Źródło: Twitter
Burza śnieżna, która uderzyła w Ameryce Północnej przyniosła ze sobą wiatr wiejący w porywach do 80 km/h. W niektórych częściach stanu Maine, w nocy z niedzieli na poniedziałek, doszło do rekordowego opadu śniegu.
Skutkiem burzy śnieżnej było pozbawienie prądu elektrycznego ponad 140 tysięcy domów i firm. Gubernator stanu Maine ogłosił stan wyjątkowy z powodu gołoledzi na drogach, dziesiątek powalonych drzew i praktycznie zerowej widoczności. Ekstremalne warunki doprowadziły do gwałtownego wzrostu ilości wypadków drogowych, co zmusiło władze do zamknięcia wielu dróg lokalnych.
Amerykańscy meteorolodzy poinformowali, że obfite opady śniegu, pobiły poprzednie rekordy dla tej pory roku w północnej części stanu Maine. W niektórych miejscach wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża stanu spadło średnio nawet 30 cm śniegu, a rekord padł w okolicy granicy kanadyjskiej w północno-wschodniej części stanu Maine gdzie spadło 53 cm śniegu.
Mimo, że większość drzew w regionie jest wciąż pokryta liśćmi, w niektórych miejscach na wybrzeżu uderzył jednocześnie śnieg, wiatr i trzymetrowe fale. Płatki śniegu dotarły nawet do północnej Kalifornii. W USA synoptycy zastanawiają się, czy w sezonie 2014/2015 Ameryce znowu zagrożą cyklony powodujące tak zwane "wiry polarne". Wszystko wskazuje na to, że jest to bardzo prawdopodobne.
Źródło: http://zmianynaziemi.pl