
Burza, która trwa do teraz jest wynikiem dotarcia do ziemskiej magnetosfery wiatru słonecznego z dwóch dziur koronalnych, które dwa dni wcześniej znajdowały się praktycznie na środku tarczy słonecznej. Ze względu na to strumienie naładowanych cząstek emitowanych z otworów w słonecznej atmosferze miały większe szanse dotarcia do ziemskiej magnetosfery.
Kolejny raz amerykańskie agencje, zarówno NOAA jak i NASA, pomyliły się w swoich obliczeniach. Prognozowano burze na poziomie G1 i indeks na poziomie Kp5, natomiast przez kilka godzin indeks planetarny oscylował w granicach Kp7. Burza potrwa jeszcze przez jakiś czas i być może zorza będzie widzialna z Polski również dzisiaj. Największe szanse na takie pokazy mają mieszkańcy północnych terenów naszego kraju, jednak przy tak nieprzewidywalnej burzy może się zdarzyć, że zorza pojawi się także daleko w głębi naszego kraju.
Źródło: tekst: zmianynaziemi.pl/ zdjęcia: twitter

