU O STANIE KLIMATU WYNIKA, ŻE CZEKA NAS MAŁA EPOKA LODOWCOWA

Źródło:odkrywcy.pl
Przy wciąż nasilonej w mediach propagandzie tak zwanego globalnego ocieplenia, umyka wszystkim zupełnie, że coraz więcej ekspertów ostrzega, iż należy się raczej spodziewać ochłodzenia i to na skalę małej epoki lodowcowej. Taka jest też konkluzja Raportu o stanie światowego klimatu opracowanego przez niezależny instytut badawczy w Orlando w USA.
Raport, Global Climate Status Report (GCSR), opublikowała już w grudniu ubiegłego roku, organizacja pozarządowa Space and Science Research Corporation (SSRC). Wynika z niego, że nadciągają poważne zmiany na Ziemi. Eksperci sugerują, że czeka nas długotrwała zmiana klimatu i nie grozi nam bynajmniej mityczne ocieplenie, a wręcz przeciwnie, radykalne ochłodzenie.
Specjaliści zwracają uwagę zwłaszcza na rosnącą aktywność wulkaniczną i mizerną aktywność słoneczną. Wulkany mają decydujący wpływ na kształtowanie temperatury na Ziemi, ale w perspektywie dekady. Oznacza to, że może dojść do dużej erupcji takiej jak wulkanu Pinatubo, która wyemituje tak duża ilość siarki do atmosfery, że globalna temperatura ulegnie obniżeniu o kilka stopni. Obserwowana ostatnio wzrastająca aktywność wulkaniczna oznacza, że do realizacji tego scenariusza jest coraz bliżej. Nic to jednak w porównaniu do permanentnego ochłodzenia jakie może nam zafundować Słońce.
Niektórzy astrofizycy od dawna twierdzą, że brak wyraźnego szczytu aktywności Słońca, może oznaczać, że jego zachowanie determinuje obecnie jakiś dłuższy cykl, który będzie się objawiał obecnością kolejnego minimum Maundera, tylko w naszych czasach.
Symulacja temperatur z XVII / XVIII wieku w czasie trwania minimum Maundera  - Źróło: www.intellicast.com
Gdy w XVII wieku plamy zniknęły z tarczy słonecznej na dłużej skończyło się to radykalnym ochłodzeniem klimatu i teraz może być podobnie. Media niechętnie o tym mówią, aby nie mieszać w głowach ludziom, którym już wyjaśniono, ze najgorszy jest dwutlenek węgla, a Słońce nie powoduje ocieplenia.
Zaczyna się to składać w logiczną całość. Gdy aktywność słoneczna była duża twierdzono, że dojdzie do ocieplenia klimatu. Potem gdy okazało się, że Słońce się uspokaja a w raz z tym zaczyna być chłodniej opracowano pojęcie "pauzy w globalnym ociepleniu". Dzięki temu jeszcze przez kilka lat ktoś zrealizuje zyski z handlu emisjami, które są osiągane kosztem niektórych zniewolonych społeczeństw.

