Kwiecień to czas, kiedy na światowych oceanach panuje względny spokój, jeśli chodzi o występowanie cyklonów tropikalnych, ponieważ na południowej półkuli sezon na te zjawiska dobiega końca, a na północnej jeszcze oficjalnie się nie rozpoczął. Po naszej stronie półkuli oficjalnie początek sezonu przypada na początek maja, kiedy tego typu zjawiska powinny zacząć powstawać na Oceanie Spokojnym. Z kolei 1 czerwca okres na cyklony tropikalne wystartuje na wodach Oceanu Atlantyckiego. Z tej okazji jak co roku przed jego początkiem, naukowcy z różnych instytucji zajmujących się prognozowaniem cyklonów tropikalnych na Atlantyku, próbują przewidzieć, co wydarzy się w sprawie tropikalnych formacji w nadchodzących miesiącach. Pierwszą tego typu prognozę przedstawił Colorado State University (CSU). Zespół CSU przewiduje, że w tym roku sezon zapowiada się nieco słabszy niż wynika to z normy wieloletniej. Według zapowiedzi w tym roku na wodach tropikalnej części Atlantyku utworzy się 13 nazwanych burz, w tym 5 huraganów, z czego dwa osiągną kategorię trzecią lub wyższą. W normalnym sezonie według normy z lat 1981-2010 tworzy się 12 nazwanych cyklonów, w tym sześć huraganów i dwa duże huragany. Zatem jeśli przewidywania się potwierdzą, to sezon może zapisać się w okolicach normy. Prognozy przewidują również możliwość uderzenia co najmniej jednego huraganu w USA. Szacuje się, że istnieje 48% szans na taki scenariusz, z tym, że na 28% przewiduje się możliwość wejścia silnego huraganu na Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych, lub na Florydę. Z kolei szansa na to, że co najmniej jeden silny huragan przetoczy się przez Karaiby szacowana jest na 39%. Przewidywania naukowców co do mniejszej intensywności nadchodzącego sezonu mogą okazać się trafne, gdyż dwa ostatnie sezony zapisały się jako bardzo aktywne, a rzadko zdarza się, żeby trzy sezony z rzędu przynosiły tak wysoką aktywność huraganów. Kolejnym argumentem przemawiającym za możliwym spełnieniem tego scenariusza jest to, że podczas trwania sezonu swoje apogeum będzie miała anomalia El Nińo. Dlaczego jest to takie istotne? Odpowiedź jest prosta. Zjawisko El Nińo powoduje różne anomalie pogodowe na świecie. Jedną z nich, jest mniejsza niż zwykle suma opadów właśnie w rejonie występowania atlantyckich huraganów. Oznacza to, że tamte obszary w czasie trwania El Nińo mogą doświadczać suszy, a że cyklony tropikalne są tam głównym źródłem opadów, to oznacza, że w tym czasie występuje ich mniej. Z drugiej strony jednak nie wiadomo czy tegoroczne El Nińo wywrze tak istotny wpływ na tropikalne formacje w tamtej części świata, gdyż anomalia ta według prognoz ma być słaba. Warto jeszcze wspomnieć, że zeszłoroczne prognozy tej organizacji sprawdziły się bardzo dobrze, gdyż zakładały ponadprzeciętny sezon z 14 nazwanymi cyklonami, 7 huraganami i trzema silnymi huraganami. W rzeczywistości powstało 15 burz, z czego 8 okazało się huraganami, a dwa bardzo silnymi huraganami. Zatem pomyłka była bardzo niewielka. Jak będzie w tym roku? Przekonamy się już niebawem. Tymczasem w maju swoją prognozę na nadchodzący sezon przedstawi NOAA.
ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY ADMINISTRATORÓW STRONY.
Wszelkie prawa do wykresów i opisów są własnością właścicieli bloga - kopiowanie całości lub jakiejkolwiek części bez zgody administratorów to naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej.