środa, 28 stycznia 2015

NISKA AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA MOŻE WYWOŁAĆ KOLEJNĄ EPOKĘ LODOWCOWĄ


Źródło:interia.pl
Większość ludzi wierzy we wmawiane im "globalne ocieplenie" i uważa, że to, o czym nie mówi się w telewizji, po prostu nie istnieje. Tymczasem biznes "global warming" może być w kłopotach ze względu na aktywność Słońca, która jest tak mizerna, że może nam grozić ochłodzenie klimatu i to tak znaczne, że na dużej części półkuli północnej znowu pojawi się zlodowacenie.
Biznesmeni udający ekologów, którzy rozpętali ogólnoświatową histerię sugerując, że obserwowane ostatnio zmiany klimatu są spowodowane działalnością ludzi, których w związku z tym trzeba opodatkować, mogą się czuć zagrożeni. Ich biznes polegający na zbieraniu węglowego haraczu od niezbyt rozgarniętej części ludzkości, powoli się kończy. Dzieje się tak za sprawą aktywności słonecznej, a raczej jej braku.
Normalny cykl słoneczny liczy sobie około 11 lat i charakteryzuje się okresami maksymalnej i minimalnej ilości plam słonecznych, które pojawiają się na tarczy Słońca. To właśnie ich obecność lub brak powoduje więcej lub mniej rozbłysków słonecznych i koronalnych wyrzutów masy.
Od 2008 roku, kiedy rozpoczął się 24 cykl Słońca, heliofizycy są zaskoczeni, ponieważ zaobserwowano najwyżej połowę plam, jakie spodziewano się zobaczyć na tarczy słonecznej. Oczywiście nadużyciem jest stwierdzenie, że Słońce jest uśpione, ale z pewnością nie jest tak aktywne jak powinno być.
Propagandyści globalnego ocieplenia konsekwentnie odmawiają przyjęcia do wiadomości, że to Słońce jest głównym czynnikiem powodującym zmiany klimatu. Trudno im się dziwić, ponieważ opodatkowanie gwiazdy nie jest tak proste jak ciemnego ludu. Na dodatek w bilansie rzekomego ocieplenia nie uwzględnia się te emisji wulkanicznych, udając, że nie mogą się one równać z dymiącymi kominami ziemskiego przemysłu.
Nerwowość wyznawców przemysłu globalnego ocieplenia jest uzasadniona, bo jeśli astrofizycy maja rację, to czeka nas okres ochłodzenia, co położy zupełnie cały ten oszukańczy biznes. Nie można też wykluczyć, że nagle dowiemy się, że to działalność człowieka spowodowała gwałtowne ochłodzenie, które może skuć lodem większość Europy. Oszuści klimatyczni zdołali już wcześniej wmówić ludziom, że muszą ratować dziurę ozonową, dlaczego zatem nie spróbować okłamać społeczeństwa, że tylko nowe podatki zatrzymają postępujące zlodowacenie.
Astrofizycy rosyjscy już od dawna ostrzegają przed nadciągającym ochłodzeniem. Coraz więcej głosów wspierających tę teorię słychać też w szeregach naukowców zachodnich. Oczywiście wypowiedzi na temat nowego Minimum Maundera wprowadzają ich w konsternację, bo nagle może się okazać, że globalne ocieplenie zostanie zniwelowane, a wszelkie klimatyczne porozumienia promowane przez lewicę, staną się najwyżej pomnikami ludzkiej łatwowierności.

sobota, 22 listopada 2014

KLIMATOLOG PRACUJĄCY W NASA OSTRZEGA PRZED MAŁĄ EPOKĄ LODOWCOWĄ

Źródło:internet
Kolejni naukowcy przychylają się do tego, że w najbliższych latach czeka nas raczej okres znacznego ochłodzenia, niż globalnego ocieplenia. Do nurtu krytyków ideologicznego podejścia do kwestii klimatu dołączają kolejni eksperci krytycznie spoglądający na oczekiwane przez polityków ocieplenie.
Jednym z nich jest klimatolog z NASA, John L. Casey, który uważa, że w najbliższych latach nasza planeta doświadczy raczej ochłodzenia wynikającego z normalnej zmienności klimatu. Jego zdaniem takie modyfikacje pogody jak te obserwowane obecnie są czymś normalnym. Casey uważa, że teraz po chwilowym ociepleniu czeka nas przynajmniej 30 lat ochłodzenia, które można będzie nazywać małą epoką lodowcową.
Zdaniem amerykańskiego uczonego ludzkość nie powinna się zajmować miałkimi dyskusjami na temat globalnego ocieplenia tylko powinna się przygotować na nadchodzące znaczne ochłodzenie, które jest nieuniknione, bo wskazują na to cykle klimatyczne zarejestrowane przez ludzkość na przestrzeni ostatnich tysięcy lat.
Według Casey'a, jeśli mieszkańcy Ziemi zignorują to i będą się dawali manipulować opowieściami pseudonaukowców żądnych grantów pieniężnych to konsekwencje tego mogą być tragiczne. Uczony ostrzega, że skutkiem ochłodzenia będzie nie tylko przejmujące zimno, ale też zamieszki, a nawet trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów.
John L. Casey twierdzi, że dane historyczne wskazują, że mniej więcej, co 200 lat dochodzi do okresu ochłodzenia, w trakcie którego występuje dwa razy więcej niż normalnie zarówno zjawisk sejsmicznych jak i wulkanicznych. Ich skutkiem może być śmierć bardzo wielu ludzi.
 
Wcześniej podobne badania prowadzili naukowcy rosyjscy i doszli do podobnych wniosków jak Casey. Ich zdaniem owa cykliczna zmienność klimatu ma związek z zachowaniem naszej dziennej gwiazdy. Ich zdaniem Słońce wchodzi obecnie w nową fazę i stworzy to problemy dla naszej planety. Wedle tych teorii w ciągu następnych dekad, będziemy mieli zatem do czynienia ze znacznym ochłodzeniem Ziemi.
Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że pierwszym, który zasugerował korelację między aktywnością Słońca a klimatem na Ziemi był amerykański astronom - John A. Eddy. Już w 1976 r. twierdził, że istnieje wyraźny związek między ilością plam słonecznych i zmian klimatycznych zachodzących na Ziemi. W rezultacie następują okresy zmian klimatu powodujące kryzysy gospodarcze i demograficzne.
Badania te są skrzętnie ukrywane przez ideologów wiary w globalne ocieplenie. Na szczęście coraz więcej specjalistów zauważa, że nie można zrozumieć w pełni dynamiki zmian klimatu bez wpływu tak istotnego czynnika, jakim jest Słońce. Postrzeganie całości procesów wpływających na zmiany temperatury na naszej planecie, będzie możliwe dzięki lepszemu zrozumieniu wieloletnich cykli słonecznych i wynikających z tego naturalnych zmian w przyrodzie i społeczeństwie. Innymi słowy, wszystko będzie zależeć od Słońca.

środa, 24 września 2014

ROSYJSCY NAUKOWCY TWIERDZĄ,ŻE TEJ ZIMY ZACZNIE SIĘ MAŁA EPOKA LODOWCOWA

Źródło: theresilientearth.com
Rosyjscy klimatolodzy od dłuższego czasu ostrzegają, że Ziemi grozi kolejna epoka lodowcowa. W mediach słychać jeszcze głównie o globalnym ociepleniu, którego nie ma od 17 lat, ale wkrótce możemy zacząć się martwić nie o upały, a o opał na zimę, która może potrwać przez większą część roku.
Już od dawna ostrożni klimatolodzy mówią raczej o "zmianach klimatu" niż o ociepleniu, bo wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Amerykańscy eksperci stwierdzili, że rok 2014 będzie najcieplejszym w historii obserwacji, a ich rosyjscy odpowiednicy oświadczyli, że nadchodzi 200 lat małej epoki lodowcowej.
Ich zdaniem będzie zimniej już od przyszłego roku, a prawdziwe zlodowacenie wystąpi około 2060 roku. Szef Departamentu Badań Kosmicznych i Słonecznych Rosyjskiej Akademii Nauk, Habibullo Abduzamatow oświadczył, że przewidywania te oparte są na badani długoterminowych zmian w mocy promieniowania słonecznego.
Duże zlodowacenia spowodowane są prawdopodobnie zmianami parametrów orbity Ziemi, oraz kąta nachylenia osi jej obrotu. W rezultacie, zmienia się odległość z Ziemi do Słońca, a więc mniejszy strumień promieniowania słonecznego docierają do naszej planety. W tym okresie prawie wszystkie kontynenty są pokryte lodowcami.
Mała epoka lodowcowa jest właśnie związana ze zmianą mocy promieniowania słonecznego. Zwykle taki okres trwa około 200 lat plus minus 70 lat. Ostatnio zdarzyło się to w latach od 1645 do 1717. Wiązało się to z bardzo niewielką aktywnością słoneczną, a na tarczy nie zaobserwowano w tym czasie żadnych plam. Astrofizycy nazywają ten okres Minimum Maundera.
File 38283
Rosyjscy specjaliści sugerują, że zachowanie Słońca może wskazywać, że znowu następuje podobne uspokojenie naszej dziennej gwiazdy. W tym okresie, spodziewany jest spadek mocy promieniowania słonecznego, który może dochodzić do 0,5%. Gdy weźmie się pod uwagę dodatkowe mechanizmy sprzężenia zwrotnego dla klimatu, takie jak wzrost albedo Ziemi, zmniejszenie stężenia pary wodnej i innych gazów cieplarnianych w atmosferze, to prowadzi to do konkluzji, że stoimy u progu małej epoki lodowcowej.
File 38281
Źródło: wikipedia
Eksperci z Rosyjskiej Akademii Nauk zwracają uwagę na to, że istnieją jeszcze takie parametry jak bezwładność cieplna oceanów, które ich zdaniem będą stygły przez około 20 lat. Szczyt zlodowacenia nastąpi około 2060 roku i potrwa ono jeszcze od 45 do 65 lat. Potem, w XXII wieku zdaniem naukowców zacznie się kolejny cieplejszy okres w ziemskim klimacie.
Hałas, nazywa globalne ocieplenie, który wspiął się na całym świecie, zostały spowodowane przez zmiany temperatury planety jest tylko 0,7 stopni w okresie ponad 100 lat. Teraz świat jest wciąż walczy z globalnym ociepleniem. Według niektórych, co roku na całym świecie do walki z globalnym ociepleniem jest przydzielona około 5 miliardów dolarów. Około 97% naukowców całym świecie tak daleko do obsługi tej teorii.
Ale chcę podkreślić, że przez ostatnie 17 lat, od 1997 roku, poziom dwutlenku węgla w atmosferze rośnie w takim samym tempie, jak wcześniej. Jednocześnie w ciągu ostatnich 17 lat globalna temperatura planety nie rośnie. Mamy stabilizację temperatury. To jest fakt. Moc promieniowania słonecznego zmniejsza się od 1990 roku i nadal szybko spada.
File 38285
Spadająca intensywność promieniowania słonecznego w ciągu ostatnich dekad - źródło: NASA
Biznes zwany globalnym ociepleniem, który rozwinął się na całym świecie, zostały wywołany przez zmiany temperatury planety tylko o 0,7 stopnia w okresie ponad 100 lat. To wystarczyło, aby cały świat zaczął walczyć z globalnym ociepleniem. Zdecydowana większość naukowców, bez względu na dane, również wierzy w ocieplenie.
To dlatego trzeba wciąż przypominać o nierozliczonej aferze ClimateGate i o tym, że przez ostatnie 17 lat globalna temperatura planety nie rośnie, a wręcz następuje jej stabilizacja. Poza tym mimo wysiłków społeczeństw takich jak polskie, od 1997 roku poziom dwutlenku węgla w atmosferze rośnie w takim samym tempie, jak wcześniej. Od początku lat dziewięćdziesiątych Słońce nie grzeje już tak jak wcześniej. Nie ochładza się właśnie przez bezwładność oceanów, które wypromieniowują i akumulują energię słoneczną w postaci ciepła.
File 38284
Za to moc promieniowania słonecznego zmniejszyła się od 1990 roku i nadal szybko spada.
Dla ludzkości zlodowacenie będzie wyzwaniem. Kraje północne będą musiały być w stanie zgromadzić odpowiednie ilości energii, która pozwoliłaby na przetrwanie najzimniejszego okresu. Z pewnością rolnictwo będzie musiało przenieść się bardziej na południe. Ludzkość jednak powinna dać radę temu wyzwaniu skoro udało się to podczas poprzedniego minimum słonecznego uda się i teraz.




Komentarze